Antoni Macierewicz nie ukrywa satysfakcji z deklaracji amerykańskiej dotyczącej rozlokowania w Europie Środkowej brygady wojsk USA. W ocenie szefa MON to wydarzenie o znaczeniu geopolitycznym.

Zapewne te siły będą rozlokowane w różnych krajach flanki wschodniej, ale warto pamiętać, że to nie są jedyne siły NATO rozlokowane w Polsce

— zaznacza szef MONTVP Info.

Dodaje, że „to jest wynik ciężkiej pracy, która trwa przynajmniej od kilku miesięcy, od początku rządu Beaty Szydło”.

To również wynik obiektywnej sytuacji, o której alarmowaliśmy naszych sojuszników, a także zagrożeń agresywnych działań Rosji. Widzimy to jako krok w kierunku powiększenia bezpieczeństwa RP i innych krajów wschodniej flanki NATO. Nie ujmowałbym tego w kategoriach sygnału, to decyzja zmieniająca sytuację geopolityczną Polski i innych krajów NATO. Rosja uznawała, że ma prawo weta jeśli chodzi o rozmieszczenie sił NATO w Europie Środkowej. To weto zostało przełamane przez polską dyplomację

— podkreślał minister Macierewicz.

Pytany o szczegóły rozlokowania amerykańskich wojsk szef MON prosił o cierpliwość.

Nie będę przedstawiał w tej sprawie planów, one będą niedługo wprowadzone w życie. Opinia publiczna będzie informowana, ale nie na tak wczesnym etapie. **Plany główny Sztabu Generalnego WP zostały opracowane w grudniu ostatniego roku. One trafiły do naszych sojuszników

— mówił szef MON.

Odnosząc się do ostatniej analizy Stratford minister Macierewicz wskazał, że ten amerykański ośrodek wskazuje na potencjał Polski.

Stratford mówi o Warszawie i Polsce, jako kraju, który może zorganizować przeciwwagę dla polityki rosyjskiej. Tylko Polska ma taki potencjał militarny, ludnościowy, gospodarczy, by stać się organizatorem, pełnić rolę służebną wobec innych państw Europy Środkowej. Nie myślimy w kategoriach imperialistycznych, ale pomocy innym krajom w obronie

— tłumaczy Macierewicz.

Przechodząc do tematu posiedzenia komisji obrony narodowej, w czasie której Antoni Macierewicz mówił o wadzie produkcyjnej Tu-154M.

Zarówno prokurator Parulski, jak i przewodniczący komisji Jerzy Miller otrzymali precyzyjną informację w 2010 roku o wadzie fabrycznej, która była przyczyną katastrof innych egzemplarzy Tu-154 w poprzednich latach. To sprawiało, że obowiązkiem było okresowe badanie tych samolotów, by wyeliminować zagrożenie

— tłumaczył szef MON.

Dodał, że nie będzie na razie mówił o jaki element samolotu chodziło.

Niedługo zostanie to podane opinii publicznej do wiadomości. Ta informacja nie jest informacją będąca wynikiem pracy podkomisji, to są informacje pochodzące z dokumentacji komisji Millera, do której jako szef MON mam dostęp. One spowodowały ostatecznie o powołaniu nowej komisji zajmującej się sprawą smoleńską. Okazuje się, że tyle kluczowych spraw ukryto, nie zostało przeprowadzonych. Ponowne badanie jest niezbędne

— podkreślał minister.

Wbrew wszystkich regułom i zasadom Rosjanie polską skrzynkę sami wydobyli, choć byli w Smoleńsku polscy przedstawiciele. Polaków Rosjanie nie wpuszczali nawet na miejsce tragedii. Łamiąc prawo i wszelkie zasady minister Bogdan Klich nie powołał przez pięć dni komisji badającej sprawę smoleńską. Specjaliści nie mieli umocowania prawnego, więc Rosjanie nie dopuszczali Polaków do niczego

— ujawniał Macierewicz.

Nie chcę sugerować, że mamy dowody czy przekonanie, że nastąpiła manipulacja zapisu. Chcę wskazać na kluczowy fakt, że polską opinię publicznej okłamano w tej sprawie. (…) Miller jeździł kilkakrotnie po 10 sekund zapisu rosyjskich czarnych skrzynek. Mamy uzupełnienie tego wydarzenia. Widać, że Rosjanie przykładali wagę do dysponowania czarnymi skrzynkami. Mamy analizy, że ingerencja w zapis rosyjskich skrzynek jest możliwy, ale w tym przypadku nie mamy

— mówił szef MON.

Pytany o badania dotyczące materiałów wybuchowych Antoni Macierewicz wskazał, że nie ma żadnych nowych danych na ten temat.

Moje informacje, jakie przekazywałem związane były z tym, że PO żądała wyjaśnień dot. podkomisji. Analiza dokumentów Komisji Millera wskazała na wiele nieścisłości i wprowadzenia w błąd opinii publicznej

— zaznaczał.

Na koniec wskazał, że sprawa Aneksu do Raportu o WSI jest w gestii Prezydenta RP. Nie chciał się odnieść do możliwego terminu ujawnienia tego Aneksu.

KL