ISIS zapowiadało ten zamach. Podobnie jak planowane w Londynie i Rzymie. Nadal będziemy protestować przeciwko „inwigilacji” służb? Bezpieczeństwo czy poprawność polityczna?

Fot. PAP/EPA / YouTube
Fot. PAP/EPA / YouTube

Mord za mordem, zamach za zamachem, śmierć za śmiercią. ISIS konsekwentnie idzie po swoje. Islamscy radykałowie zapowiedzieli, że krwawo rozprawią się z Europą i bezwzględnie realizują swój cel. Jak odpowiadają na to unijni przywódcy? Żałosną bezsilnością. Rozhisteryzowana szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, która rozpłakała się podczas własnego przemówienia jest tego dobitnym symbolem. Mamy bezwartościowe apele o solidarność, oświadczenia ponadnarodowej jedności, światełka i marsze pokoju. A co z realnym bezpieczeństwem? Nie ma na nie zgody, bo stoi w sprzeczności z rozideologizowaną poprawnością polityczną.

Zaledwie kilka dni temu unijni politycy grozili Polsce, że ukarzą polski rząd za ustawę pozwalającą służbom namierzać osoby groźne, niebezpieczne czy podejrzane. Opozycja buntowała obywateli, Komitet Obrony Demokracji bił na alarm, a unijni mentorzy z Komisji Weneckiej mieli wziąć na warsztat „ustawę inwigilacyjną”. Racjonalne tłumaczenia nie pomagały. Nikogo nie interesowało, że czynności operacyjno-rozpoznawcze są oczywistym i kluczowym narzędziem pracy służb specjalnych. O kwestiach bezpieczeństwa nie chciano nawet słyszeć. Ciekawe, czy zdaniem KODziarzy belgijskie służby namierzają dziś terrorystów za pomocą wizji jasnowidza? Przecież korzystanie z monitoringu czy śledzenia sieci komórkowej i internetowej byłoby złamaniem wolności i demokracji.

Unijna klasa polityczna boleśnie cierpi na deficyt dalekosiężnego myślenia i logicznego wiązania przyczyny ze skutkiem. Skażona jest nim także polska opozycja. Seria zamachów w Brukseli miała szansę otworzyć im oczy. Jednak już dzień tragedii pokazał, że bezmyślność jest niereformowalna. Tuż po wybuchu Julia Pitera apelowała do Polaków z miasta zalanego krwią, że „nie ma co wpadać w panikę”, bo „zawsze były zamachy”. Ślepota unijnych „elit” jest o tyle niebezpieczna, że bojownicy ISIS realizują zapowiedziany już wcześniej plan.

1). W październiku 2014 rzecznik prasowy Państwa Islamskiego w propagandowym piśmie „Dabiq” oświadczył:

Zdobędziemy was w Rzymie, połamiemy wasze krzyże i – jeśli pozwoli Allah, Najwyższy – zniewolimy wasze kobiety”. A jeśli bojownicy IS sami nie osiągną tego celu, „to zrobią to nasze dzieci i ich dzieci i poślą zniewolonych waszych synów na targ niewolników.

2). W listopadzie 2015 roku, po krwawych zamachach w Paryżu, dżihadyści z Państwa Islamskiego opublikowali nagranie, na którym ostrzegają Francję przed kolejnymi atakami, jeśli ta nie wycofa się z bombardowań ich pozycji. Zapowiedzieli, że zaatakują też inne stolice Europy.

Tak długo jak będziecie prowadzić bombardowania, nie zaznacie pokoju. Będziecie się nawet bać wyjścia na zakupy

– krzyczy jeden bojowników ISIS. Wcześniej pojawiło się także inne nagranie, na którym dżihadyści wzywali muzułmanów zamieszkujących Francję do walki z „niewiernymi” w Europie.

Otrzymaliście rozkaz, aby walczyć z niewiernymi wszędzie tam, gdzie ich spotkacie – więc na co czekacie? Jest broń, są dostępne samochody i cele gotowe, aby w nie uderzyć

– apelował jeden z dżihadystów, zachęcając również do zatruwania wody i pożywienia.

3). Z kolei na Twitterze pojawiły się groźby dotyczące planowanych ataków na Londyn i Rzym.

Terroryści z Państwa Islamskiego w Libii podjęli nową kampanię pod hasłem: „Libia to drzwi prowadzące do samego Rzymu”. Na Twitterze pojawiła się seria obrazków przedstawiających płonące Wieczne Miasto, nad którym widniała mapa Libii z czarną flagą kalifatu. Prof. Roberto de Mattei alarmował, że jeden z bojowników ISIS - Abu Gandal el Barkawi - wzywał dżihadystów do „marszu na Rzym, przechodzącego przez Libię, drzwi do Rzymu”.

4). W styczniu 2016 roku w sieci pojawiło się kolejne nagranie pt. „Zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie”. Islamiści grozili atakami we Francji, Rzymie i Wielkiej Brytanii. Dżihadyści pokazali zdjęcie premiera Camerona, pod którym umieścili groźbę: „Każdy, kto stanie po stronie niewiernych będzie celem naszych mieczy”.

Swoje groźby w języku arabskim i francuskim kierowali do wszystkich państw „koalicji”, które od września 2014 biorą udział w operacjach wojskowych przeciwko Syrii i Irakowi. Na nagraniu zamachowcy z Paryża nazwani zostali „lwami”, które rzuciły „Francję na kolana”.

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...