Gdybyśmy byli złośliwi, to trzeba byłoby uznać, że nakręcająca się histeria, jaką przejawia w ostatnich dniach Andrzej Rzepliński jest efektem skończonych wycieczek, jakie odbyli w ciągu ostatnich lat sędziowie Trybunału Konstytucyjnego.

[WIĘCEJ: Andrzej „Histeria” Rzepliński: Ze mną może się zdarzyć jak w przypadku pani Blidy! „Możliwe, że nagle przejedzie mnie samochód! Jestem dyskretnie pilnowany przez policję!”

O sprawie pisze „Super Express”. Ostatnie 5 lat to szereg zagranicznych wojaży, które kosztowały 700 tys. złotych z publicznej kasy.

Na liście egzotyczne państwa i kierunki dość nieoczywiste:

Chiny - 97 tys. złotych, USA - 20 tys. złotych, Korea Południowa - 19 tys., Gruzja - 12,4 tys., Kazachstan - 5,3 tys., Izrael - 2,3 tys., Turcja - 2,5 tys., Tunezja - 561 zł.

Kwota robi gigantyczne wrażenie. Źle to wygląda i sędziowie powinni się wytłumaczyć z wizyt, np. do Chin czy Meksyku

— powiedział „SE” Tadeusz Cymański z PiS.

Jakie były cele wizyty panów sędziów? Dla przykładu: Chiny.

Wizyta delegacji TK w Komisji Spraw Prawnych Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych

— informuje Anna Wołoszczak z Zespołu Prasy i Informacji Biura TK.

Pozostałe wyjazdy to również kolejne kongresy, spotkania i delegacje. Polatali…

wwr, se.pl