TYLKO U NAS. Mec. Hambura o niemieckich naciskach na Polskę i problemach Berlina. „Niech Niemcy się tłumaczą. U nich manifestacje policja rozgania pałkami i aramatkami wodnymi”

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

wPolityce.pl: Niemiecka prasa wciąż poświęca wiele miejsca sytuacji w Polsce. Jak rozumieć to zainteresowanie? Niemcom tak zależy na polskiej demokracji?

Mec. Stefan Hambura: Mamy do czynienia z pewną grą. Widać, że Niemcy stosują na nas sprawdzoną metodę: dobrego i złego policjanta. Dobrym policjantem jest rząd Republiki Federalnej, zaś złym jest prasa i politycy niemieccy, którzy nie reprezentują rządu w Berlinie. Mowa o Schulzu czy komisarzu Oettingerze. Oni działają na płaszczyźnie unijnej.

To jest jakaś skoordynowana gra, podział ról jest dogadany? Czy oba te podmioty działają niezależnie?

W mojej ocenie to działa raczej na zasadzie przyzwolenia obu stron na taki podział ról. Dziś w niemieckim „FAZ” w ramach nacisków na polski rząd pojawił się tekst, który jest niczym portret prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego. To pokazuje, jaki ma być przekaz do niemieckiej opinii publicznej. Chodzi o to, żeby pokazać, że coś złego dzieje się w Polsce. Tymczasem w Polsce wszystko jest na dobrej drodze.

Niemcy nie mają większych problemów niż ocena sytuacji w Polsce?

Ależ mają. W weekend odbywają się wybory w trzech landach. Sądzę, że Niemcy powinni się skoncentrować na tym, co się dzieje u nich. Również polscy politycy powinni się tym zainteresować. Rośnie w siłę partia AfD, która cieszy się coraz lepszymi notowaniami. To pokazuje, jakie problemy są w Niemczech na horyzoncie. Sądzę, że warto się tym zainteresować.

Co wzbudzać powinno zainteresowanie?

Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że to, co prasa niemiecka i politycy niemieccy robią w UE, to puste krzyki i temat zastępczy. RFN ma o wiele większe problemy niż wydawałoby się w Polsce. Warto naciskiem niemieckiej prasy i polityków się nie przejmować. Trzeba to wytrzymać i robić swoje. Berlin ma u siebie o wiele większe kłopoty niż my w Polsce.

Dobra pozycja AfD na niemieckiej scenie politycznej może być dla Polski korzystna?

Rosnąca siła AfD w perspektywie może być problemem w naszych stosunkach. Jednak przede wszystkim rosnąca pozycja tej partii dowodzi, że Niemcy mają sami problemy. I tymi problemami warto się zająć i je wskazać. A nawet być może zapytać w Parlamencie Europejskim dlaczego RFN nie daje sobie rady z opcjami skrajnymi, ani po lewej ani po prawej stronie? Dlaczego w czasie demonstracji używane są armatki wodne? Dlaczego policja rozgania demonstracje z użyciem pałek? W Polsce takich działań nie widać. To są pytania dotyczące codziennego życia, które warto sobie zadać w Polsce, ale również warto pytać na forum Unii Europejskiej czy Rady Europy.

Na razie to Rada Europy, a dokładnie Komisja Wenecka, zajmuje się nami…

O wiele trudniejsze sprawy widać w Niemczech. A jeśli Niemcy mają jakieś problemy, to w Europie może dojść do poważnego kryzysu. Rozmawiajmy więc szczerze o tym, co dzieje się w Niemczech. Polska nie ma się czego wstydzić. W Polsce mamy zmiany wynikające z demokratycznych wyborów. Partia rządząca i partie opozycyjne powinny sobie dać radę z prowadzeniem polityki. Nie powinno się prosić o bratnią pomoc. To się bardzo źle kojarzy.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...