Sąd nad sędziami?

W Polsce trwa wojna. Przeciwko pochodzącej z demokratycznych wyborów, pierwszej władzy oraz wyłonionej przez nią drugiej, wykonawczej (rządu), prowadzi tę wojnę trzecia władza, sądownicza, oparta o najpotężniejsze filary medialnej, czwartej władzy (m.in. TVN, „Gazeta Wyborcza”, wszystkie dzienniki regionalne w Polsce skupione w jednej niemieckiej grupie Neue Passauer Presse, należący do spółki Axel Springer tygodnik „Newsweek”). Kto może rozstrzygnąć spór między władzami w naszym systemie politycznym? „Arbiter” z zagranicy? Katarzyna II? Doża wenecki? Cesarz Europy? Sędzia Europy? Ale kto nim jest i na mocy jakich uprawnień?

Władza sądownicza ma ograniczać i kontrolować władzę ustawodawczą i wykonawczą. To dobrze. Ale kto ma prawo ograniczać i kontrolować władzę sądowniczą? Nikt? Szkoda.

Dam jeden, najnowszy przykład, jak może wyrazić się niezawisłość sędziowska w III RP. Oto wczoraj Sąd Rejonowy w  Złotoryi oddalił pozew pana Piotra Wielguckiego (blogera znanego jako Matka Kurka) przeciw Jerzemu Owsiakowi. Założyciel WOŚP-u w nagraniu wideoblogowym, opublikowanym jesienią 2014 roku, nazwał blogera „nierobem, oszołomem i głęboko upośledzonym nienawiścią człowiekiem”. Sąd uznał wczoraj, że wypowiedzi pozwanego „nie miały na celu znieważenia blogera, ale nawiązanie polemiki z jego wypowiedziami i nie naruszają prawa”. Jaka to śmiała zachęta do poszerzenia naszej kultury dialogu w przestrzeni publicznej…

Korzystając z tego wyroku pozwolę sobie nazwać autora tego orzeczenia niezawisłym od przyzwoitości. Naturalnie ośmielam się tylko „nawiązać polemikę z jego wypowiedziami”. Chętnie nawiązałbym podobną, może nawet ostrzejszą w słowach, z wystąpieniami pana Wojciecha Łączewskiego, wciąż jeszcze wydającego wyroki w imieniu RP, amatora wspólnych z panem Tomaszem Lisem polowań na rząd RP. Tu jednak gryzę się w język, by nie ciągnąć tej listy i nie pogarszać swojego prawnego położenia. Z trzecią władzą, inaczej niż z pierwszą czy drugą, nie wolno bowiem wchodzić w żadne polemiki. Jak jednak ubiegać się o zachowanie przyzwoitości i zdrowego rozsądku ze strony ludzi, którzy stawiają się ponad obywatelami, poza dobrem i złem, a jednocześnie czują się w prawie decydować o losie milionów – „gorszych”, bo obdarzonych tylko głosem w demokratycznych wyborach? To nie jest tylko problem Polski, to jest problem dzisiejszej cywilizacji zachodniej, w której coraz mocniej władza sądownicza nastaje na prerogatywy pierwszych dwóch, związanych demokratycznym kontraktem z obywatelami władz.

Andrzej Frycz Modrzewski dostrzegł już przed wiekami ten problem, bowiem w księdze „O Prawach” swego dzieła o naprawie Rzeczypospolitej przewidywał możliwość skarżenia sędziów przez każdego poszkodowanego przez ich niesprawiedliwe wyroki obywatela. Dzisiejszej szlachcie z III RP, teraz murem stojącej przy wybranych przez ich reprezentację (z PO) sędziach z Trybunału Konstytucyjnego, warto zadedykować te słowa, które Frycz do nich kieruje:

Ponieważ Rzeczpospolita jest z różnych ludzi zebrana, to jest z ubogich i bogatych, z szlachty, z mieszczan i z innych stanów, tedy też i król o to ma się pilnie starać […], żeby tym wszystkim stanom chlubę niepotrzebną, nadętość, pychę i insze zarazy towarzystwo ludzkie psujące odjął. […] Jeśliby się miało ustanowić jakieś różnice w karaniu, to ciężej należałoby karać tych, co stoją na wyższym stopniu, niż tych, co na niższym, surowiej bogatych niż biednych, szlachtę niż plebejuszów, tych, co na urzędach niż ludzi prywatnych.

Jak umiejscowić w tej hierarchii pychy, nadętości, ale i odpowiedzialności sędziów, którzy stawiają się ponad całą Rzeczpospolitą – to już odpowiedzcie sobie Państwo sami.


W zestawie taniej! Polecamy „wSklepiku.pl” pakiet książek prof. Andrzeja Nowaka.

W kolekcji:„Intelektualna historia III RP. Rozmowy z lat 1990-2012” oraz „Strachy i Lachy. Przemiany polskiej pamięci 1982-2012”.