Szymański: "Polska jest w stanie spełnić oczekiwania Turcji". Rząd walczy o powstrzymanie fali migracji

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Polska jest w stanie spełnić oczekiwania Turcji - powiedział wiceszef MSZ Konrad Szymański na marginesie szczytu UE-Turcja ws. migracji. Zastrzegł, że warunkiem jest to, aby porozumienie z Ankarą doprowadziło do wygaszenia presji migracyjnej.

Zgodnie ze wstępnymi propozycjami, nad którymi debatują w poniedziałek unijni przywódcy, Turcja jest gotowa przyjmować z powrotem wszystkich nielegalnych imigrantów przeprawiających się do Grecji; w zamian za to oczekuje między innymi podwojenia wsparcia finansowego ze strony UE i przyspieszenia liberalizacji wizowej oraz negocjacji dotyczących przystąpienia Turcji do UE.

Jak mówił Szymański, w negocjacjach prowadzonych na nadzwyczajnym szczycie UE-Turcja w tej chwili chodzi o „wyważenie tego, co otrzymujemy za polityczną zgodę, za wstępną promesę udzielania dalszego wsparcia finansowego dla Turcji”.

Jakiekolwiek wsparcie finansowe Turcji jest uzależnione od faktycznego zatrzymania migracji. Nie może być mowy o żadnych nowych zobowiązaniach przy przesiedleniach i relokacji” uchodźców - powiedział.

Szymański podkreślił, że „Unia Europejska musi pogodzić się z tym, że skoro sama nie jest w stanie chronić granicy zewnętrznej, to współpraca z krajem trzecim jest konieczna”.

Jak dodał, przyspieszanie „na wyraźne polityczne oczekiwania” procesu wizowego i otwieranie dalszych etapów negocjacji akcesyjnych „to nie są rzeczy zupełnie neutralne”.

Natomiast z polskiego punktu widzenia to są rzeczy, z którymi możemy żyć

— mówił.

Nowe propozycje Ankary zostały przedstawione w dokumencie, który - jak mówił Szymański - miał uściślać wzajemne obowiązki w zakresie kontroli granicy na Morzu Egejskim, ale pojawiły się tam także „dalej idące oczekiwania finansowe i polityczne ze strony Turcji”. Wiceminister spraw zagranicznych podkreślił, że to „w oczywisty sposób nie mogło się spotkać z łatwym przyjęciem państw członkowskich”. Plan ten - jak podkreślił Szymański - wydłuża poniedziałkowe rozmowy, by „wszyscy mieli jasność, do czego Turcja się zobowiązuje w tej sprawie”.

Wiceszef MSZ określił oczekiwania Turcji jako „symetryczne i uzasadnione”.

To są oczekiwania, które Polska jest w dużym stopniu w stanie spełnić. Natomiast rzeczywiście oczekujemy tekstu, który będzie ściślejszy w tych obszarach, gdzie mowa jest o wstępnych promesach finansowych czy zobowiązaniach państw członkowskich Unii Europejskiej w zakresie zarządzania migracją w tym regionie

— powiedział Szymański.

Do tej pory UE zobowiązała się przekazać Turcji 3 mld euro. Ankara żąda dodatkowych 3 mld euro, które miałyby zostać przekazane na rzecz uchodźców przebywających w Turcji.

Wśród propozycji Turcji znalazł się postulat przesiedlenia uchodźców bezpośrednio z Turcji do UE tak, aby ich liczba odpowiadała liczbie nielegalnych imigrantów odsyłanych z Grecji do Turcji.

Pytany, czy Polska jest gotowa przyjmować uchodźców, Szymański odpowiedział, że zupełnie jasne jest, iż dzisiaj nie może być mowy o jakichkolwiek nowych zobowiązaniach w zakresie przesiedleń.

Apel o to, by ten proces szedł szybciej, jest uzasadniony, biorąc pod uwagę to, w jakim stanie jest dzisiaj

— mówił wiceszef MSZ. Jak jednak podkreślił, proces ten nie może się odbywać „kosztem bezpieczeństwa i krajowej polityki uchodźczej”. Mówił, że na dzisiaj nie ma mowy o nowych zobowiązaniach.

Kraje członkowskie zgodziły się na relokację 160 tys. uchodźców, głównie z Grecji i Włoch. Polska na początek miałaby przyjąć 7 tys. osób.

Dopytywany o źródło sfinansowania dalszych zobowiązań finansowych, Szymański odpowiedział, że na razie nie wiadomo, jak ten fundusz miałby wyglądać, jaki byłby udział budżetu unijnego, a jaki - składek krajowych. W jego ocenie w budżecie unijnym w obecnej perspektywie finansowej nie ma zbyt wiele pieniędzy, a ewentualną decyzję o dodatkowym wsparciu finansowym należy traktować jako polityczną promesę, a nie zobowiązanie.

Są różne oczekiwania. Państwa zainteresowane polityką spójności chcą zdecydowanie wysłać sygnał, że nie powinno to być kosztem polityk unijnych, z drugiej strony oparcie tego funduszu tylko i wyłącznie o składkę krajową też byłoby bardzo trudne

— podkreślił wiceminister.

Do tej pory UE zobowiązała się do wsparcia finansowego o wartości 3 mld euro. 1 mld euro będzie pochodzić z unijnego budżetu, reszta - ze składek członkowskich. Wysokość składek ustalono na podstawie wielkości PKB. Polska składka do funduszu wyniesie 57 mln euro.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...