Zwyrodnienie do jakiego doszliśmy w przestrzeni publicznej sięgnęło zenitu. To jest efekt czyichś wrednych starań, a nie samosiejka.

Wysyp wstrętnych wpisów na portalach internetowych, po co najmniej „dziwnym” wypadku samochodu prezydenta jest sygnałem alarmowym i powinny się tym zająć odpowiednie służby. Wyraźnie widać, że akcja hejtu pod adresem głowy państwa była zorganizowana przez fachowców, gotowych do wkroczenia w odpowiednim momencie. Oczywiście zawsze na ochotnika przyłączą się do nich pożyteczni idioci i licencjonowani durnie, którzy nawet czasem inwencją przewyższą zawodowców, ale trzeba ich ukierunkować i dać szanse wykazania się. A przede wszystkim stworzyć forum gdzie czują się pewnie i wiedzą, że spotkają z akceptację sobie podobnych.

Taki jest właśnie cel Komitetu Obrony Demokracji. Zebranie wszelkich wrogów władzy i danie im poczucia uczestniczenia w  ideologii. Bardzo dużym uznaniem cieszy się ideologia oparta na nienawiści. Nie jest to oczywiście nowość. KOD ma przygotowany grunt przez środowisko „gaezteowyborcze”. Ono od początku III RP, wskazuje palcem kim „nowoczesny” Polak ma pogardzać i z kogo szydzić. Jest to długoletnia, ale owocna praca. Długotrwałe oplecenie kogoś czarnym nimbem jest niestety bardzo skuteczne. Najlepszymi przykładami są Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz, do których sporo obywateli odczuwa zdecydowanie ponadnormatywny despekt tylko dlatego, że im to wpojono.

Podstawowym zadaniem agentury jest skłócenie społeczeństwa. Ma to dwa ważne aspekty. Takie społeczeństwo gdzie człowiek patrzy wilkiem na innego człowieka, tylko dlatego, że on ma odmienne poglądy polityczne jest słabe i łatwo podlega sterowaniu. Po drugie w ten sposób integruje się V kolumnę, którą w razie czego można czynnie wykorzystać.

Czy przypadkiem krzywa nienawiści i antagonizmów idzie szybko w górę, gdy prezydentem jest ktoś z prawicy, a rządzi partia nie namaszczona przez postpeerelowskich magnatów?

Nienawiść do PiS stała się tak trendy, że niektórzy wpisują pod własnym nazwiskiem różne rzeczy, które przyzwoity człowiek by się krępował nawet w najmniejszym gronie rozpowszechniać. A czuł by się zażenowany, że w ogóle coś takiego mu przyszło do głowy.

Natomiast dzięki odpowiednim warunkom jakie stwarzają tu płatni specjaliści, niektórzy mają jeszcze poczucie, że życząc śmierci, bądź wyrażając żal, że prezydent ich własnego kraju jej uniknął, zapisują się do dobrego towarzystwa.

Nowy rząd jest pod ciągłym propagandowym ostrzałem, że  wprowadzi dyktaturę, że będzie cenzura, że zapanuje zamordyzm i to trochę hamuje PiS przed działaniami, które by miały miejsce w poukładanym kraju. Wszyscy, ci którzy po piątkowym wypadku prezydenckiej limuzyny, publicznie dawali wyraz swojej radości, powinni być zarejestrowani i prześwietleni przez ABW. Trzeba sprawdzić czy to tylko amatorzy z niedowładem moralnoumysłowym czy może jednak ktoś działający z wrogich nam pobudek.

Poza tym jeśli taki ktoś, kto życzy śmierci prezydentowi swojego kraju jest zatrudniony w „budżetówce”, a w szczególności zaś w szkolnictwie czy na wyższej uczelni, powinien dostać ostrzeżenie, że gdy jeszcze raz dopuści się tego typu ekscesu, straci pracę. I nie jest to żadna szykana. Urzędnik państwowy musi spełniać pewne kryteria, bo on także jest reprezentantem systemu i nie może być byle śmądakiem.

PiS zapowiadał prace na rzecz zjednoczenia społeczeństwa. Te działania będą skazane na niepowadzenie, dopóki nie zostanie wyjaśnione, kto tak intensywnie się stara, byśmy nie byli cywilizowaną zbiorowością. Kto szczuje Polaka na Polaka? Widać potrzebna jest akcja informacyjna, że solą demokracji jest różnorodność poglądów nie powodująca personalnych antagonizmów.

Na tym zdestabilizowanym świecie, który niekoniecznie zmierza w dobrym kierunku, jeśli chcemy przetrwać musimy być pewni, że nie jest u nas przygotowana siła, która w razie czego wsadzi nam nóż w plecy.

Nie traktujmy tych obrzydliwych wpisów jako przypadkowego wybryku. To jest przykre potwierdzenie, że jako społeczeństwo zmierzamy w złym kierunku. I trzeba reagować jak najszybciej, by nie dopuścić do tego scenariusza jaki wyraźnie jest szykowany, czyli burd na ulicach. A widać, że to na tym zależy międzynarodowym wyzyskiwaczom, zubożającym nas bezkarnie od 1989 roku.

Obniżenie poziomu wzajemnej agresji jest konieczne. Nie może to być jednak kosztem zgody na swobodne szerzenie najobrzydliwszych treści przez szkolonych podżegaczy i ich pomagierów.