Prof. Policastro: „Działania Komisji Europejskiej nie mają oparcia w traktatach. Pogłębia ona podziały w Polsce i UE, dzieli państwa na dobre i na złe”. NASZ WYWIAD

Fot. YouTube.com/screenshot
Fot. YouTube.com/screenshot

W demokratycznym państwie wszystkie trzy władze powinny funkcjonować sprawnie. Kryzys konstytucyjny grozi tym, że w pewnym momencie system przestanie funkcjonować. Temu należy zapobiec

— mówi portalowi wPolityce.pl dr hab. Pasquale Policastro, konstytucjonalista, wykładowca Uniwersytetu Szczecińskiego.

wPolityce.pl: Jak ocenia pan projekt opinii Komisji Weneckiej? Czy eksperci Rady Europy starannie wniknęli w prawniczą materię sporu, czy też posłużyli się głównie argumentami opozycji?

dr. hab. Pasquale Policastro: Komisja Wenecka podkreśliła w swojej opinii, i tu przyznaje jej rację, że należy przeprowadzić w Polsce reformę Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o metodę wyboru sędziów. Ten wybór powinien nastąpić poprzez trzy ogniwa władzy: władzę ustawodawczą, prezydenta i władzę sądowniczą. To zdaniem Komisji Weneckiej powinno pozwolić rozwiązać obecny konflikt wokół TK. Eksperci Rady Europy wyraźnie podkreślili, że Polska musi się zdecydować: czy chce mieć Trybunał Konstytucyjny czy nie chce go mieć. Są kraje w Europie, jak Wielka Brytania czy kraje skandynawskie, które nie mają TK. W Europie istnieją dwa modele polityczne: jeden oparty na podziale władz, a drugi oparty na suwerenności parlamentu. Jeśli więc Polska chce trwać przy modelu podziału władz, będzie musiała znaleźć rozwiązanie konfliktu wokół TK. Komisja Wenecka podkreśliła w swojej opinii zasadę „lojalnej współpracy między władzami”. Do takiej współpracy należy dążyć. Komisja Wenecka dobrze wie, że  obecna opozycja (PO-PSL), gdy była u władzy, wykorzystywała – jeśli mogę tak powiedzieć - „na maksa” władzę ustawodawczą. W demokracjach w dobrym obyczaju jest jednak, by stosować samoograniczenie. Sejmowa większość może wybrać trzech sędziów do TK, ale nie powinna tego robić pod koniec kadencji, jak uczyniła to PO. Z tego powodu Komisja Wenecka wydała opinię bardzo zrównoważoną. Wskazała jakie są źródła konfliktu i że należy uniknąć jego dalszej eskalacji.

Jak mogłaby wyglądać reforma Trybunału Konstytucyjnego? Mimo iż opinia Komisji Weneckiej nie jest dla rządu PiS wiążąca, oczekuje się w Brukseli, że się do niej zastosuje…

W obecnym układzie wszyscy sędziowie TK są wybierani przez parlament. Konstytucja nie zajmuje się organizacją działania Trybunału Konstytucyjnego. Jest to regulowane poprzez ustawę. Zapisy konstytucji powinny być więc poszerzone tak , aby skonstytucjonalizować istotne elementy funkcjonowania TK. Jeżeli pozostawimy te kwestie w gestii ustawy, konflikt będzie trwał. Należy uzupełnić ten wzorzec konstytucyjny. Należy zmienić sposób wyboru sędziów i wpisać go do konstytucji. Sędziowie powinni być wybierani przez parlament, prezydenta oraz władzę sadowniczą, żeby wzmocnić legitymizację TK. Komisja Wenecka uznała, że przekazanie wyboru części sędziów w ręce prezydenta pozwoli mu spełnić rolę arbitra, którą mu konstytucja zresztą przyznaje. Komisja Wenecka uważa, że prezydent nie powinien być w tym kontekście biernym, tym bardziej iż jest wybierany w wyborach powszechnych. Komisja Wenecka więc nie tylko wskazała na  przyczyny konfliktu wokół TK, ale zaproponowała też szereg zmian. Nie znaczy to, że te zmiany muszą być wprowadzone natychmiast. Chodzi o dalszą perspektywę. W tej dalszej perspektywie zmiana konstytucji wydaje się nieunikniona, bowiem obecna ustawa zasadnicza nie dokonuje wyraźnego podziału kompetencji.

O ile zrozumiałam chodzi o to, by sędziowie TK byli niezależni od władzy politycznej. Jeżeli prezydent będzie z tej samej opcji co rząd, to nie widzę jak proponowany przez Komisję Wenecką sposób wyboru sędziów miałby zagwarantować ich niezależność…

To proste. Sejm nie powinien wybierać sędziów zwykłą większością głosów, by zmusić frakcje parlamentarne do znalezienia konsensusu. To zmusi do wyboru kandydatów niepowiązanych politycznie. Można także wyłaniać kandydatów poprzez uczelnie wyższe. Jedna trzecia sędziów przez parlament, ale nie zwykłą większością głosów, jedna trzecia przez prezydenta i jedna trzecia przez Naczelną Radę Sądownictwa. Tak jest we Włoszech. Skoro wybór sędziów nastąpi z dużym progiem większościowym w Sejmie, strony polityczne muszą się dogadać. Kolejnych kandydatów zgłasza władza sądownicza, a prezydent balansuje. Staje się arbitrem. Nie może tak być, że rola prezydenta polega na zatwierdzaniu decyzji władzy ustawodawczej, gdy jest wybrany w wyborach powszechnych. Nie może być podmiotem drugorzędnym. W demokratycznym państwie wszystkie trzy władze powinny funkcjonować sprawnie. Kryzys konstytucyjny grozi tym, że w pewnym momencie system przestanie funkcjonować. Temu należy zapobiec.

Czytaj więcej na następnej stronie ===>

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...