Wydaje mi się, że jedną z najgorszych rzeczy, jakie ostatnio przytrafiły się Prawu i Sprawiedliwości, było zniknięcie z Internetu teledysków z nagraniami autorskich piosenek pani poseł Klaudii Jachiry (Nowoczesna.prl). Chyba ona sama w końcu to zauważyła (albo może ktoś mądrzejszy jej podpowiedział), że zwłaszcza utwór wymierzony w Jarosława Kaczyńskiego, przysparza PiS-owi wielu nowych zwolenników i zwiększa poparcie w sondażach. Nie ma w tym nic dziwnego: Ludzie boją się, że gdyby PiS utracił swą dominującą pozycję, wówczas – na skutek zgniłego kompromisu – do głosu w telewizji mogłyby dojść piosenkarki w typie Klaudii Jachiry, a nasze życie kulturalne zamieniłoby się w horror, przy którym piosenki Marii Peszek są kaszką z masłem. Jachira usunęła więc swoje utwory, a na Nowogrodzkiej zapanowała konfuzja.

Miejmy nadzieję, że w ślady piosenkarki nie pójdzie Jerzy Urban. Krótko po wyborach 2015 zamieścił on w sieci filmik, w którym można zobaczyć, jak leży, rozwalony na płycie grobu swoich rodziców (niczym Kaligula na uczcie) i zakłóca im ich wieczny odpoczynek: „Posuńcie się, k…a! Kaczyński wygrał wybory!” – jojczy wściekle. Jestem prawie pewien, że perspektywa, zarysowana tak obiecująco przez samego Urbana, skłoni prawicowy elektorat do jeszcze większej mobilizacji. Jeśli ten filmik dotrwa w sieci do następnych wyborów, o wynik PiS-u można być spokojnym!

W ogóle gdybym miał doradzać szefostwu Telewizji Polskiej i Tv Republiki, apelowałbym o jak najczęstsze emisje teledysków ze zlotów Komitetu Obrony Demokracji! Kiedy demokratka Henryka Krzywonos obdarza jednego z wybitniejszych żyjących Polaków komplementem „kurdupel”, nawet nie zdaje sobie sprawę jak niesamowitą robi mu promocję! Dla każdego normalnego, zdrowego mężczyzny jest bowiem oczywiste, że „być kurduplem w oczach kaszalota to cymes dla konesera!” Zwłaszcza w porze obiadowej. Prosiłbym też o więcej Doroty Wellman!

Niewątpliwie sporo, dla zwiększenia poparcia dla PiS-u, zrobił sam przywódca KOD-u, pan Kijowski. Gdy – przemawiając ostatnio w stolicy – stwierdził, że „po raz pierwszy na Placu Zwycięstwa odliczyliśmy się w czasie wizyty Jana Pawła II, a teraz odliczamy się znowu…” prawie usłyszałem ryk satysfakcji wyrywający się z gardeł tysięcy telewidzów: „Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na Mszę wydzwania!” Polacy uwielbiają bowiem dowiadywać się, kto – tak naprawdę – robi z nich idiotów, a kogo tylko oskarża się o to w TVN.

Z kolei szef Nowoczesnej – pan Ryszard Petru – odkrył w miniony week-end, że „teraz w Polsce rządzą Kiszczak z Kaczyńskim”. No, cóż… wizja generała Kiszczaka, którego Jarosław Kaczyński wypuszcza (martwego) z szafy, a on potem, wspólnie z Prezesem, zajmuje miejsce za biurkiem premiera… Nie, nie, nie! Boże! Tego nawet mój znajomy lekarz psychiatra (mający naprawdę sporą wyobraźnię), nie potrafiłby wymyśleć! Ryszarda Petru może usprawiedliwić jedynie chęć przypodobania się PiS-owi i dosypania mu głosów w sondażach – z puli Nowoczesnej.

Kończąc ten ąatek, wypada tylko zacytować aforyzm, nieżyjącego już, kolumbijskiego konserwatysty, Nicolasa Gomeza Davili: „Wystraszony liberał jest krwiożerczym zwierzęciem”… przepraszam, ale to nie ja, to Davila.

Ale skoro już jesteśmy przy liberałach… Niestety, bardzo nieśmiało, jakby bez przekonania, popiera ostatnio Prawo i Sprawiedliwość Janusz Korwin Mikke. Już dosyć dawno temu usiłował on wzmocnić pozycję partii rządzącej słowami: „PiS to rządy równie bezideowych ludzi jak PO…” Przyznacie Państwo, ze przy wyrafinowanych epitetach Krzywonos to naprawdę mizeria. Jestem przekonany, że pana Janusza stać na znacznie więcej. Bo czym jest jego banalna inwektywa: „To nie są polscy politycy lecz obca agentura”, wobec apokaliptycznego proroctwa Doroty Wellman: „bóg mordu zbliża się nieuchronnie!” Proszę państwa – czas budować schrony przeciwatomowe!

Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że na te różne „strachy na Lachy” zwykli ludzie robią znak kółka na czole i spokojnie zajmują się swoimi prawdziwymi zmartwieniami, których mają niemało.

Oczywiście dla notowań PiS-u nikt nie zrobił ostatnio tak wiele, jak „Bolek” i jego „Mietek”. Im więcej Wałęsa oskarża, wymyśla i zaprzecza, tym dla koalicji rządowej lepiej! Im częściej pokazuje się z Wachowskim u boku, tym spokojniej może spać Jarosław Kaczyński. W ogóle Prawi i Sprawiedliwość powinno co roku wydawać „Białą Księgę Poparcia”, gdzie pomieszczone byłyby te wszystkie aforyzmy, bon-moty, paradoksy, złote myśli… jakimi raczą Polskę codziennie opozycyjni politycy i opozycyjny mainstream.

Bo mówiąc serio – nigdy dotąd tak niewielu nie zrobiło tak wiele dla tak wielu. W dodatku – wbrew swojej woli.