Histeria, jaka panuje przy ulicy Czerskiej jest na tyle duża, że „Gazeta Wyborcza” oficjalnie stała się pismem kabaretowym. Weekendowy plakat z Lechem Wałęsą został okraszony poniedziałkową relacją z manifestacji KOD, z której wybite zostało hasło „My, naród!”, a liczba uczestników marszu została szacowana na… 80 tysięcy osób.

Mało kabaretu? Oto do okładki „Wyborczej” została przyklejona naklejka, na której widnieje rysunek Jacka Fedorowicza przedstawiający karykaturę Jarosława Kaczyńskiego z podpisem „Uważaj! Mały brat patrzy”.

Pięknie łączy się to z niedzielnymi okrzykami Henryki Krzywonos.

Ślepa obrona Wałęsy! Krzywonos po chamsku atakuje Kaczyńskiego: „Potrzebujemy bata na Wałęsę, żeby kurdupel mógł zrobić swoje sprawy”

Ale to w zasadzie nic w porównaniu z tym, co przygotowała Dominika Wielowieyska w pisanym, jak rozumiemy - na poważnie - artykule.

PiS uderza dziś w polski Kościół, bo niszcząc legendę człowieka z Matką Boską w klapie, niszczy też legendę Kościoła, współautora bezkrwawej rewolucji w 1989 r.

— oznajmia prezenterka tok fm.

Wzruszająca troska Wielowieyskiej o pozycję i rolę Kościoła (trzymamy kciuki, by pójść za ciosem i wstawić się za Kościołem w kolejnych sprawach - aborcji, eutanazji, obecności chrześcijańskich wartości w życiu publicznym) okraszona jest sugestią, że za szafą Kiszczaka stoi… Jarosław Kaczyński. I całe PiS.

To akcja propagandowa mająca obrzydzić niepodległe państwo polskie, które budowaliśmy przez ostatnie 27 lat. (…) Nie mogę zrozumieć, dlaczego polski Kościół milczy, gdy fałszuje się historię. Czy powodem jest sojusz hierarchii z obozem rządzącym, czy obawa przed pałką lustracyjną, której radykałowie używają do walki z każdym, kto ma inne niż oni zdanie?

— irytuje się Wielowieyska.

W jej ocenie wielu polskich biskupów „zachowuje się tak, jakby spuścizna prymasa Wyszyńskiego i prymasa Glempa była im obca”. Na szczęście mamy „Wyborczą”, która o Kościół i wartości, które niesie, troszczy się na każdym kroku.

Kabaret. Po prostu kabaret.

svl