Ślepa obrona Wałęsy! Krzywonos po chamsku atakuje Kaczyńskiego: „Potrzebujemy bata na Wałęsę, żeby kurdupel mógł zrobić swoje sprawy”

fot. wPolityce.pl/TVN24
fot. wPolityce.pl/TVN24

Niebywałą pogardę dla faktów, IPN, PiS i Jarosława Kaczyńskiego zademonstrowała Henryka Krzywonos na gdańskim wiecu KOD w obronie Lecha Wałęsy.

Poseł Platformy powtarzała niczym nie poparte domysły, że Maria Kiszczak, zgłaszając się do IPN była przez kogoś sterowana (w domyśle: przez PiS).

Absolutnie ona sama tego nie zrobiła, jej pomogli

— grzmiała Krzywonos.

Wyobraźcie sobie Lecha Wałęsę jako prezydenta, który bierze teczki, przynosi do siebie, wyrywa niektóre kartki, a teraz cudownie się znalazły i okazuje się, że to były oryginały. No wiecie co, to jest niesamowicie

— perorowała.

Krzywonos, twierdząc, że teczka „Bolka” znaleziona w willi Czesława Kiszczaka to fałszywka, obsadziła się nawet w roli grafologa.

W telewizji pokazano mi trzy podpisy, żaden nie był Lecha Wałęsy. Jako Henryka Krzywonos, uczestniczka strajków, sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych, ogłaszam wszem i wobec: nie dajmy z siebie zrobić idiotów. Wałęsa nigdy nie był Bolkiem

— ogłosiła.

Jeśli kiedykolwiek coś podpisał, to ilu was tu jest, kto siedział na dołku? Jak się wchodzi na dołek to trzeba depozyt podpisać. Wystarczy go później jeszcze raz powielić. Ile w Polsce było fałszerzy już w 50. latach, którzy podrabiali forsę, nikt się nie kapował, że to nie jest oryginalne. Dopiero trzeba było fachowców. Dzisiaj tych fachowców nie mamy, bo nie zostały te podpisy sprawdzone

— dodała.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...