Wieczorne starcie o szefów stadnin. Minister Jurgiel argumentuje: "Ja widziałem, co się w Janowie wyprawiało"

fot. PAP/Tomasz Gzell
fot. PAP/Tomasz Gzell

Odwołanie prezesów stadnin było tematem dyskusji na wieczornym posiedzeniu komisji rolnictwa. Opozycja (posłowie PO) podkreślała, że decyzja jest „bulwersująca” oraz że kompromituje ona państwo, bo zarówno Marek Trela jak i Jerzy Białobok to wybitni hodowcy, uznawani na całym świecie.

Araby zaś są znaną polską marką, której nie można psuć. Jak mówili, rząd postępując w tak nieodpowiedzialny sposób bierze na siebie odpowiedzialność za funkcjonowanie tych stadnin.

Racji ministra bronili posłowie PiS (m.in. Krzysztof Ardanowski i Robert Telus, Piotr Olszówka) stwierdzając, trzeba mieć ludzi, którym się ufa i można dobrać takich, którzy gwarantują zrealizowanie programu rządu.

Minister Jurgiel odpowiadając na zarzuty powtórzył wcześniejsze uzasadnienie dot. ich dymisji.

Ja się odpowiedzialności nie boję, jest Konstytucja, jest Trybunał Stanu”

— powiedział. Przeczytał też umowę o wynajem mieszkania, wynika z niej, że prezes stadniny w Michałowie zawarł ją sam z sobą.

Ja widziałem, co się w Janowie wyprawiało na imprezach sierpniowych. NIK pisze wynajmowano pokoje, wynajmowano stajnie bez cennika, bez niczego, hulaj dusza, bo to prywatna własność pana prezesa.” (…) Jeżeli chodzi o dyrektora (Marka Skomorowskiego) to przez 4 lata pełnił funkcje zastępcy dyrektora banku i przez 8 lat pracował w ARiMR, w tym kilka lat był dyrektorem - taka osoba nie nadaje się do zarządzania stadniną ?

— pytał minister.

Są przygotowani ludzie, fachowcy (…) nie gorsi niż pan Trela (…), którzy poprowadzą tą stadninę, znający języki”

— argumentował. Dodał, że jeżeli chodzi o specjalistów od hodowli to pozostali oni w stadninie.

Bronicie jednego człowieka, musicie państwo mieć w tym jakiś interes

— mówił Jurgiel do posłów PO.

Jakie grupy mają w tym interes, żeby robić szum w kraju”

— zastanawiał się minister.

Wcześniej minister odpowiadał na pytania posłów na sali sejmowej.

Stadnina koni w Janowie Podlaskim założona została w 1817 roku za zgodą cara Aleksandra I, była pierwszą na ziemiach polskich stadniną państwową. Konie czystej krwi arabskiej od 1960 roku są sprzedawane za granicę; najpoważniejszymi ich odbiorcami są Amerykanie, którzy dotychczas kupili najwięcej koni i płacą najwyższe ceny. Od 1969 r. na terenie stadniny koni w Janowie Podlaskim są rokrocznie organizowane dla kupców zagranicznych aukcje na konie arabskie. Marek Trela związany był z nią od 1978 r., na stanowisku dyrektora od 2000 r. Jest wiceprzewodniczącym WAHO (World Arabian Horse Organization), członkiem władz ECAHO (European Conference of Arab Horse Organizations) i sędzią międzynarodowym.

Stadnina Koni Michałów hoduje konie czystej krwi arabskiej od ponad 60 lat. To największa w Polsce, jedna z większych w Europie stadnina koni tej rasy, gdzie znajduje się ponad 400 koni czystej krwi. Oprócz arabów stadnina posiada grupę koni małopolskich o bardzo rzadkiej maści tarantowatej oraz kilkanaście kuców szetlandzkich. Stadnina znajduje się w województwie świętokrzyskim. Białobok ze stadniną związany był od 1977 r., na stanowisku dyrektora od 1997 r. jest członkiem ECAHO, uznanym sędzia międzynarodowy.

ansa/PAP

CZYTAJ TEŻ: Koń a sprawa polska. Spór o dyrektorów stadnin nabrał wymiaru politycznego. A to wróży sprawie jak najgorzej

Minister Jurgiel: Prezesi stadnin odwołani z powodu utraty zaufania

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...