Leszek Żebrowski: Trzeba zadbać o „Wyklętych”. To ostatni moment. Zbudujmy pomnik „Żołnierzy Wyklętych” tuż przy Grobie Nieznanego Żołnierza. NASZ WYWIAD

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

wPolityce.pl: Wiele osób komentując ostatnie wydarzenia dot. „szafy Kiszczaka” wskazuje, że doprowadzi ona do upadku realiów społeczno-polityczno-aksjologicznych III RP. Dziś w Sejmie odbyła się konferencja poświęcona Żołnierzom Wyklętym. Na „Wyklętych” oprzemy nowe realia, które w Polsce powstaną?

Leszek Żebrowski: Żołnierze Wyklęci mogą stanowić dla nas fundament ideowy i moralny, zupełnie inny niż ten założycielski w III RP. Po sprawie Wałęsy widać, że ten fundament jest już zupełnie skompromitowany. Podziały jednak zostaną, obrońcy debila będą dalej go bronić.

Pomimo akt i dowodów?

Oni bronią całej swojej przeszłości, całej teraźniejszości i liczą na dobrą przyszłość. Oni wiedzą, że bez niego nie istnieją, a on nie istnieje bez nich. To jest już bardzo ścisła współpraca, symbioza, jak symbioza insekta na ciele człowieka.

Żołnierze Wyklęci mogą zastąpić ten układ?

Żołnierze Wyklęci wyglądają zupełnie inaczej. Młodzież, która obecnie dorasta, szuka ideałów. A dla nich „Solidarność” to właśnie to, co się dzieje obecnie, to Wałęsa, Borusewicz, „Hienia” Krzywonos itd. To osoby zupełnie skompromitowane, nagłaśniane propagandowo. Im częściej te osoby są pokazywane w telewizji, jako bohaterowie, tym mocniej są dla młodzieży odpychające. Wyklęci zaś nie walczą o zaszczyty, nie dostają ich. Ich już właściwie nie ma. Zostały pojedyncze osoby. Oni przez dekady byli krzywdzeni. To, że byli niszczeni w czasie PRL-u jest jakoś wytłumaczalne, bo komuniści uważali ich za wrogów. Ale to, co im zrobiono po 1989 roku, to jest niezwykle hańbiące.

Co im zrobiono? O czym Pan mówi?

Oni do dziś choćby muszą ubiegać się o stwierdzenie nieważności komunistycznych wyroków. Wyobraźmy sobie Powstańców Styczniowych, którzy po 1918 roku musieliby chodzić po sądach II RP i udowadniać, że fakt, że byli „buntowszczykami”, że byli „terrorystami”, to było dobre dla Polski. Taka sytuacja była zupełnie nie do pomyślenia. A dziś niestety tak właśnie jest.

Mówi Pan, że na Wyklętych możemy budować fundament, że młodzi szukają wzorów. Czy jednak Żołnierze Wyklęci nie są oderwani od współczesnych realiów zbyt mocno? Dziś nikt nie walczy na śmierć i życie…

Ależ właśnie fakt, że dziś nie ma tej walki, fakt, że wiele osób przekonuje, że już nigdy walczyć o nic nie będziemy musieli, sprawia, że tym bardziej nośna jest historia tamtych osób. Wyklęci swoimi biografiami pokazali, że byli tacy, którzy walczyli na śmierć i życie za Polskę, a ich ofiara nie poszła na marne, że oni odnieśli zza grobu moralne i polityczne zwycięstwo. Oni czekają na docenienie. To jest bardzo dużo.

Zmiany polityczne sprawiły, że obecnie władze są przychylne promowaniu Wyklętych i pamięci o nich. Być może to ostatnia szansa, by państwo oficjalnie zadbało o to środowisko jeszcze za życia jego ostatnich przedstawicieli. Na czym rządzący powinni się skupić?

To jest rzeczywiście ostatni moment. Państwo powinno zrobić natychmiast wszystko to, czego nie zrobiono po 1989 roku. Potrzebna jest całościowa ustawa dot. możliwości przeprowadzenia prac ekshumacyjnych i badań, wszędzie, gdzie ci ludzie mogą być. Nie można czekać latami na zgody, formalności. To trzeba robić szybko. Tę ustawę również trzeba szybko wprowadzić w życie. Potrzebne są również zmiany w prawie, by nie upokarzać tych ludzi. Ubieganie się o stwierdzenie nieważności komunistycznego wyroku trwa w Polsce nawet ponad 20 lat! Nie wszyscy mają te sprawy załatwione. Tysiące ludzi odeszło z sądów, upokorzone. Oni zostali „bandytami”. Niektórzy z nich żyją i nic nie rozumieją. Z jednej strony mówi się o nich, jako o bohaterach. Zaś z drugiej strony mają wyroki sądowe, które na nich wciąż ciążą. Kolejną rzeczą, którą należy zrobić, jest budowa pomnika „Żołnierzy Wyklętych” tuż przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Dlaczego tam?

Oni byli żołnierzami, pozostali żołnierzami. W olbrzymiej większości ci ludzie są nieznani. Oni muszą mieć pomnik w centrum Warszawy, w takim miejscu, gdzie również międzynarodowe delegacje i ekipy przyjeżdżają i składają kwiaty. Oni przynajmniej będą mogli zobaczyć, że taki pomnik jest w Warszawie i ktoś z nich może zapyta, kogo on dotyczy. To już będzie bardzo dużo. Wyklętym należy się to. Jeśli oni za życia nie otrzymali należnych honorów, w tej chwili naszym obowiązkiem jest walczyć, by taki pomnik staną w okolicach Grobu Nieznanego Żołnierza. Im się taki pomnik należy, to oczywiste. To są powstańcy antykomunistyczni, to ostatnie polskie powstanie narodowe. Ono musi być w sposób szczególny upamiętnione.

Rozmawiał Stanisław Żaryn


ŻOŁNIERZE WYKLĘCI - mordowani przez komunę mieli zniknąć na zawsze! Nowy numer „wSieci Historii” już w sprzedaży. Kup koniecznie!

E - wydanie miesięcznika dostępne na: http://www.wsieci.pl/e-wydanie-sieci-historii.html.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...