Lech Kaczyński pozostał do końca wierny ideałom „S”, a Wałęsa je porzucił – mówi wiceminister kultury Jarosław Sellin w rozmowie z Rzeczpospolitą.

Wiceminister uważa, że być może nie tylko Czesław Kiszczak wpadł na pomysł, by zapewnić sobie polisę ubezpieczeniową na nową rzeczywistość poprzez sprywatyzowanie istotnych papierów.

Jeśli tak jest, to może się okazać, że mamy nową dokumentację historii końca PRL, historii przełomu, konkretnych osób i może też szanse na lepsze zrozumienie decyzji aktywnych polityków, którzy w walce z PRL mogli mieć słabości i upadki

– mówi w rozmowie z dziennikiem. Sellin twierdzi,że w latach 80. nie wiedział o fakcie współpracy Lecha Wałęsy z Sb

Enigmatyczne twierdzenia Wałęsy nigdy nie ułożyły mi się w obraz, który pozwoliłby mi sądzić, że w 1990 r. dwukrotnie głosuję na byłego współpracownika SB. Pochodzę z Gdyni, z Chyloni, z rodziny robotniczej. Mój ojciec pracował w stoczni i brał udział w wydarzeniach Grudnia. Zginął wtedy jego przyjaciel. Na Wybrzeżu zabijano ludzi. To była dla prostych ludzi przyspieszona lekcja historii o istocie komunistycznego reżimu. Po tej lekcji trudno było wyobrazić sobie przyzwoitego człowieka, który nawiązuje z tym reżimem współpracę i za pieniądze donosi na kolegów. Choć warto pamiętać, że zorganizowana opozycja to jest dopiero 1976 r. Wtedy pojawiły się pierwsze instrukcje, jak zachowywać się w kontaktach z bezpieką, poradnik konspiratora…

Jak tłumaczy:

Okolicznościami łagodzącymi mogłyby być brutalność reżimu, brak opozycji, atomizacja, brak autorytetów. Jednak jeśli prawdą jest, że Wałęsa podjął współpracę świadomie, brał za nią pieniądze i cierpieli przez to ludzie, na których donosił, to nie ma tu usprawiedliwienia. Przeszedł wówczas na ciemną stronę mocy.

Oceniając późniejszą działalność Lecha Wałęsy – Sellin mówi:

Późniejsze działania Wałęsy wymykają się jednoznacznym ocenom. Są haniebne karty w jego biografii z pierwszej połowy lat 70., a później szarpanina człowieka, który chciał coś zrobić, ale się uwikłał. Potem są lata 80. i – moim zdaniem – dobrze zrealizowane przywództwo „Solidarności”. Wałęsa potrafił ze swoim charakterystycznym, ludowym zdrowym rozsądkiem mądrzej kierować związkiem niż niejeden doradzający mu intelektualista. Choć w świetle ujawnionych dziś faktów można się zastanawiać, czy wydarzenia z lat 70. nie miały wpływu na jego decyzje przy pierwszej próbie zakończenia strajku w Sierpniu, przy rozwiązywaniu „kryzysu bydgoskiego” czy przy genezie listu „kaprala Wałęsy” do generała Jaruzelskiego z internowania.

Jak dodaje - lata 90. to kompromitująca prezydentura. Zabrakło dekomunizacji, lustracji, zjednoczenia prawicy, odcięcia się od zobowiązań Okrągłego Stołu, które ówczesny szef „S” obiecał w swej kampanii wyborczej.

Dlatego wg Sellina - mamy prawo dziś stawiać pytania, czy ujawnione obecnie fakty nie miały na to wpływu. Dlaczego Wałęsa jako prezydent był niekonsekwentny w budowaniu wolnej Polski, którą zapowiadał w latach 80.? Prawdopodobnie dlatego, że wiedział, iż są na niego teczki.

Jak zapewnia Sellin Lech Wałęsa ma swoje trwałe miejsce w historii za lata 80. i przywództwo nad „S” i nikt mu tego nie odbierze.

Ale jest to postać dramatyczna, bo okazuje się, że nie jest tym, kim chciał być zapamiętany

– podkreśla. Wg Sellina powinno się przeszukać mieszkania byłych funkcjonariuszy SB i notabli PZPR, jeśli tylko istnieje prawdopodobieństwo znalezienia tam dokumentów SB.

Polityk mówi też o różnicy pomiędzy Lechem Wałęsą a Lechem Kaczyńskim

Polega na tym, że Lech Kaczyński pozostał do końca swych dni wierny ideałom „S”, a Wałęsa w gruncie rzeczy porzucił je w latach 90. i później.

ansa/Rz