Joanna Szczepkowska: „Lech Wałęsa może się chować za czym chce, ale nie powinien chować się za milionami ludzi, dzięki którym dokonał się w Polsce przewrót”. NASZ WYWIAD

Fot. Youtube.pl
Fot. Youtube.pl

wPolityce.pl: Po upublicznieniu akt znalezionych w domu Czesława Kiszczaka wybuchła na nowo debata o Lechu Wałęsie i jego związkach z SB. Jak Pani ocenia fakt, że po 26 latach od rozpoczęcia przemian ustrojowych pojawiają się oryginały dotyczące współpracy Lecha Wałęsy?

Joanna Szczepkowska: Sprawa współpracy Lecha Wałęsy z SB to nie jest dla mnie nowość. W latach 70. byłam blisko ludzi KOR-u, przyjaźniłam się z Haliną Mikołajską. Pamiętam dobrze jak to się pojawiało w rozmowach. Mówiono, że coś takiego w przypadku Lecha Wałęsy jest możliwe.

Emocje obecnie wydają się ogromne.

Emocje są oczywiste i każdy z nas ma do nich prawo. We mnie większe emocje budzą późniejsze zachowania Lecha Wałęsy.

Obrońcy Lecha Wałęsy do dziś przekonują, że jego współpraca z lat 70. nie ma znaczenia, bowiem jego dokonania z lat 80. zmazują ewentualne winy i błędy. Podpisuje się Pani pod takim stwierdzeniem?

Nie, ja się nie podpisuję, bo to jest straszny chaos moralny. O tym, żeby lukrować życiorys Wałęsy mówią ci sami ludzie, którzy uważają, że nie należy lukrować ciemnych stron naszej historii. Te same środowiska, które wołają, żeby naszą historię odkłamywać i  nie robić z niej fałszywej legendy, oburzają się teraz na fakt, że odkrywa się jakąś część, wydaje się prawdziwej, historii Lecha Wałęsy. To dokładnie ci sami ludzie. Więc odkłamywać czy nie odkłamywać?

Przez lata materiały dotyczące Wałęsy były przechowywane przez Czesława Kiszczaka, szefa bezpieki PRL-owskiej. Obecnie, w zaskakujących okolicznościach, zostały one ujawnione. Jak Pani ocenia tę całą sytuację?

Nie da się tego ocenić, bo SB to jest strasznie mętna woda. Jak w każdej mętnej wodzie nie da się dojść do źródła. Roztrząsanie, jak to się stało, co de facto się stało do niczego nie doprowadzi. Mamy do czynienia z bagnem, jakim było SB. Wobec tego nie dowiemy się zapewne skąd te materiały się wzięły, dlaczego teraz się pojawiły. To jest zresztą mniej ważne. W mojej ocenie ważniejsze jest to, czy te materiały są autentyczne, i to, w jaki sposób każdy z nas ocenia to moralnie.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...