Amerykańskie media o "Bolku". "Kontrowersyjna decyzja IPN", "pogłębiająca podziały w Polsce" oraz „arogancki i butny Wałęsa”

Fot. tvn24/screenshot/WP.Yahoo
Fot. tvn24/screenshot/WP.Yahoo

Pisząc o udostępnieniu przez IPN dokumentów sugerujących, że Lech Wałęsa pod pseudonimem „Bolek” był informatorem SB, media w USA podkreślają, że akta nie zostały jeszcze zbadane przez grafologa i historyków, a także że pogłębiają polityczne podziały w Polsce.

Na wstępie swej korespondencji z Warszawy „New York Times” zauważa, że były prezydent Lech Wałęsa, lider Solidarności i laureat Pokojowej Nagrody Nobla zapewnia, że dokumenty zostały sfałszowane. Dziennik podkreśla, że znalezione w domu gen. Czesława Kiszczaka dokumenty, w tym ten w którym Wałęsa miał zgodzić się na współpracę z SB pod pseudonimem „Bolek”, nie zostały jak dotąd zbadane przez grafologa, by ustalić, czy rzeczywiście jest to pismo Wałęsy.

Dziennik dodaje też, że decyzja prezesa Instytut Pamięci Narodowej (IPN) Łukasza Kamińskiego, by udostępnić dziennikarzom te akta została oceniona przez wielu komentatorów w Polsce, w tym byłych działaczy Solidarności, jako „polityczna” i „kontrowersyjna”.

NYT” przypomina, że Wałęsa od ponad 20 lat „walczy z podobnymi oskarżeniami” i „został oczyszczony z zarzutów współpracy przez specjalny sąd w 2000 roku”. Gazeta cytuje też najnowszą wypowiedź Wałęsy na swym blogu:

Tak przegrałem, ale tylko w tym miejscu gdzie prawie wszyscy uwierzyli że jednak jakaś zdradziecka agenturalna współpraca z SB 46 lat temu incydentalnie krótko ale była, i na krótko zostałem złamany. To nieprawda Dziękuję zdradziliście mnie nie ja Was

Wall Street Journal” zaczyna z kolei swoją relację od stwierdzenia, że zdaniem IPN, udostępnione dokumenty „pokazują, że Lech Wałęsa był płatnym informatorem tajnej policji w latach 1970., zanim poprowadził ruch Solidarność, który pomógł obalić komunizm w Europie”.

WSJ” pisze, że z dokumentów wynika, że Wałęsa, pod pseudonimem Bolek, dostarczył odpłatnie tajnej policji informacji, które potencjalnie mogły zaszkodzić jego kolegom ze Stoczni Gdańskiej, kolebki Solidarności. Gazeta przypomina, że w swej książce wydanej w 2011 roku żona Wałęsy pisała, że przynosił on do domu dodatkowe pieniądze, mówiąc, że pochodzą z wygranej na loterii.

Ciąg dalszy na kolejnej stronie

12
następna strona »

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych