Za 15 lat mamy szanse osiągnąć 100 proc. średniego wynagrodzenia w Unii Europejskiej

— obiecuje Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister rozwoju w rozmowie z „Faktem”.

Jak tłumaczy minister celem rządu jest, żeby za 15 lat polską rodzinę było stać na to samo, co przeciętną rodzinę w Europie Zachodniej.

Wcześniej politycy chwalili się wzrostem PKB, ale tego wskaźnika PKB nie położy się na talerzu i nie nakarmi nim rodziny. Nie można rozwijać gospodarki, kiedy zaledwie 20-25 proc. społeczeństwa odczuwa poprawę sytuacji finansowej, a 60 proc. jej nie odczuwa lub wręcz twierdzi, że żyje się coraz gorzej (30 proc.). Zakładamy że nasz plan przełoży się na korzyści dla Polaków w postaci lepszej pracy i płacy.

— mówi Morawiecki.

Jak dodaje, w fabryce dronów czy w stoczni promów pasażerskich zarabia się lepiej niż w fabryce cukierków czy przy produkcji śrubek.

Tam gdzie tworzy się bardziej zaawansowane produkty, potrzeba więcej wykwalifikowanych pracowników, którzy więcej zarabiają. Dlatego musimy postawić na wsparcie przemysłu, eksportu i na innowacje. Pracownicy sektora wytwórczego zwykle zarabiają więcej niż pozostałych sektorów. W Polsce jest to znacząco więcej – 10 do 15 procent. To też argument w kierunku mądrej reindustrializacji. A z kolei dzięki eksportowi polskie firmy więcej zarobią i będą mogły przeznaczyć te pieniądze na inwestycje, na badania, na rozwój, a finalnie na wyższe wynagrodzenia

— przekonuje Morawiecki.

Opowiadając o szczegółach planu gospodarczego minister obiecuje, wiel ułatwień dla małych i średnich przedsiębiorców.

Wiemy, że potrafią oni wytwarzać ciekawe produkty, ale biurokracja i niepewność prowadzenia biznesu utrudnia im rozwój. Dlatego chcemy napisać nową konstytucję dla biznesu. Musimy zadbać o równomierny rozwój całego kraju, który pozwoli Polsce powiatowej, często zaniedbanej, włączyć się w krwiobieg gospodarczy. Dlatego nasz Plan zakłada m.in. zwiększenie inwestycji z dala od wielkich miast oraz poprawę komunikacji, by móc dotrzeć z Lublina czy Rzeszowa do Warszawy szybciej niż do Londynu tanimi liniami lotniczymi

—mówi wicepremier.

Mówiąc o kosztach wprowadzenia planu wyjaśnia, że tworzony jest Polski Fundusz Rozwoju, który będzie skupiał w sobie funkcje kilku istniejących agencji rozwojowych.

Ten fundusz będzie wspierał inwestycje. Poza tym, z funduszy unijnych, ale również we współpracy z funduszami międzynarodowych instytucji finansowych jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Europejski Bank Inwestycyjny. Chcemy także składać projekty do Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych zwanego planem Junckera. Bardzo mocno stawiamy też na kapitał prywatny – polskich firm i obywateli. Od tego jak uda nam się pobudzić prywatny kapitał do aktywności gospodarczej - w największym stopniu będzie zależało powodzenie Planu na rzecz Rozwoju

— mówi Morawiecki.

Na pytanie, czy jako prezes banu, dałby kredyt na  ów plan premierowi Morawieckiemu - odpowiada bez wahania:

Oczywiście. Kredyt zaufania i kredyt pieniężny.

Określając ramy czasowe planu mówi o perspektywie 15 lat. Ale dodaje

Już w ciągu kadencji zdążymy dużo zrobić. Pierwsze efekty będą widoczne za 2 – 3 lata

Podsumowując pierwsze 100 dni rządu Morawiecki podkreśla, że w tym czasie zrealizowana została najważniejsza obietnica dotycząca 500 zł na dziecko.

Wkrótce będziemy pracować nad projektem ustawy o darmowych lekach dla seniorów. Mamy też gotowy projekt ustawy o wprowadzeniu minimalnej stawki godzinowej za pracę w wysokości 12 zł dla tych, którzy nie pracują na etatach. Stawki godzinowe działają w Niemczech, Francji, Irlandii, Wielkiej Brytanii czy USA

— wylicza. Natomiast pytany o obniżenie wieku emerytalnego podkreśla, że w tej sprawie inicjatywa należy do minister Elżbiety Rafalskiej.

Sam jestem zwolennikiem modelu kanadyjskiego, gdzie państwo gwarantuje wypłatę godnej, równej emerytury. Tam osoby zamożne niejako dokładają się do emerytur osób mniej zarabiających Ale również ci bogatsi, jeśli chcą mieć w przyszłości wyższe świadczenie, sami muszą inwestować pieniądze

— dodaje.

Minister zapewnia, że nie żałuje, że podjął się pracy w rządzie.

To zaszczyt pracować w służbie publicznej jako polityk

— podkreśla.

To piękny i bardzo ważny zawód. Politycy zasługują na ogromny szacunek. Lepsza polityka to lepsza Polska

— dodaje.

ansa/ Fakt