Prezydent zastanawia się, czy odebrać order prof. Grossowi. „Kuriozum” - zatytułowała swe doniesienie/komentarz „Gazeta Wyborcza”. Aby nie było wątpliwości, wyjaśniła naprędce, też w tytule, kogo „w oczy kole Krzyż Kawalerski prof. Jana Tomasza Grossa” - PiS, ma się rozumieć.

Człowiek tak zasłużony dla popularyzacji Polski w świecie, taka krystaliczna postać, taka poważana, aż dziw bierze, że te niecne zamiary PiS i prezydenta Andrzeja Dudy nie zostały jeszcze nagłośnione przez PO w europarlamencie, a już zupełnie nie rozumiem, dlaczego ten temat nie został do tej pory podjęty w którejś z korespondencji z ul. Czerskiej dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit”? Przecież wiadomo, jak Niemcy są wrażliwi na żydowską krzywdę.

Bo o Żydów tu chodzi i o Polaków, ich prześladowców z przedwczoraj, wczoraj i dziś, co tak bezkompromisowo obnaża zasłużony Gross. Ostatnio w „Die Welt” obnażył, że przypomnę jego naukową opinię sprzed paru miesięcy:

Ohydne oblicze Polaków pochodzi jeszcze z czasów nazistowskich. Polacy, słusznie dumni ze swego antynazistowskiego ruchu oporu, w trakcie wojny zabili w gruncie rzeczy więcej Żydów niż Niemców.

A że przy tym zarabia w walutach wymienialnych? Przecież z czegoś musi żyć, żeby mógł obnażać. Były „Złote żniwa”, był „Strach”, byli „Sąsiedzi”, ale to dawno, więc musiał coś dorzucić do paleniska. Jakże niesłusznie przyczepił się do tej demaskatorskiej publikacji z „Die Welt” polski ambasador w Berlinie, co gorsza, jakiś kretyn z prokuratury Rejonowej Warszawy-Żoliborza zarządził we wrześniu ubiegłego roku wszczęcie postępowania przeciw wielkiemu Grossowi… - oto kolejne dowody na kipiący, polski antysemityzm i represje wobec tych, którzy otwarcie mówią i piszą o tym naszym „ohydnym obliczu”. Teraz jeszcze to, chcą temu, jak podkreśla „GW”, „specjaliście od historii stosunków polsko-żydowskich” odebrać „Kawalera”, wręczonego Grossowi przez samą jego ekscelencję prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Skandal! Pis ma długie ręce. Na przykład taki Maciej Świrski, prezes jątrzącej Reduty Dobrego Imienia, wyszukującej rzekomo nieprawdziwe informacje o Polsce, też się włączył i też chce pozbawić Grossa tego wyróżnienia. Dogrzebał się nawet jakiejś podstawy prawnej: na odebranie orderu pozwala ustawa z 1992 r., która traktuje, że można, jeśli odznaczony „dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”.

Czy Gross jest niegodny krzyża? Według Małgorzaty Sadurskiej, szefowej kancelarii pisowskiego prezydenta, wpłynęło „ponad dwa tysiące wniosków pod tym apelem”. Toż to czysta kpina, co to jest dwa tysiące wobec prawie 40 milionów Polaków, którzy nie wnioskowali?

Jeżeli władze rzeczywiście prof. Grossowi order odbiorą, to wystawią sobie tym samym jak najgorszą ocenę, a reputacja Polski po raz kolejny wystawiona zostanie na szwank na arenie międzynarodowej

– ostrzegł z łamów „GW” Jan Grabowski, profesor historii Holocaustu w jednym z kanadyjskich uniwersytetów. „Nie wiedzą jak ich to hańbi”, znaczy tych, którzy czepiają się Grossa, dorzucił na Facebooku Eugeniusz Smolar, czym interweniująca jak zawsze w słusznej sprawie gazeta podsumowała swój komentarz. Że też ci pisowcy nie wpadli na pomysł odebrania Orderu Orła Białego np. byłemu szefowi polskiej dyplomacji Władysławowi Bartoszewskiemu, który podobnie jak Gross, punktował w „Die Welt”:

Jeśli ktoś się bał, to nie Niemców. Jeżeli niemiecki oficer widział mnie na ulicy i nie miał rozkazu aresztowania mnie, nie musiałem się niczego bać. Ale gdy polski sąsiad zauważył, że kupiłem więcej chleba, niż przyjęto, tego musiałem się bać.

Tylko czekać, aż PiS zwróci się do Niemców o pozbawienie Federalnego Krzyża Zasługi np. pisarza Andrzeja Szczypiorskiego, cieszącego się sławą nie tylko za Odrą, który z równą determinacją i równie odważnie obnażał nasze zbiorowe, katolickie zakłamanie:

Cechy charakterystyczne społeczeństwa polskiego to: alkoholizm, nieuczciwość, brak tolerancji względem inaczej myślących, nieposzanowanie pracy, zarówno cudzej jak i własnej. Wypadałoby zapytać, czy takiemu społeczeństwu przysługuje miano chrześcijańskiego

— wywodził Szczypiorski w niemieckim dzienniku. Jak go nie cenić? Że był donosicielem bezpieki i pomagał przy zakładaniu podsłuchu nawet w mieszkaniu własnych rodziców? A co ma piernik do wiatraka? Gdyby nie pomagał, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Izraelskiej straciłoby tak aktywnego działacza na rzecz porozumienia i może nigdy nie powstałyby jego przetłumaczone na wiele języków dzieła, przez co świat i my stracilibyśmy możliwość poznania naszych „cech charakterystycznych”.

Strach pomyśleć, co będzie, gdy PiS dowie się o przyznaniu w 1787 r przez Stanisława Augusta Orderu Orła Białego kochającej Polskę i Polaków carycy Katarzyny II Wielkiej, de domo Anhalt-Zerbst, odznaczonej również pruskim Orderem Orła Czarnego.