Siedzę i z emocji zaciskam pięści: kto wygra, cholera, kto wygra!? Schetyna…?! A może Schetyna…?! A może jednak Schetyna…?! Najwierniejsi szalikowcy PO zagrzewają walczącego z samym sobą zawodnika z Opola: „Sche-ty-na, nic się nie sta-ło, Sche-ty-na, nic się nie sta-ło…!” A ten daje z siebie wszystko. Nie podda się bez walki. Kto wygra, cholera, kto wygra…!?
Ileż uroku może mieć polityka. Platforma wybiera swego lidera. Po wstępnych eliminacjach kandydatów jest dziś trzech: Grzegorz Schetyna, Grzegorz Schetyna i Grzegorz Schetyna. Inni odpadli w przedbiegach.
Była była premier Ewa Kopacz ze Skaryszewa, która twierdziła, że „trudniej ją zabić niż kota”, ale widać nie doceniła kolegów i już jej nie ma. Był Borys Budka, zawodnik z Czeladzi, lecz sam doszedł do wniosku, że nie sprosta konkurencji. Podobnie ekswicepremier Tomasz Siemoniak, który może i miałby szanse, lecz i on wycofał się w ostatniej chwili.
Trupy ścielą się gęsto, jednak Grzegorz Schetyna, pozostaje bezlitosny. Kto nie z Grzesiem, tego wyniesiem! Bo partia jest najważniejsza. Więc ją rozgrywa. Słabeusze odpadają jeden po drugim, tu i tam, tam i tu, ale nie ma co żałować róż, gdy płonie las.
Takiego na przykład wiceburmistrza Gościna, byłego wiceprezydenta Koszalina, byłego wicemarszałka Województwa Zachodniopomorskiego, byłego członka Rady Krajowej PO Andrzeja Jakubowskiego, który właśnie oznajmił: „Rezygnuję z członkostwa w partii z dniem 22 stycznia 2016 r.” A paszoł! Nie dość, że zdradził, to jeszcze o tym trąbi z anteny Studia „Bałtyk”: „U podstaw tej decyzji legło moje przekonanie, że pewna formuła, dzisiaj, po trzynastu latach mojego uczestnictwa w strukturach PO, się wyczerpała”.
Mięczak! Nie wytrzymał tempa przemian narzucanego przez Schetynę i jeszcze bruździ, że chciał „nowych twarzy”, jakichś „nowych ludzi z nowym spojrzeniem, z pewnym odświeżeniem, a nie budowania nowego na starym”. Co gorsza, radiowiec Adam Kasprzyk dociekał w niedemokratycznym duchu nowej fali, i podpuszczał swego rozmówcę wrednymi insynuacjami, o jakichś taśmach, tych nielegalnych ma się rozumieć, o jakiejś „spektakularnej porażce Ewy Kopacz” – nie lekko Schetynie, nie lekko!
„Nie mogą odbyć się zmiany, jeżeli wokół przyszłego przywódcy znajdują się ludzie, którzy stanęli obok, i stoją, powiem wprost, baronowie, ci sami, którzy dzisiaj w Platformie do tej sytuacji, jaka dzisiaj jest, doprowadzili” - judzi Jakubowski.
A jaka jest ona, ta sytuacja? Jego zdaniem, „nie wyciągnięto wniosków z przeszłości”, partyjna wierchuszka wykazała się „brakiem szacunku dla własnych wyborców i przede wszystkim do członków”. Były działacz PO powstrzymał się jednak od „operowania nazwiskami, bo byłoby to nieeleganckie, nieprzyzwoite, wszyscy wiemy o kim i o jakich sprawach tu mówimy” - rzucił ogólnikowo - a partii: „Nie zależało na budowaniu zespołu, zależało nam tylko na indywidualnym osiągnięciu celu”.
Co prawda nie powiedział, że dziś Platforma jest jak prosektorium, że pudruje trupa, ale co sobie pomyślał, to pomyślał. Jakubowskiemu marzyła się „całościowa weryfikacja” w PO. Zwariował chyba. Przecież nie zmienia się zwycięskich koni podczas wyścigu!
A nikt chyba nie wątpi, że Schetyna zwycięży. Jakubowski zdaje sobie sprawę, że „byli koledzy powiedzą, że mówi nieprawdę”, lecz on sam jest przekonany, że „w gruncie rzeczy i oni wiedzą” jak jest i co należałoby robić: skoncentrować się na wypracowaniu polityki sprzyjającej przedsiębiorcom, być partią „z nowym punktem widzenia, progospodarczym, prospołecznym”, z „szacunkiem dla wyborców” i takie tam komunały-dyrdymały. Pomorska żaba toczy belki pod nogi Schetyny. Taki niewdzięcznik!
Partia dała Jakubowskiemu wszystko, a ten się na nią wypina akurat w chwili, gdy idzie ku dobremu, gdy Schetyna ma wielkie szanse na pokonanie rywali i wygranie wyborów na szefa PO! Dmuchanie żaby nie odświeża. Bo partia jest najważniejsza.
Prowincjonalny działacz Platformy nie ma pojęcia o co toczy się walka: nie tu, w kraju, lecz poza granicami, tu trzeba zewrzeć szeregi, żeby w ponadnarodowym sojuszu odsunąć PiS od władzy. Nie ponjał?! Z takimi dezerterami jeszcze nieformalny lider Schetyna, a po pokonaniu przez niego rywali Schetyny i Schetyny, sam może zaboksować się na śmierć. Wtedy PO nie pozostanie nic innego, jak tylko zapalić w rogach ringu świece…
Czy żaby słyszą? „Trzeba przedsięwziąć konkretne kroki i zatrzymać nielegalną migrację”, wzywa Schetyna. Aaa, pardon, to akurat było o muzułmańskich uchodźcach oczywiście..
Polecamy książkę autorstwa Piotra Gocieka pt. „POzamiatane. Jak Platforma Obywatelska porwała Polskę”.
Publicystyczny opis rządów PO oraz ich skutków, obejmujący okres od 2005 roku do chwili obecnej. Pozycja dostępna „wSklepiku.pl”. Przeczytaj koniecznie!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/279450-pudrowanie-trupa-kto-nie-z-grzesiem-tego-wyniesiem-mieczaki-z-po-nie-dotrzymuja-tempa-przemian-narzucanego-przez-schetyne
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.