Polski ksiądz już w XVIII wieku przewidział upadek Zachodu!

Wiele dzieł sarmackiej Polski do dziś przygniecione jest czarną legendą. M.in. pierwsza polska encyklopedia, „Nowe Ateny”, Benedykta Chmielowskiego została przez późniejszych „postępowych” badaczy potępiona w czambuł, gdy można w niej zobaczyć metafizyczny obraz świata zanurzony w wielkim dziele kulturowym. Przez ogólną niechęć do dorobku sarmatów, pomija się też w popularyzacji także i inne dzieła z tamtego okresu, wśród których jest traktat historiozoficzny (1764) o barokowym (a jakże!) tytule:

Trwała szczęśliwość królestw, albo ich smutny upadek, wolnym narodom przed oczy stawiona na utrzymanie nieoszacowanej szczęśliwości swojej.

Autor tego dzieła, ksiądz Szymon Majchrowicz (1717–1783), podjął się opisania pewnych procesów wzlotu i upadków państw, cywilizacji i przede wszystkim nurtów wiary monoteistycznej. Duchowny stwierdził, że wiara niejako wypala się z biegiem czasu, a społeczeństwa ulegają zepsuciu – wtedy zaś religia odradza się na peryferiach cywilizacji. Historiozofia księdza Majchrowicza zdaje się nadal trafnie przepowiadać proces zepsuci centrum cywilizacji, ich odejścia od religii, a odrodzenia wiary i dynamiki społecznej na jej obrzeżach. Czyż poniższy fragment nie zawiera zarówno mechanizmów związanych z pontyfikatem papieża Franciszka jak i dzisiejszą sytuacją islamizacji Zachodu?

Przedwieczna niedościgła w rządach swoich mądrość Najwyższego Pana, lubo za wszystkie dzieła mieć od nas powinna przepaścistą cześć, poszanowanie i chwałę, atoli szczególnie za ową dobrotliwą pieczą, która Kościół św utrzymuje i broni, aby między tyle nawałnościami nie upadał, światło prawdziwej wiary aby między tyle nawałnościami nie upadał, światło prawdziwej wiary aby między tyle burzami nie zgasło.


Od narodu do narodu obnosi świętą swoją wiarę po okręgu ziemi: tych, którzy się jej niegodnymi stają, sprawiedliwie odrzuca; ale na ich miejsce inszych łaskawie objaśnia i przyjmuje. Kiedy Żydzi niegodnymi się stali Chrystusowej wiary, odrzucił ich: ale wiarę przeniósł na azjatyckie i afrykańskie narody: kiedy i ci przez swoje grzechy i kacerstwa niewdzięcznymi byli, porzucił ich: ale wiarę przeprowadził na północne królestwa: gdy znowu i ci zepsuli sumienie, oziębli w pobożności, wdali się w luterskie i kalwińskie błędy, opuścił ich, ale światło wiary przeniósł przez bezdenne morza w podziemne indyjskie królestwa i w amerykańskie państwa.

Opracowane za: Czasy saskie. Wybór źródeł, seria: Kroniki Polskie, pod red. S. Sierpowski, Wrocław 2010.

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...