Tak jak w miejscowości Sevres pod Paryżem znajduje się „wzorzec metra”, to w Polsce, po reakcjach dawnego medialnego mainstreamu na wyborcze zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości, możemy się pokusić o stworzenie „wzorca donoszenia” zwanego kolokwialnie „wzorcem kablowania”.

Taką dziesięciostopniową skala poziomu denuncjacji ochrzciłbym mianem „wzorca z Czerskiej”. Skąd te przemyślenia? Otóż wpadł mi dziś w ręce artykuł dziennikarza Giewu Bartosza Wielińskiego (zajmuje się tematyką niemiecką, był korespondentem w Berlinie, a obecnie pozostaje laureatem nagrody Grand Pressa 2015 w kategorii reportażu) napisanego i opublikowanego w internetowym wydaniu bawarskiej Sueddeutsche Zeitung. Przykładając do niego „wzorzec z Czerskiej” na moje oko wskazówka osiąga poziom „osiem”. Można jeszcze gorzej, ale do ideału już niewiele brakuje. Nie chce być gołosłowny i przetłumaczyłem dla Państwa ciekawsze fragmenty twórczości Wielińskiego dla niemieckiego wydawnictwa.

Oto one. Najpierw zajawka na twitterze, w której reklamuje swoje enuncjacje na temat obecnej sytuacji polityczno-społecznej w Polsce

Mój tekst w Sueddeutsche Zeitung. Wzywam Niemców, by nie milczeli wobec tego co się wyprawia w PL 

I tytuł:

„Proszę nie milczeć”

Kiedy państwo przeczytają ten artykuł na pewno w internecie pojawi się parę wpisów, w których oskarży się mnie o zdradę kraju

-– pisze Wieliński w pierwszym zdaniu.

Z dużą pewnością padnie słowo Volksdeutsch, synonim zdrady i kolaboracji, pochodzące jeszcze z czasów okupacji.

Wśród zwolenników Prawa i Sprawiedliwości (PiS), jedynej panującej partii w Polsce, są ludzie, którzy regularnie śledzą zagraniczne portale internetowe i biją na alarm, kiedy złapią kogoś na gorącym uczynku (tu opis historii kolegi, Polaka, który pracuje dla tygodnika Die Zeit i którego zdjęcie twarzy wmontowano na archiwalnej fotce w głowę jednej z francuskich panien „zawodowo lekkomyślnych”, golonych na łyso przez członków Resistance po wyzwoleniu w 1944 r. z powodu zbyt jawnego oddawania się okupantom).

Wynurzenia Wielińskiego dla niemieckiego czytelnika przypominają w tym miejscu tłumaczenia się kieszonkowca w autobusie, który nie dość, że na oczach wszystkich wyjmuje jakiejś kobiecie portfel, to jeszcze żąda akceptacji swoich poczynań. Próbującym interweniować współpasażerom wykrzykuje: Tak! Teraz nazwiecie mnie złodziejem, a ja nie mam przecież na nowe dżinsy!

Ani razu w najczarniejszych koszmarach sennych nie pomyślałem, że my w Polsce demokracje budowana przez 26 lat będziemy musieli chronić przed rządem

-– podrzuca nowe przemyślenie pióro organu Michnika.

Podobnie jak nie spodziewałbym się – kontynuuje- , że zwolennik teorii spiskowych, który przypuszczał, ze prezydent Lech Kaczyński został zamordowany w Smoleńsku, zostanie ministrem obrony, a skazany za nadużycie urzędu koordynatorem służb specjalnych. Że Minister Spraw Zagranicznych ogłosi swoimi wrogami rowerzystów i wegetarian, a nowy rząd katolicką telewizję ze swoim wściekłym ujadem na przeciwników PiS-u przedstawi jako wzór dziennikarstwa.

Następnie równie „obiektywnie” i „z troską” pochyla się cytowany laureat Grand Pressa nad ostatnimi posunięciami polskich władz:

Wyłączenie Trybunału Konstytucyjnego, brutalne przejecie mediów publicznych przeciwstawiają się wartościom europejskim. Tak samo jak duchowi europejskiej demokracji przeczą metody jakimi PiS zmienia prawo – w szybkim tempie, pod osłoną nocy, kiedy opozycji zabiera się wszystkie prawa do udziału w dyskusji. Przepisy, które czekają na szybkie głosowanie w Sejmie i Senacie maja rozszerzyć kompetencje tajnych służb, skończyć z niezależnością prokuratury i repolonizować prywatne media. I kto wie co jeszcze przyjdzie do głowy prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który pociąga za sznurki jak marionetkami - premier Szydło i prezydentem Andrzejem Dudą.

Jednak autor mimo opisywanego horroru, który rzekomo dzieje się w naszym kraju pozostaje optymistą. Zastanawiające jest dlaczego? Tak to tłumaczy:

Teraz w Polsce, gdzie Kaczyński europejskie wartości wyrzuca za burtę opór przeciwko rządowi będzie rósł. Polscy obywatele zaskoczyli w grudniu rząd siłą swoich demonstracji. A to tylko początek.

Przeczytawszy ten tekst jestem prawie pewien, że gdyby była taka możliwość, ludzie pokroju Wielińskiego poprosiliby o pomoc Bundeswehrę, żeby siłą przywrócić w Polsce ancien regime PO et consortes. W stosunku właśnie do tego typu postaw Jarosław Kaczyński użył sformułowania „gorszy sort Polaków”. W pełni się z nim zgadzam.

CZYTAJ TEŻ: Paradne! Podwładny Michnika wypłakuje się niemieckiemu portalowi: „Rząd traktuje nas jak wroga. (…) Spółki państwowe zrezygnują z ogłoszeń w naszej gazecie i dochody spadną

całość TUTAJ