Tu są jakieś polityczne siły i być może finansowe, które się mobilizują do próby zastopowania zmian, jakie zaczynają być w Polsce

— mówi portalowi filozof, logik prof. Bogusław Wolniewicz.

wPolityce.pl: Co pan sądzi o Komitecie Obrony Demokracji?

Prof. Bogusław Wolniewicz: Myślę, że jest to próba odwrócenia tych zmian, które w Polsce zaczynają zachodzić. To są ludzie, którym się ten nowy kurs nie podoba i którzy chcą za wszelką cenę zastopować zmiany. Mam nadzieję, że nie kryje się z tą organizacją głębszy zamiar przewrotowy. Jednak nie można tego wykluczyć, że to jest dopiero przygrywka.

Czy według pana to ruch faktycznie oddolny, społeczny? Czy też jednak od początku do końca sterowany przez siły polityczne?

Ależ jaki to ruch społeczny! To ruch całkowicie organizowany i sterowany. To nie ma nic z działalnością oddolną. Tu są jakieś polityczne siły i być może finansowe, które się mobilizują do próby zastopowania zmian, jakie zaczynają być w Polsce. Ale co z tego się wykluje, to ja tego nie potrafię powiedzieć.

Czy znajduje pan analogie w polskiej historii do obecnej sytuacji, np. wokół KODu?

Tak jak już wspomniałem to może być przygrywka do czegoś poważniejszego. W stwarzaniu atmosfery, że w Polsce jest zagrożona demokracja, może chodzić o mobilizowanie zagranicznej opinii przeciwko obecnemu rządowi.

No to analogia w napuszczaniu zagranicy na Polskę jest aż za dobrze znana w polskiej historii. Tej XVIII-wiecznej, prawda?

A tak, te analogie z tamtymi działaniami są przerażające. Tak, bardzo słusznie pan to powiedział. Tak, to jest nowa Targowica. Nie dotyczy to tylko tych „obrońców demokracji”. To tylko jeden z przejawów sił, które przy pomocy zagranicznej próbują coś tu osiągnąć. Przecież w ten sposób można wpłynąć na zdestabilizowanie polskiego pieniądza. Tak więc tu analogie z Targowicą narzucają się zupełnie naturalnie.

Jak rząd powinien podchodzić do tych działań obrońców „zagrożonej demokracji”?

Na pewno władza powinna zachowywać się spokojnie. Wydaje mi się, że niedostatecznie spokojnie postępuje. Niepotrzebnie otwiera nowe fronty walki. Już słyszę, że mają być jakieś nowe lustracje uruchamiane. To jest wprowadzanie niepotrzebnego zamieszania. Po co to ruszać? Władza nie najlepiej rozgrywa te sprawy.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki