Pani Premier zachęciła do konsultacji społecznych Programu 500+. Ostrożność wymaga, by rozważyć dwa potencjalne niebezpieczeństwa osłabiające podstawowe cele Programu, jakimi są realna pomoc rodzinie oraz sprzyjanie decyzjom prokreacyjnym.

Pierwsze niebezpieczeństwo - dezaktywacja zawodową i utrwaleniem statusu rodzin żyjących ze wsparcia pomocy społecznej.

Kwota wsparcia jest wysoka, a jeśli dodamy do tego świadczenia rodzinne, stwarza to możliwość życia bez pracy aczkolwiek na niskim poziomie Rodzina np. z trojgiem dzieci, jeśli nie ma dochodów lub są one niskie (poniżej 800 złotych na członka rodziny) otrzyma 1500 złotych plus zasiłki rodzinne (na dziecko do lat 5  to 89 zł, na starsze 118 zł) oraz ewentualne dodatki do nich. Daje to ok. 2000 złotych. To może zniechęcać do podejmowania aktywności zawodowej. Aby zniechęcić do bierności zawodowej może należałoby po prostu wliczać świadczenie 500+ do dochodu rodziny, tak by był uwzględniany w przepisach praw do korzystania z kolejnych form wsparcia z pomocy społecznej: np. zasiłku stałego czy dodatku mieszkaniowego.

Drugie niebezpieczeństwo – manipulacje progiem dochodowym. Wykazanie dochodu na pierwsze dziecko, poniżej 800 złotych, a na dziecko niepełnosprawne 1200 można osiągnąć przez rezygnację ze sformalizowania związków rodziców dziecka czy uzyskania rozwodów. Chodzi bowiem o uzyskanie ok. 600 złotych miesięcznie. Pamiętamy, że przed niewielu laty, wprowadzenie znacznie niższych zasiłków w wysokości 170 złotych na dziecko jednak pod warunkiem, że jest ono wychowywane przez samotnego rodzica, spowodowało tsunami rozwodowe. Szczególnie w regionach gdzie było większe bezrobocie i bieda, liczba rozwodów wzrosła skokowo po ich wprowadzeniu. Jeżeli wówczas rodzice decydowali się na separacje, rozwód czy życie w konkubinacie by uzyskać na każde dziecko 170 złotych to teraz przy wyższej kwocie zachęta będzie większa. Jednym z najpoważniejszych tego skutków byłoby samotne wychowanie dzieci, co uderza w ich rozwój i prawo do wychowania przez oboje rodziców.