Gadowski o KOD-zie: Te manifestacje mnie śmieszą. To są histeryczne popiskiwania ludzi oderwanych od koryta. NASZ WYWIAD

Fot. wPolityce.pl/Mat. Pras
Fot. wPolityce.pl/Mat. Pras

Zostałem objęty postępowaniem sprawdzającym na okoliczność kontaktu z terrorystami. Sprawdza się cały czas okoliczności przeprowadzenia przeze mnie wywiadu z terrorystą, którego nie potrafiła upilnować ABW

— ujawnia w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Gadowski.

wPolityce.pl: Popularny stał się filmik, na którym widać reportera TV Republika, rozmawiającego z Tomaszem Lisem. Lis tłumaczy, dlaczego przyszedł na manifestację KOD-u i wskazuje, że rząd PiS-u upadnie szybciej niż się wszystkim zdaje. Władza powinna się obawiać siły tych manifestacji?

Witold Gadowski: Jako stary zadymiarz, jeszcze z doświadczeniem z lat 80., mogę powiedzieć, że te manifestacje mnie śmieszą. To są histeryczne popiskiwania ludzi oderwanych od koryta. A sam Tomasz Lis wygląda źle. On zdaje się powinien brać jakieś leki przed wyjściem z domu. Jego stan psychiczny, tembr głosu, roztrzęsienie – to wskazuje, że nie jest on w dobrym stanie nerwowo-psychicznym. Wypowiedzi kogoś w takim stanie trudno komentować.

Mówi Pan, że to „popiskiwania ludzi oderwanych od koryta”. Na manifestacjach KOD-u jednak widać tysiące tzw. zwykłych Polaków. Trudno mówić o ludziach stojących dotąd przy korycie.

Tam nie ma tzw. zwykłych Polaków, tam są ludzie z administracji, ludzie, którzy obawiają się utraty wpływów, powiązań, pracy. Takich osób jest w Polsce dużo. Na PO ktoś głosował, ktoś korzystał na jej rządach. Nie ma się więc co dziwić, że jakiś odsetek tych ludzi obecnie wychodzi na ulice. Jest z czego wybierać.

Fakt, że w manifestacjach KOD-u biorą udział osoby znane z mediów, „z pierwszych stron gazet”, oznacza, że ta akcja ma większą moc? Czy te akcje mogą był dla rządu groźniejsze przez to?

Władza w PRL-u i postPRL-u hodowała sobie celebrytów. Jak pokazuje historia nawet z prostytutek hotelowych władza była w stanie robić gwiazdę kina. Przy takich zdolnościach i mechanizmach kreacyjnych, jakie widać w komunie i postkomunie, można wykreować największego durnia na celebrytę. Potem wystarczy się już nim jedynie posługiwać. To jest normalny mechanizm propagandowy, zwłaszcza propagandy totalitarnej. Ja bym się tym nie przejmował. Zwiotczałe gwiazdki, które coś pokrzykują i popiskują? A cóż one wiedzą o życiu? Nic.

W Pana ocenie KOD umrze? Czy na stałe wpisze się w polskie życie publiczne?

To jest jak egzema, wylezie na skórę i będzie długo swędziało. Tylko tyle. To nie jest niebezpieczne dla organizmu, ale czasem denerwuje, bo swędzi.

Bagatelizuje Pan to mocno. PiS nie powinien się tym przejmować?

PiS powinien się przejmować komunikacją ze społeczeństwem, bo na razie słabo mu idzie. Powinien przejmować się akcjami dydaktycznymi, wyjaśniającymi kolejne posunięcia rządu. Każdy obywatel powinien rozumieć, dlaczego rząd decyduje się na te czy inne działania i robi tak, a nie inaczej. To jest niesłychanie ważne. Jeśli PiS oderwie się od komunikacji ze społeczeństwem, przegra. Niestety ze smutkiem obserwuję zmiany w służbach.

Pisał Pan o tym ostatnio w mediach społecznościowych. Co Pana niepokoi?

Cieszyłem się z przyjścia do SWW pana płk. Kowalskiego. Uważam go za fachowca. Jednak już w ABW uważam, że następują skandaliczne procesy. Dobiegają do mnie sygnały, że właśnie teraz, w czasie największego zamieszania, skompromitowani oficerowie, którzy brali pieniądze za walkę z terroryzmem, ale się na tym nie znają, usiłują prowadzić prowokacje wymierzone w dziennikarzy.

O czym Pan mówi? Jakieś konkrety?

Te działania są prowadzone m.in. przeciwko mnie. Takie działania podejmowane są już po zmianach w służbach, co pokazuje, że one są kosmetyczne, że niesprawni ludzie przychodzą do Agencji.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...