Publicystka niemieckiego radia publicznego nawołuje by "siekierą" rąbać w PiS. Czy Niemcy pamiętają, że wojna jest kosztowna dla obu stron?

Poważna publicystka, poważne medium, poważna sprawa. Oto, na co zwrócił uwagę Piotr Semka, korespondentka niemieckiego radia publicznego Deutsche Welle w Brukseli Barbara Wesel, pisze na stronach polskiej wersji portalu tej stacji następujące słowa:

Polska jest największym beneficjentem netto budżetu UE. I Warszawa myli się, jeżeli stolicę Europy postrzega tylko przez pryzmat kasy. Wiążą się z tym także obowiązki. Pierwszym jest na pewno przestrzeganie reguł gry obowiązujących w klubie. Jeżeli Jarosław Kaczyński uważa, że bezczelnie może postawić się ponad tymi regułami, trzeba go pouczyć. Niestety w UE prawie nie ma możliwości nałożenia oficjalnie sankcji finansowych. Ale może znajdą się błędy w przyszłych polskich wnioskach projektowych… Do tak grubego pnia, jakim okazuje się szef PiS-u, trzeba i grubej siekiery.

Naprawdę trzeba być Niemcem żeby użyć takich słów i takiego tonu w stosunku do sąsiada, któremu spaliło się żywcem i zamordowało 6 milionów obywateli. Ale to na marginesie. Usłyszmy, co naprawdę mówi do nas pani Wesel:

1. Próba wybicia się na podmiotowość może być ukarana bo trudno powiedzieć o jakie inne „reguły klubu” jej chodzi.

2. Narzędzi karania formalnie nie ma, ale nieformalne się znajdą. Cytuję: „Ale może znajdą się błędy w przyszłych polskich wnioskach projektowych… „.

3. Takie sztuczki i oszustwa mają być właśnie siekierą, która zetnie PiS - czyli zmieni wolę Polaków.

To tylko fragment bardzo agresywnego wobec Polaków komentarza pani Wesel. Niemieckie państwo i niemiecki podatnik wysyłają nam jeszcze epitet, że PiS to „ekstremalny nacjonalizm” i że Kaczyński rzekomo stwierdził iż 

dopiero, od kiedy jego partia jest ponownie u władzy, stwierdził w międzyczasie Kaczyński, rządzą znowu w kraju „prawdziwi Polacy”.

Co jest kłamstwem, powtórzonym za dzielnymi bojownikami TVN, którzy to sobie po prostu wymyślili w roku 2010.

Puenta tekstu jest jasna: Unia Europejska ma „pomóc” w tej sprawie:

UE nie reagowała już w przypadku Węgier, teraz musi działać.

Komu pomóc? Wiadomo: establishmentowi III RP. W jaki sposób? Pani Wesel podpowiedziała: cięciami w dotacjach pod byle pretekstem. Bo prawo i procedury są widocznie dla naiwnych.

Ale przecież sposobów rąbania siekierą jest wiele. Od podpuszczeń pani Wesel po kanonadę organizowaną przez niemieckie media w Polsce. Reguły dziennikarskie okazują się tak samo płynne jak procedury związane z unijnymi dotacjami.

Warto zapamiętać tę lekcję. I wyciągnąć wnioski. Pierwszy - ktoś tu chce iść na wojnę. Drugi - skoro reguł nie ma, co sugeruje pani Wesel, to nie ma ich dla obu stron. Niemiecki stan posiadania w Polsce, także medialny, nie musi być wieczny. Tym bardziej, że tak jasno się nam mówi, że prawo i umowy są kategorią umowną, polityczną. Rozumiemy, rozumiemy…

Państwo polskie jest w stanie obronić się przed tą agresją. Tak, owszem, w latach 2005-2007 i w 2010 roku nie dało rady, ale dzisiaj sytuacja jest inna. Tym bardziej, że dzisiejsza Unia Europejska naprawdę poważnych kłopotów ma co niemiara.

Lepiej żeby nasi niemieccy nauczyciele to zrozumieli, bo koszty wojny na którą idą mogą się okazać i dla nich zaskakująco duże. Można zrozumieć niemiecki żal po utracie totalnej kontroli nad Warszawą. Ale w najbliższych latach nie ma możliwości jej odzyskania. Niemcy powinni przemyśleć czy warto tak łatwo i tak emocjonalnie rezygnować z partnerskich relacji i życzliwej współpracy, do której nowa ekipa w Warszawie jest zdecydowanie gotowa.

CZYTAJ: Premier Szydło po spotkaniu z Martinem Schulzem: „Potrzebujemy uczciwej komunikacji w naszych relacjach”

Czasem lepiej mieć mniej niż nic.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...