Strategia Unii Europejskiej jest prosta: rządy narodowe mogą robić w swoich krajach, co chcą. Pod trzema warunkami: że będą rozszerzały prawa homoseksualistów i aborcję, będą pokornie przyjmowały dyrektywy i nie będą kontestowały polityki coraz większej integracji europejskiej. Jeżeli te warunki są spełnione, wolno robić wszystko

— mówi w wywiadzie dla tygodnika „wSieci” prof. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Polityk PiS w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi odnosi się między innymi do kwestii problemu z imigrantami i uchodźcami, z jakim zmaga się Europa.

Niemcy mają doświadczenie z przybyszami, którzy źle się asymilują, źle wrastają w społeczeństwa, z tzw. gastarbeiterami, głównie z Turcji. Tymczasem Angela Merkel głośno zatrąbiła, wzywając nowych przybyszów. To się nie mieści w żadnej logice. Pytam różnych znajomych komentatorów polityki, jak oni tłumaczą to demonstracyjne otwarcie granic, i nikt nie znajduje przekonującej odpowiedzi. Najczęściej słyszę: „Pomyliła się”. A przecież polityk tej klasy nie może się tak mylić

— czytamy.

Legutko przekonuje, że Unia Europejska powinna wyciągnąć daleko idące wnioski, a nie powielać dotychczasowe błędy co do recepty.

UE karmi się kryzysami. Każdy kryzys jest okazją do poszerzenia jej władzy i kontroli. To postępowanie w normalnej logice nieracjonalne. Bo przecież racjonalne nastawienie powinno wyglądać inaczej: jeśli jakieś rozwiązanie integracyjne się sprawdza, to idziemy naprzód i możemy dalej integrować. A tu jest odwrotnie: skoro pomysły centralistyczne i federacyjne nie działają, trzeba dołożyć więcej centralizacji i federalizacji

— ocenia socjolog.

I dodaje, że nowy rząd będzie miał trudne pole manewru w instytucjach unijnych:

Trzeba się starać grać jak najlepiej, szukać koalicjantów, korzystać z instrumentów, które są dostępne, targować się, szukać szans, szczelin. W Komisji są różni ludzie, również rozsądni. Teoretycznie Unia nie jest przecież własnością EPP i socjalistów, mamy takie same prawa jak inni. Ale jakieś zderzenie jest nieuchronne. Pewnie słabsze, niż byłoby kilka lat temu, bo jednak UE ma sporo kłopotów i sporo frontów

— przekonuje prof. Legutko.

Cała rozmowa na łamach „wSieci” - polecamy!

svl