Łabędzi śpiew opozycji. Obóz rządowy idzie do przodu niczym superciężki czołg, który ma dobrego kierowcę i pełne baki paliwa

Fot. PAP/Rafał Guz
Fot. PAP/Rafał Guz

Kilku komentatorów życia politycznego - mam na myśli tych, którzy postrzegani są dziś przez obecną opozycję jako publicyści tzw. lepszego sortu („gorszy sort” nosi t-shirty ozdobione tym napisem, jak Wojciech Czuchnowski z „Wyborczej”) nie jest do końca przekonanych czy sprawy idą w dobrym kierunku.

Ich podstawowymi argumentami na poparcie tej tezy są: po pierwsze starcie o Trybunał Konstytucyjny rozpoczęło się za wcześnie i bez odpowiedniego przygotowania. Może lepiej byłoby poczekać na pierwsze decyzje tego gremium, a dopiero potem rozpoczynać awanturę. Po drugie, analizują - należałoby najpierw przeforsować ustawę o mediach publicznych, by nie tracić tyle na wściekłej propagandzie, w której prym wiedzie TVP, ale przede wszystkim TVP Info. Po trzecie, pod wpływem nie do końca przewidzianej, aż tak zmasowanej nagonki, w samym obozie rządzącym zaczęło trzeszczeć i co słabsi psychicznie koalicjanci szemrają, że może lepiej było nie chwytać byka za rogi i odczekać. Argumentując tę tezę państwo redaktorzy powołują się czasem na bliżej nieokreślone „dobre kontakty” w obozie władzy. Po czwarte, zawiodła polityka komunikacji rządu i prezydenta z opinią publiczną, co rozzuchwaliło opozycję, sięgającą co raz to do brutalniejszych metod. W tym wszystkim zgadzam się tylko z punktem numer cztery. Rzeczywiście, odnoszę wrażenie, że w ferworze walki spece od wizerunku z kampanii wyborczej, jakby zapomnieli o swoich obowiązkach i przedstawianie swoich racji przez reprezentantów Prawa i Sprawiedliwości w mediach wymagało i wymaga jeszcze wiele do życzenia. W pakiecie błędów wizerunkowych mieści się również lansowanie posła sprawozdawcy ex-peerelowskiego prokuratora Stanisława Piotrowicza oraz nieprzemyślana nominacja Bogusława Kowalskiego na szefa PKP. Natomiast reszta według mnie idzie zgodnie z planem i czasem. Sądząc po sekwencji wydarzeń: nie zaprzysiężenie przez prezydenta 5 sędziów wybranych na podstawie ustawy czerwcowej to ruch pierwszy. Przegłosowanie w nowym Sejmie uchwał wytykających ich niezgodny z procedurami przewidzianych w regulaminie działania parlamentu sposób wyboru - to dwa. Na tej podstawie głowa państwa nie może ich już zaprzysiąc, nawet jeśli Trybunał uznał elekcję trzech z nich za zgodną z Ustawą Zasadniczą. Sąd Konstytucyjny nie jest właściwy bowiem co do oceny innych aktów niż normatywne, a uchwały Sejmu tej kadencji dotyczące wyboru sędziów miały charakter personalny. Szybkie powołanie i zaprzysiężenie pięciu nowych sędziów zanim Trybunał wypowiedział się co do legalności z Konstytucją wyboru poprzednich, zbiło prawników opozycji już kompletnie z pantałyku. Zwłoka z publikacją orzeczenia Sądu Konstytucyjnego pod całkiem wiarygodnym pretekstem niepełności składu (orzekało pięciu sędziów zamiast dziewięciu) była najprawdopodobniej tylko „wrzutką”, z której można ustąpić, czyniąc pozytywne wrażenie bycia elastycznym.

W rzeczywistości clou programu i wielkim finałem ma być przegłosowanie tzw. ustawy, która określi nowe zasady funkcjonowania Trybunału. Ponieważ obowiązuje domniemanie konstytucyjności sędziowie z Alei Szucha stoją przed alternatywą iście diabelską. Albo przyjąć do pełnego składu (13 osób) tych pięciu sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta, albo nie orzekać. Jeśli dobiorą, to jedna trzecia składu – właśnie tych pięciu, może zablokować próbę obalenia „ustawy naprawczej” przez Trybunał, a w dodatku Sąd Konstytucyjny w osobie prezesa uwiarygodni ich przysięgę złożoną przed prezydentem. Protest w formie nieorzekania natomiast oznacza wolną rękę dla rządu poprzez totalny paraliż i ostateczną kompromitację Trybunału. Szach mat! Rozegrane perfekcyjnie i bez łamania Ustawy Zasadniczej. Takich rzeczy nie da się zrobić ad hoc improwizując. Niestety było to konieczne. Przy wprowadzeniu w życie tzw. ustawy medialnej jestem pewien jak amen w pacierzu, że natychmiast spotkałaby się ona z odmiennym zdaniem obecnych sędziów konstytucyjnych. Tak więc nie miała sensu zmiana kolejności – najpierw ustawa medialna, potem Trybunał. Raz odrzucone prawo trudniej jest ponownie uchwalić, nie licząc straty czasu.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.