Ale o co chodzi? Dwie bałamutne tezy, w które wierzy wielu

Fot. PAP/Jacek Turczyk
Fot. PAP/Jacek Turczyk

Oczywiście - inna byłaby sytuacja i etyczna, i prawna, gdyby którejś ze stron zarzucono czy to wynajmowanie demonstrantów za pieniądze (jak bywa na Ukrainie czy w Rosji), czy to dowożenie manifestantów do Warszawy na koszt państwa albo samorządów. Ale póki nic takiego nie ma miejsca. Nie widzę nic złego w tym, by którakolwiek ze stron zapewniała swoim zwolennikom transport do stolicy na ważne polityczne wydarzenia. Odmawianie komukolwiek tego prawa kojarzy mi się z objawami szowinizmu. Szowinizmu niby to warszawskiego, a w gruncie rzeczy – kulturowego i klasowego, erupcje którego, w wykonaniu stołecznych elit, możemy zaobserwować w sieciach społecznościowych po każdej większej demonstracji ulicznej, na którą pod siedziby rządu czy Sejmu przyjeżdżają większe grupy ludzi przez te elity nie lubianych – „moherów”, górników, rolników itd.

Nie wpadajmy w paranoję i spróbujmy nie rozważać wszystkiego wyłącznie pod kątem „kto kogo?”


Książka pod choinkę - najlepszy prezent! Polecamy „wSklepiku.pl”: „Solidarność. Kronika lat walki 1980-2015”.

« poprzednia strona
12

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych