Kompromitacja TK. Jak można na podstawie niekonstytucyjnej ustawy z czerwca, wybrać konstytucyjnie sędziów do TK w październiku?

fot. TVN24/wPolityce.pl
fot. TVN24/wPolityce.pl

Jeśli przy tworzeniu czerwcowej ustawy o TK pomagał PO przewodniczący TK prof. Rzepliński, a są w niej elementy niekonstytucyjne, to powinien podać się natychmiast do dymisji.

Pięknym finałem flekowania legalnych organów państwa miały być skargi do Trybunału Konstytucyjnego wniesione przez opozycję. Trybunał miał, jako to się ostatnio modnie mówi zmiażdżyć PiS.

Ale zmiażdżył sam siebie. Jakie by kto nie miał wykształcenie prawnicze i jakie by nie przysługiwały mu tytuły, jeśli uważa, że to co orzekł Trybunał ma sens, to albo działa z pobudek innych niż logiczne, albo najprostsza logika jest mu obca.

Jeśli Trybunał orzeka, że czerwcowa uchwała podjęta przez platformersko – peselowski sejm, dotycząca zmian w wyborze sędziów do tegoż Trybunału zawiera elementy niekonstytucyjne, to jak na podstawie czegoś niezgodnego z konstytucją można desygnować kogokolwiek do rzekomo najważniejszej instytucji w państwie. Bo co, parę zapisów jest złych, ale akurat te parę przydatnych dobrych? W świetle tego orzeczenia Trybunału wszystkich pięciu platformerskich sędziów zostało w październiku wybranych niezgodnie z prawem.

Trybunał ferując wyrok przeczący własnym ustaleniom, sprawia, że cała reszta jego wywodu jest nie wiele znaczącym bełkotem.”

Werdykt TK przypomina skecz Kabaretu Tey. Tjaktoj się popsuł”. Nie „tejktoj” tylko koło się popsuło? Ale trzy ma dobre? No, właśnie.

Tutaj też trzech sędziów wybranych w porządku, a dwóch nie.

A co by było, gdyby prezydent przyjął ślubowanie od tych dwóch sędziów wybranych byle jak i na zapas, podsuniętych mu przez PO. Też by go straszono teraz Trybunałem Stanu.

Wszyscy chcąco niechcąco staliśmy się prawnikami i konstytucjonalistami. Zawdzięczamy to machlojkom Platformy związanych z Trybunałem Konstytucyjnym.

Po przegranych wyborach prezydenckich, przywództwo PO antycypując, że może będzie trzeba oddać władzę, postanowiło zagwarantować sobie zdecydowaną większość w Trybunale Konstytucyjnym.

Po co? Dla dobra Polski?

Nie. Tylko po to, żeby mącić, jątrzyć i przeszkadzać PiS – owi naprawiać państwo. Taki był cel tego działania. Ale jak to Platforma, która niczego nie potrafiła zrobić sensownie, nawet to spaprała.

I w ten sposób dochodzimy do sedna sprawy. Platforma nie dość, że spowodowała zamieszanie, przegłosowując bubel prawny, teraz wymaga, żeby ci, którzy próbują wybrnąć z tej sytuacji czyli prezydent i sejm, postępowali tak jak sobie życzą posłowie opozycji.

Kolokwialnie nazywa się to szczytem bezczelności.

A jakie mają metody eskalowania ordynarnej hucpy? Wyjątkowo prostackie. Wspierani przez media wzniecają rejwach niebywały. Tupią, stukają o blaty czy skandują bzdurne hasła na sali sejmowej. Lider Nowoczesnej, spec od „sejmu głuchego”, Ryszard Petru, nawet straszy tym, że wyprowadzi ludzi na ulicę.

Przede wszystkim zaś w „zaprzyjaźnionych telewizjach” multiplikują do znudzenia przekazy dnia o łamaniu konstytucji, zamachu na demokrację i  stawianiu prezydenta przed Trybunałem Stanu. To ma przeciętnemu obywatelowi kojarzyć się z rządami PiS.

Obcując z niespotykanym u nas do tej pory antypaństwowym chamstwem PO i przybudówek, trzeba zauważyć, że na tym tle PiS był niezwykle kulturalną i cywilizowaną opozycją przez osiem lat dyktatury.

Prezydent i PiS postępują bardzo dobrze, porządkując państwo wbrew upolitycznionemu do granic gremium, które samo się pasuje na bezstronnych sędziów.

Coś trzeba rzeczywiście z tym Trybunałem Konstytucyjnym zrobić. Nie może być tak, że sztuczny twór, wyłoniony ze środowiska, które nigdy nie poddało się lustracji, próbuje dozorować prezydenta i parlament posiadający mandat z wolnych wyborów.

Ma racje Kornel Morawicki. Prawo ma  być dla narodu, a nie naród dla prawa.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...