Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, wyłączcie się! Ustawa tak nakazuje

fot. wikipedia/ CC BY 3.0
fot. wikipedia/ CC BY 3.0

PO i PSL „przejęły” wniosek PiS i złożyły jako swój do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie niekonstytucyjności(!) uchwalonej w czerwcu przez siebie samych(!) tj. przez PO i PSL nowej ustawy o Trybunale.

PO i PSL chodzi tylko o to, aby jak najszybciej doprowadzić do „pomyślnego” dla siebie wyroku Trybunału. Wyrok ten, jak oczekuje PO z PSL-em i ich obecni „koalicjanci”, da im silny argument w dalszej walce o utrzymanie placówki politycznej jaką stał się TK.

Po zmianie ustawy o TK przez odchodzący układ władzy zmieniły się też ilościowe proporcje w grupie sędziów na niekorzyść PiS. Dla PO to walka o wszystko, o życie, to ostatnie w zasadzie miejsce, z którego po przegranych wyborach będzie mogła szkodzić i ośmieszać nowe władze państwa.

TK w przeszłości w istotnych sprawach ustrojowych stawał po stronie III RP już nieraz (utrącanie lustracji i oceny stanu wojennego przez sędziów, utrącenie ważnych ustaw jak np. o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych i in.) Mit o tzw. rzekomej „niezależności” TK na naszych oczach weryfikuje się, a unieważniany jest rękoma samych (nie wszystkich!) sędziów Trybunału. I tych czynnych i tych już w stanie spoczynku.

W „aferze” o TK grzechem założycielskim było działanie samego Trybunału Konstytucyjnego i jego Prezesa Andrzeja Rzeplińskiego. To sędziowie TK (nie wszyscy), również ci w stanie spoczynku, postanowili sami w tajemnicy, napisać dla siebie nową ustawę. Co więcej, odmówili udostępnienia tego projektu dziennikarzom i dopiero wyrok NSAOSK 2213/13, zobowiązał Prezesa TK do rozpoznania wniosku dziennikarzy o dostęp do tego projektu.

W postępowaniu przed NSA Prezes Rzepliński sam przyznał, że „od 2011 roku w TK toczą się pod kierownictwem Prezesa prace studialne i projektowe nad nowymi rozwiązaniami w zakresie organizacji i funkcjonowania TK”.

TK nie ma inicjatywy ustawodawczej, więc swój projekt posłał do Prezydenta Bronisława Komorowskiego, by jako swój zgłosił on go do Sejmu, co też B. Komorowski uczynił. Rozpoczęło się procedowanie w nadzwyczajnej komisji sejmowej, w której bardzo często, jako jedyny przedstawiciel opozycji, ostro polemizowałam z Prezesem A. Rzeplińskim, wice-prezesem St. Biernatem i z sędzią P. Tuleją, sędzią A. Wróblem i in. sędziami. Łatwo będzie ustalić których, gdyż posiedzenia komisji w sprawie tej ustawy były nagrywane na video. Można dokładnie sprawdzić, który z sędziów i co mówił, gdyż na szczęście (choć podobno wyjątkowo) sporządzano też sejmowe sprawozdania z tej akurat komisji na podstawie nagrań audio z prowadzonych dyskusji.

Projekt ustawy o TK obarczony jest więc nieusuwalną wadą, gdyż to sędziowie TK sami napisali projekt, który pilotowali i pilnowali następnie w czasie ponad roku prac w sejmowych komisjach i który chcą teraz jako ustawę gorliwie, szybko sami ocenić.Sędziowie TK i jego Prezes złamali tym samym podstawową zasadę tworzenia prawa i dalej chcą łamać standardy w zakresie orzekania. Tzn. chcą sami również skontrolować konstytucyjność tej ustawy. Sędziowie TK doprowadzili do sytuacji, w której od początku do końca byli, są i chcą nadal być stroną w postępowaniu, którego skutki ich osobiście i jako instytucji dotyczą.

Projekt ustawy o TK, jako o jednej z najważniejszych instytucji ustrojowych, winien powstać w Sejmie, w drodze politycznego kompromisu z udziałem również opozycji. Sędziowie nie powinni występować w procedurach nawet jako eksperci. Skoro rozdział władz, to rozdział władz.

Wszystkie zgłoszone przez mnie i przez posła S. Piotrowicza propozycje PiS-u zostały w pracach nadzwyczajnej komisji zajmującej się tą ustawą odrzucone i przez sędziów TK ostro krytykowane, by nie powiedzieć ośmieszane. Przy aktywnym wsparciu posła Kropiwnickiego. Z rzadka tylko głos zabierał przedstawiciel Prezydenta B. Komorowskiego, choć był on przecież inicjatorem całego postępowania. Zachęcam do analizy stenogramów i nagrań audio-video z posiedzeń komisji, by ocenić waleczność Prezesa A. Rzeplińskiego i wice-prezesa St. Biernata we własnej „trybunalskiej” sprawie. Projekt ustawy o TK w końcówce kampanii wyborczej procedowano błyskawicznie, niekiedy organizowano po trzy posiedzenia komisji dziennie.

Ustawa zawiera szereg złych, oczywiście sprzecznych z Konstytucją regulacji, zawiera sprzeczności z ciągle jeszcze obowiązującym Regulaminem Sejmu w części dotyczącej procedury wyboru sędziów do TK (art. 26 i art. 30).

A dziś? Dziś, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego z Prezesem A. Rzeplińskim na czele, jak gdyby nigdy nic, z wyrazem niewinności niezawisłych sędziów na twarzy, bez żadnych wątpliwości brną dalej w zapoczątkowane przez siebie nadużycia prawnych standardów łamiących choćby pozory standardów demokratycznego tworzenia prawa i orzekania. M.in. iż nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Otóż, twórcy ustawy (niektórzy sędziowie TK) po dopilnowaniu jej w Sejmie chcą teraz SAMI orzec, czy dobrze ją napisali(!). Prezes A. Rzepliński wyznaczył do tego pełny skład Trybunału i najszybsze z możliwych terminy na rozpatrzenie sprawy. Pierwszy już 3 grudnia. Jednak wszyscy, także sędziowie TK, podlegają prawom, tym bardziej stworzonym przez samych siebie. Oczekuję więc, że sędziowie TK, którzy brali udział w procedurach legislacyjnych dotyczących ustawy o Trybunale z czerwca tego roku, WYŁĄCZĄ SIĘ OBLIGATORYJNIE z oceny konstytucyjności tej ustawy.

Prawdę mówiąc, w sytuacji, którą stworzył Prezes i jego zastępcy i inni sędziowie, w sytuacji zburzenia wiarygodności całego TK jako instytucji, Trybunał stracił w ogóle moralne prawo do badania tej ustawy. TK sam (wraz z PO w Sejmie) stworzył patologiczną sytuację, z której nie ma już dobrego wyjścia.

Być może to Sąd Najwyższy mógłby w zaistniałej sytuacji ocenić uchwaloną ustawę gdyż zgodnie z art.178 ust.1 Konstytucji „Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.” Sędziowie również mogą bowiem Konstytucję RP stosować bezpośrednio (art. 8 ust. 2 Konstytucji).

Jednak dla takiej kompetencji Sądu Najwyższego brak jest podstawy w Konstytucji.

Być może więc, to Prezydent RP mający najmocniejszy mandat kilku milionów Polaków, pochodzący z bezpośrednich wyborów, jako ten, który konstytucyjnie „czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji” (art.126 ust.2 Konstytucji) mógłby wyjątkowo w zaistniałej sytuacji problem ocenić i rozstrzygnąć.

Tak czy inaczej, w obecnej sytuacji oczekuję, że sędziowie TK będą respektowali art.46 ustawy o TK. Tzn., że sędziowie TK tj. Prezes A. Rzepliński, wice-prezes sędzia St. Biernat, sędzia P. Tuleja i inni biorący udział w przygotowaniach projektu w obrębie Trybunału Konstytucyjnego, a potem w pracach legislacyjnych w Sejmie – WYŁĄCZĄ SIĘ z rozpoznawania sprawy wniosku dotyczącego konstytucyjności ustawy o TK.Tak jak nakazuje to bezwarunkowo przepis artykułu 46 ustawy o TK i nie pozostawia tu sędziom wyboru. Chociaż, jak wspomniałam, TK jako instytucja, której wiarygodność podkopały działania jego Prezesa i części sędziów (również tych w stanie spoczynku), powinna ze sprawy wyłączyć się w całości.

Wg art.46 ustawy o TK: „Sędzia Trybunału jest wyłączony z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli: […] jest uczestnikiem postępowania lub pozostaje z uczestnikiem postępowania [PO i PSL] w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy może oddziaływać na jego prawa i obowiązki; […] był przedstawicielem, pełnomocnikiem lub doradcą uczestnika postępowania; […] istnieją inne, niewymienione [wyżej], okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności”.

Wniosek o wyłączenie sędziego TK od rozpoznania sprawy może złożyć uczestnik postępowania tj. m.in. przedstawiciel PO lub PSL, ale na to nie trzeba przecież liczyć. Oczekuję więc honorowego i zgodnego z podstawowymi standardami orzekania zachowań sędziów TK w omawianej sprawie.

Oczekuję też ze strony czynnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jak i od sędziów TK w stanie spoczynku, w tym od jego byłych prezesów, by zachowywali nakazaną ustawą „godność urzędu” sędziego TK i ograniczyli liczne wystąpienia po jednej ze stron politycznego sporu (PO).* By nie obrażali Prezydenta RP Andrzeja Dudę, nie porównywali go z nienawiścią do Putina, Łukaszenki i nie określali demokratycznych polskich przemian „faszyzacją” czy też „orbanizacją” kraju, gdyż jest to też przy okazji obraza demokratycznie wybranego Prezydenta Węgier Victora Orbána.

Za tego typu szkodzące Polsce, polskim interesom i polskiej demokracji, jak też demokratycznie wybranym władzom wypowiedzi - sędzia A. Zoll, A. Rzepliński i inni winni mieć wewnątrz trybunalskie postępowanie dyscyplinarne. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku również jest bowiem zobowiązany do powściągliwości politycznej i dbania o godność sprawowanej przez siebie niegdyś funkcji.

Tak, Trybunał Konstytucyjnej wymaga gruntownej reformy!

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...