Wyrwać dzieci z rodziny - to recepta, która ma uzdrowić polskie społeczeństwo. Jej autorem jest prof. Czapiński, ten sam, który twierdził, że najlepiej byłoby, gdyby młodzi Polacy wyemigrowali z Polski, bo ich radykalistyczny fundamentalizm zagraża porządkowi społecznemu.

„Legendarnie nieufni”, ksenofobiczni i zacofani. Nie umiemy ze sobą współpracować, działać dla dobra ogółu. Tak twierdzi socjolog prof. Janusz Czapiński w rozmowie opublikowanej w „GW ”.

Polak lubi zakombinować, nie skasować biletu, oszukać na podatkach, ubezpieczeniu

—wylicza Czapiński.

Od kierownika „Diagnozy społecznej ”, badania panelowego dotyczącego warunków i jakości życia Polaków, można byłoby oczekiwać bardziej finezyjnych opinii. Ale prof. Czapiński formułuje sądy kategorycznie i nie zawraca sobie głowy naukowymi dowodami.

Bez wahania zlokalizował źródło zła — tkwi ono w przywiązaniu Polaków do rodziny, tradycyjnej, katolickiej. Właśnie rodzina uczy nieufności do obcych, sprawia, że nie umiemy współpracować i tworzyć kapitału społecznego sprzyjającego wzrostowi gospodarczemu,

Co prawda, jak niechętnie przyznaje Czapiński, jest pewien wyjątek — w Rzeszowie lokalna społeczność współpracuje znakomicie. A to przecież Podkarpacie, ostoja tradycyjnych, konserwatywnych wartości.

Ale prof. Czapiński znakomicie poradził sobie z tą istotną sprzecznością w swej teorii — ponieważ zacofana rzeszowska społeczność współpracuje ze złych pobudek, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Może sobie harmonijnie współdziałać, a i tak powstanie co najwyżej „negatywny kapitał społeczny” czyli „kapitał wykluczający”.

Socjolog wskazuje jednak drogę ratunku. Żeby uzdrowić polskie społeczeństwo — „trzeba wyrwać dzieci z rodziny ” i odseparować je od rodziców. To nie rodzice powinni kształtować ich system wartości, bo przecież się do tego absolutnie nie nadają.

Jako socjolog prof. Czapiński powinien wiedzieć, że to teza, która się fatalnie kojarzy. Na przykład z „wyrywaniem dzieci ” z rodzin aborygeńskich przez rząd Australii. Było to jednak kilkadziesiąt lat temu i do tej pory Australijczycy za to przepraszają.

Najwyraźniej Janusz Czapiński lubi rozwiązania drastyczne i efektowne. Kilka miesięcy temu, przed wyborami prezydenckimi, alarmował, że rośnie radykalizm młodych Polaków. Najlepiej byłoby więc, gdyby po prostu opuścili kraj, wyemigrowali, co pozwoliłoby zachować spokój społeczny i ocalić istniejący porządek.

Ale młodzi Polacy nie posłuchali. Spełniły się najgorsze obawy znanego socjologa, Jest tak okropnie, że niektórzy mają szczęście, że tego nie dożyli. Na przykład Jacek Kuroń — gdyby żył, to z pewnością Macierewicz wsadziłby go do Berezy.

Tak przynajmniej oświadczył w „GW” profesor Czapiński , przekraczając granice groteski i sprawiając , że trudno będzie poważnie traktować jego socjologiczne wywody.