Po raz pierwszy od 26 lat w polskim Sejmie nie będzie partii lewicowej – jak słodko takie zdanie brzmi.
Pewnie niektórzy teoretycy polityczni będą twierdzili, że brak przeciwwagi dla prawicy nie jest rzeczą korzystną dla rozwoju demokracji. Mam akurat dokładnie przeciwne zdanie. Udział postkomunistycznej lewicy – nazwijmy ją po imieniu, zgodnie nie tylko z jej korzeniami, ale z realną reprezentacją w Sejmie po 1989r, działającą aktywnie w czasach PRL – był szkodliwy dla polskiej młodej demokracji. Jej rozwój często blokował, hamował, ale też sprawiał, że stawała się demokracji karykaturą. Smutną i pełną rozpaczy. Ale karykaturą. Przypomnieć nazwiska? Bardzo proszę. Aleksander Kwaśniewski. Józef Oleksy. Leszek Miller, Ireneusz Sekuła, Włodzimierz Cimoszewicz, Anna Bańkowska, Joanna Senyszyn, Ryszard Kalisz, Krzysztof Janik, Aleksandra Jakubowska, Zbigniew Sobotka, Lech Nikolski. To pierwsze z brzegu nazwiska, które wyskakują mi z pamięci. Z każdym wiąże się jakaś historia z ostatniego 26-lecia, która, najdelikatniej mówiąc, nie przynosi żadnemu z nich chluby. Bo albo z wymienionych zapisał się indywidualnym „dorobkiem”, jasno pokazującym, że demokracja była dla niego tylko parawanem za którym ukrywał partyjne interesy, godzące w istotę demokracji, albo występował jak kolektywnie jako formacja polityczna, tłumiąca instytucje, które demokrację budują.
Nie zapominajmy o uwłaszczeniu się nomenklatury partyjnej na początku lat 90 na narodowym majątku, który dziś stanowi fundament materialny działalności polskiej lewicy. Myślę o bankach, fundacjach, towarzystwach asekuracyjnych i zwykłych firmach prywatnych prowadzonych już często przez następne pokolenia, ale ciągle wspierające finansowo postkomunistów, którzy rozciągają swoje wpływy na wszystkie dziedziny życia.
To lewica postkomunistyczna przez całe 26 lat toczyła nieustannie walkę z Kościołem katolickim, oskarżając często Kościół jako przyczynę wszelkiego zła. To w lewicy ma swoich największych aktywnych misjonarzy ideologia gender. Magdalena Środa, Monika Płatek, Małgorzata Fuszara wprawdzie nie były w parlamencie, ale to ośrodkom lewicy zawdzięczają możliwość propagowania systemów wartości sprzecznych z polską tradycją kulturową. Brak w Sejmie lewicy równie tej w postaci mutantów w rodzaju Palikota i jemu podobnych spowoduje mam nadzieję otwartą i ukrytą ekspansję Platformy Obywatelskiej w zawłaszczaniu lewicowych zdobyczy w rodzaju LGTB, czyli popieranie imperialnych tendencji lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów. Ten wyraźny skręt Platformy do zjednywania sobie lewicy widać po personaliach. Pod szyldem PO spotykamy takie kwiaty lewicy jak – Dariusz Rosati, Bartosz Arłukowicz czy główny parlamentarny antagonista SKOK- ów Marcin Święcicki. Warto też pamiętać, że stały okrzyk bojowy polskiej lewicy brzmi „Zniszczyć Instytut Pamięci Narodowej”.
Po zrzuceniu pęt komunizmu z Polski, wreszcie przyszedł czas na zrzucenie z ramion Sejmu garbu lewicy.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/269860-sejm-bez-garbu-lewicy-udzial-postkomunistow-byl-szkodliwy-dla-polskiej-mlodej-demokracji
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.