Michał Kamiński, który o końcu PiS napisał książkę skończył się sam. I to jest jedna z wielu dobrych wiadomości, którą przyniosły te wybory

Fot. M.Czutko
Fot. M.Czutko

Ewie kopacz należą się gratulacje. Hasło wyborcze, zaprezentowane na początku kampanii: „kolej na Ewę”, okazało się prorocze. Po tym, jak do historii odszedł Bronisław Komorowski, w istocie przyszła kolej na Ewę. Do historii przechodzi Ewa Kopacz, jako premier RP i prawdopodobnie jako szefowa PO. Do historii przechodzą też rządy partii antyobywatelskiej, wrogiej obywatelom.

12 października 2007 r.temu Donald Tusk odpytywał Jarosława Kaczyńskiego z cen kurczaków, ziemniaków, chleba i jabłek. Tamte pytania zdecydowały o zwycięstwie PO. Jednak politycy Platformy szybko te ceny zapomnieli. Oderwali się od rzeczywistości, problemów Polaków, chętniej konsumując ośmiorniczki, zapijając je drogim winem i ciesząc się jednocześnie, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, a wszystko ch…, d…, kamieni kupa. Wyborcy jasno powiedzieli, że nie chcą państwa istniejącego tylko teoretycznie, powiedzieli basta kolesiostwu i kamieni kupie.

Komentując wyniki wyborów i odnosząc się do miażdżącego zwycięstwa PiS, Małgorzata Kidawa-Błońska, stwierdziła, że partia, która ma wszystko szybko odrywa się od rzeczywistości. Miała rację, z tym, że niechcący postawiła trafną diagnozę, dotyczącą jej własnej partii. Marszałek Sejmu, pytana o to, co dalej z PO, powiedziała też, że partie, które przegrywają wybory później wracają i robią dobrą robotę dla Polski. I tu, znów niechcący, celnie odniosła się do sukcesu PiS.Wygrała nadzieją na dobrą, uczciwą pracę i na pogrzebanie raz na zawsze układów, których istnienie, ponad wszelką wątpliwość, udowodniła afera taśmowa.

Współautorka porażki PO, Joanna Kluzik-Rostkowska, będąc kolejną szefową MEN, forsowała bez opamiętania fatalnie przygotowaną reformę, za nic mając głos rodziców. Nawet nie pojawiła się w Sejmie, by wysłuchać ich zdania, gdy prezentowany był obywatelski projekt „Rodzice chcą mieć wybór”. W ten sposób pokazała obywatelom plecy. Ta sama minister rozbrajająco przyznaje dziś:

Odkąd Bronisław Komorowski przegrał swoją kampanię nie miałam wątpliwości, że my swoją też przegramy.

I trzeba przyznać, że wiele ustępująca pani minister zrobiła, by właśnie tak się stało, uparcie wmawiając rodzicom, że białe jest czarne. Była minister roztropnie też zauważyła, że :

Nawet gdyby program Platformy Obywatelskiej był bezwzględnie najlepszym programem świata, to i tak byłoby nam bardzo, bardzo ciężko (…)

Cały problem w tym, że PO nie miała żadnego programu, poza jednym: nie dopuścić PiS do władzy i straszyć, straszyć, straszyć partią Kaczyńskiego. Recepta wypisana Platformie przez (spin)doktora Michała Kamińskiego, okazała się nic nie warta. Całe szczęście, że tym razem ten „fachowiec” zdecydował się pracować dla PO. Bardzo zabawne jest to, że „Misiek”, który napisał książkę, o końcu PiS-u niepostrzeżenie (dla siebie) skończył się sam. I to jest jedna z wielu dobrych wiadomości, którą przyniosły te wybory.

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...