Podczas uroczystego bankietu z belgijską parą królewską prezydent Andrzej Duda zaserwował swoim gościom butelkę wina za 12 euro - donosi belgijska prasa. Cytowani eksperci chwalą ten wybór, podkreślając, że trunek był dobry i niedrogi. I pomyśleć, że Radosław Sikorski podczas prywatnego spotkania z Rostowskim potrafił wydać na jedno wino ponad 800 zł. I to z pieniędzy podatników!

W protokole nie ma informacji, ile powinno kosztować wino na tego typu uroczystości. Jak podaje Onet.pl, dziennikarze belgijskiej gazety „Le soir” zadali sobie trud zbadania, jakie wino pił w Polsce ich monarcha. Okazało się, że prezydent Duda zaserwował królowi Filipowi i jego żonie butelkę wina Tauzinat l’Hermitage Saint-Émilion Grand Cru z 2011 roku. Według ekspertów jest to przejaw pilnowania przez Polskę swoich wydatków, tak jak robi to wiele innych państw europejskich.

Nie mam nic przeciwko temu winu. Jest dobre i ma dobry stosunek jakości do ceny

— ocenia ekspert serwisu Vins du Soir.

Jego wątpliwości, czy aby wino nie było za tanie na tę okazję, rozwiewa kolejny z cytowanych przez belgijski dziennik ekspertów.

Serwowanie droższych win i bardziej znanych jest podejściem konserwatywnym: jesteśmy pewni, że wino będzie smakowało, niczym nie ryzykujemy. Z kolei odszukanie wina tańszego, które daje przyjemność, to krok, który wymaga większej inwestycji i poszukiwań, co może być uznane za przejaw większej atencji względem gości

— podkreśla ekspert.

Okazuje się, że można zachowywać się z klasą bez szastania pieniędzmi podatników…

bzm/onet.pl