Ewidentną tragedią naszego kochanego kraju jest to, że ktoś na poziomie Ewy Kopacz mógł tutaj zostać premierem. Nic tylko przecierać oczy widząc ten brak kultury i ambarasujący brak klasy.

W debacie telewizyjnej mniej ważne jest to co kto obieca, istotniejsze jest jak wypadnie i jakie pozostawi wrażenie. I tutaj premier Kopacz zaliczyła tragedię wizerunkową. Jej prostacki atak na konkurentkę, próby poniżenia jej jako marionetki prezesa Kaczyńskiego, pohukiwanie i przerywanie, gdy samemu ma się do zaoferowania mętny opar frazesów i zdezelowane przechwałki, to skok w polityczną przepaść. A propos SKOK. szczególnie żenowało bezmyślne szarżowanie Ewy Kopacz na kasy Stefczyka, w momencie, gdy tygodnik „Wprost” przeprosił za swoje insynuacje pod adresem senatora Biereckiego i założonej przez niego instytucji. Zacietrzewienie okraszone znerwicowanym dukaniem może tylko odpychać. I odpychało. I to jak odpychało. Nawet medialni zwolennicy Ewy Kopacz poczuli się odepchnięci. Remisu próbowali się w desperacji dopatrywać. Ale tak bez przekonania.

Debata przygotowana przez trzy telewizje i sztaby liderek najpopularniejszych partii była wyjątkową partaniną. Dobór dziennikarzy, fatalny. Nawet niezwykle sympatyczna Dorota Gawryluk nie była w stanie uratować jałowości wielopiętrowych pytań. Tylko  raz konkretnie zagadnęła o taśmy z „Sowa&Przyjaciele”. Formuła konfrontacji nie dawała się wypowiedzieć  na ważne tematy. Pytanie Justyny Pochanke rozpoczynające się zwrotem: „Jeśli wygra Platforma obywatelska…” było propagandowym włączeniem się w kampanię. To co pani redaktor nie zna sondaży? Platforma jest bez szans.

Może nie spadnie pod wyborczy 5% próg, za czym od dawna trochę donkichotersko optuje, ale jak uciuła 15%, to będzie dla niej sukces nad sukcesy. O żadnym wygraniu nie ma mowy. Piotr Kraśko w swoim niepowtarzalnym stylu lizusa władzy żegnał widzów stwierdzeniem.” Jedna z pań zostanie premierem”. Jedna z pań? Piotr Kraśko chyba pomylił role. Tutaj miał robić za dziennikarza, a nie za komika. Z tym, że z dziennikarstwem rozstał się już dawno.

Mnie osobiście ze względu na dawne wykształcenie, najbardziej zabolał zwrot o trosce pani Kopacz i PO o przemysł chemiczny. Bezczelność dużego rozmiaru, gdy się przetrąciło „Ciech” składający się z ponad dwudziestu zakładów przemysłowych (nie tylko w Polsce) na wysokim poziomie technologicznym. Ogólne przychody Grupy Chemicznej Ciech w roku 2012 wyniosły ponad 4,6 mld złotych. Poszła w 2014 r. za 619 mln. To jest gospodarność PO. Wizyta w ostatnich dniach CBA na giełdzie też nieprzypadkowa. Pan Tamborski po sfinalizowaniu transakcji z wiceministra skarbu awansował na prezesa giełdy. Za co został tak nagrodzony? Za wyprzedaż majątku narodowego?

I teraz pani Kopacz lekką strofą rzuca jak ona dba o przemysł chemiczny. Tutaj cisną mi się adekwatne zwroty, ale…

Na propozycję Beaty Szydło, by emeryci mieli nieodpłatne leki po 75 roku życia, pani premier odparowała w duchu starego żartu: „Emeryci i renciści swoim hulaszczym trybem życia, rujnują budżet państwa”. Poza tym bredzenie Ewy Kopacz w ramach prymitywnej, a zarazem w założeniu dowcipnej riposty  na wątek „taśm prawdy” o beatyfikacji polityków PiS (że niby tacy święci) w dniu męczeńskiej śmierci księdza Jerzego, to kompletne bezmózgowie.

Najczulszym barometrem wyniku debaty były wystąpienia podebatowe obu pań. Beata Szydło otoczona tłumem zwolenników, pełna dobrej energii i konkretów i bliska płaczu premier Kopacz wspierana przez wytrzebione grono pretorian z minami typu „uśmiechaj się, żeby nie myśleli, że ci przykro”.

Nawet kuriozalny z lekka dobór komentatorów w TVN 24: Paweł Piskorski, Andrzej Rozenek, Marek Migalski i Mirosław Drzewiecki (sic!), świadczy o tym, że i „zaprzyjaźnione telewizje” pogodziły się z porażką ich pupilki i o czym tu gadać.

Prezydent Bronisław Komorowski wyznaczając tak odległy termin wyborów pogrążył Platformę. Antypisowski hejt wyświechtał się już dawno, a teraz powtarzany do znudzenia przez peowskie katarynki jawi się jako żałosny i bezradny bełkocik.

Jedno jest pewne. Po tym co zademonstrowała Ewa Kopacz na tej debacie, może śmiało pomóc córce zacząć się pakować przed emigracją do Kanady.

Jedynie PiS jest w stanie stworzyć stabilny rząd pod wodzą Beaty Szydło i każdy komu leży na sercu dobru Polski wie na kogo powinien 25 października zagłosować.

Gdy się pomyśli, że już za tydzień pozbędziemy się „doktor Ewy z Szydłowca” z jej rozklekotaną narracją od „Sasa do Lasa”, to jakaś taka błogość człowieka rozpromienia.


Specjalne wyborcze wydanie „wSieci” już w kioskach. Kup koniecznie!

E - wydanie tygodnika dostępne na: http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.