Kampania wyborcza wchodzi w decydującą fazę, do wyborów parlamentarnych został tydzień. 25 października wyborcy zdecydują o zmianie lub kontynuacji - albo zwycięży obóz zmiany skupiony wokół Prawa i Sprawiedliwości, albo zawiąże się koalicja na rzecz obrony status quo z Platformą Obywatelską w roli głównej. Pierwszy wariant oznacza rozpoczęcie koniecznej naprawy państwa, stopniową poprawę losu ogółu obywateli oraz samodzielność na arenie międzynarodowej, drugi rozprzężenie, a miejscami gnicie struktur państwa, umocnienie oligarchii i zależność od największych graczy w UE. Polska naprawdę jest na zakręcie. Wystarczy rzut oka choćby na problemy demograficzne, gwałtowny przyrost zadłużenia, stan mediów publicznych, a także liczne afery ludzi obecnej władzy, żeby przyznać rację znanemu strongmanowi Mariuszowi Pudzianowskiemu, który stwierdził ostatnio, że „albo się ogarniemy, albo zostaną zgliszcza”. Platforma i jej sprzymierzeńcy za wszelką cenę chcą się utrzymać przy władzy. Czują się właścicielami Polski, rozsmakowali się w próżniaczym życiu na koszt podatnika, część z nich boi się odpowiedzialności. Żeby wszystko zostało po staremu straszą Polaków perspektywą zmiany, nadają jej karykaturalny, przerażający kształt. Są żywo zainteresowani biernością społeczeństwa. Pragną, by głosy niezadowolonych rozproszyły się; w szczególności, żeby padły na komitety wyborcze, które nie przekroczą progu wyborczego. W chwili, gdy decyduje się los Polski, nie może się zmarnować żaden głos obywatela zatroskanego o los Rzeczypospolitej. Rozum każe głosować na listę nr 1czyli Prawa i Sprawiedliwości, brylującej w sondażach głównej partii opozycyjnej, która zbudowała szerokie prawicowe porozumienie, która też - co warto podkreślić - ma program dobrej zmiany i ludzi zdolnych go realizować. Krytyka aktualnie rządzących może przekuć się na polityczne aktywa w postaci licznych mandatów w Sejmie i Senacie (jeśli głosy otrzyma lista PiS), może też przynieść niewielką lub wręcz żadną korzyść (jeśli głosy padną na małe komitety wyborcze walczące o przekroczenie progu wyborczego - KWW Kukiz’15, KW KORWiN ). Jeśli chce się zmian w Polsce i odsunięcia Platformy od władzy to nie można głosować na komitety wyborcze, które zarejestrowały się w mniej niż połowie okręgów wyborczych (KWW JOW Bezpartyjni Samorządowcy, KWW Grzegorza Brauna „Szczęść Boże”, KWW Zbigniewa Stonogi). Głosy oddane na te komitety - ku uciesze obecnej władzy i jej medialnych akolitów np. „Gazety Wyborczej” - zostaną po prostu zmarnowane.

Ważą się losy naszego kraju. W chwili próby prywatne ambicje muszą ustąpić trosce o dobro wspólne. Jest wielka szansa na zmianę w Polsce. Nie wolno nam jej przegrać.

Roman Kowalczyk

Wrocław