Macierewicz o zlikwidowaniu Zespołu Laska: Spodziewam się prób ukrycia matactw, w których brali udział członkowie Zespołu. NASZ WYWIAD

Fot. Fratria
Fot. Fratria

To jest również świadectwo, że Ewa Kopacz zdaje sobie sprawę z propagandowo-dwersyjnego charakteru działania tej grupy ludzi

— mówi portalowi wPolityce.pl Antoni Macierewicz.

wPolityce.pl: Na trzy tygodnie przed wyborami Ewa Kopacz zlikwidowała Zespół Macieja Laska. Jak Pan to interpretuje?

Antoni Macierewicz: Moje wrażenie jest takie, że Ewa Kopacz wstydzi się dokonań tej grupy propagandystów. I słusznie. Jednak tu może również chodzić o próbę zamiecenia pod dywan pozostałości po tym zespole, m.in. dokumentacji. Być może dlatego rząd zlikwidował ten Zespół, by umożliwić mu zniszczenie materiałów. Zwłaszcza korespondencji i innej dokumentacji, która pokazałaby rzeczywisty propagandowo-finansowy charakter tej grupy.

Rząd daje czas Zespołowi, by ten miał szanse wykonać ten proces?

To wygląda, jakby premier chciała, by jeszcze obecna administracja zajęła się tą sprawą. Ten Zespół pracuje w ramach gabinetu premiera. Chodzi o to, by urzędnicy Ewy Kopacz likwidowali dokumentację. Sądzę, że taka jest motywacja. To jest również świadectwo, że Ewa Kopacz zdaje sobie sprawę z propagandowo-dywersyjnego charakteru działania tej grupy ludzi.

Scenariusz, który Pan nakreślił, czyli niszczenie dokumentacji, może mieć konsekwencje dla badania sprawy smoleńskiej przez ew. nową władzę?

W mojej ocenie to może w jakimś stopniu pomóc członkom Zespołu ukryć ich rzeczywiste działanie. Dziś najistotniejszym problemem jest to, w jaki sposób ci ludzie dostali bezprawnie dostęp do materiałów Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Dlaczego bezprawnie?

Bowiem do tych materiałów można otrzymać dostęp tylko za zgodą sądu. Ten Zespół takiej zgody nigdy nie otrzymał. A mimo tego miał dostęp do tych materiałów. I korzystał z nich w celach propagandowych, tylko po to, by wykrzywiać sprawę smoleńską, by pokazywać w wykrzywionym świetle obraz wydarzeń z 10 kwietnia. Być może w działaniach Zespołu widać byłoby i inne zachowania, które miały bezprawny charakter. Sądzę, że obecny zabieg służy temu, by takie przypadki ukryć.

Szanse na dotarcie do przyczyn tragedii również mogą ucierpieć?

Sądzę, że dla samego dochodzenia do prawdy na temat tragedii smoleńskiej to nie będzie miało znaczących skutków. Nie wydaję mi się, by ci ludzie mogli obecnie coś złego w tej sprawie zrobić. Oni jednak zyskują możliwość ukrycia materiałów. Spodziewam się, że będą starali się ukryć matactwa, w których brali udział.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

CZYTAJ TAKŻE: Mec. Wassermann: Na merytoryczną dyskusję członkom Zespołu Laska brakowało odwagi. To był organ do siania propagandy. NASZ WYWIAD

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...