Smutny testament Kutza. Psuł opinię Ślązakom bardziej niż najgorsze ekscesy kibiców Ruchu Chorzów

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Kazimierz Kutz nie kandyduje w tych wyborach i kończy swoją aktywność jako senator z okręgu obejmującego miasto Katowice. Nadal stara się szkalować PiS i Polskę w felietonach na łamach katowickiej filii organu Michnika oraz wspiera wspólną listę mniejszości niemieckiej i RAŚ. Zapewne jak jego ulubieniec Janusz Palikot pragnie roztopienia Polski w zglaszjachtowanej Unii Europejskiej. Senator Kutz psuł opinię Ślązakom  w Polsce bardziej niż najgorsze ekscesy kibiców Ruchu Chorzów.

Młodemu mieszkańcowi Śląska Kazimierz Kutz będzie kojarzył się z filmami śląskimi „Sól ziemi czarnej”, „Perła w koronie”, „Paciorki jednego różańca”, „Na straży Twej stać będę” i „Śmierć jak kromka chleba”. Trylogia opowiada o generacji powstańców śląskich i ich losie w II RP a później w PRL. „Na straży Twej stać będę” to film o zniszczeniu pierwszej konspiracji antyniemieckiej na Śląsku w czasie II Wojny Światowej. „Śmierć jak kromka chleba” opowiada o pacyfikacji strajku na kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 r. W obiegu jest książka i sztuka teatralna „Piąta strona świata” (o losach rodzin śląskich od XIX wieku do czasów współczesnych). W swoich filmach Kutz stworzył pewien częściowo fikcyjny ale atrakcyjny wizualnie i frapujący wizerunek Górnego Śląska. Wizja Kutza  to w dużym stopniu wizja Ślązaków optujących za Polską i później rozczarowanych PRL-em. Posmakiem tej radykalnej wizji była sztuka teatru telewizji „Stary portfel” o kombatancie Armii Krajowej który wyjeżdża do Niemiec bo w PRL lepiej się przyznać do Afrika Korps niż do Armii Krajowej.

Tyle reżyser Kutz. Senator Kutz to medialny cyngiel lewego skrzydła PO (teraz to już chyba główny nurt) ścigający się w agresji ze Stefanem Niesiołowskim. Nawet w III RP sądy uznały ataki Kutza na Jarosława Kaczyńskiego i PiS za przesadne i Kutz został skazany na przeproszenie Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry za obwinianie o zabicie Barbary Blidy. Styl i poziom agresji Kazimierza Kutza wobec prawicy i chrześcijaństwa kojarzy się z retoryką skrajnych komunistów. Ciekaw jestem czy w podobnym stylu wypowiadał się student filmówki łódzkiej Kazimierz Kuc gdy za życia tow. Stalina był wiceprzewodniczącym ds. ideologicznych Związku Młodzieży Polskiej. Kutz bardzo niewiele pisze o swojej aktywności politycznej z tego czasu – pewnie nie ma się specjalnie czym chwalić. Ale schematy wtłoczone w umysł młodzieńca z Szopienic pozostały i teraz są wyrzucane z histerią i pianą na ustach. Smutny i żałosny to widok oglądać jednego z bohaterów książki Ziemkiewicza „Czas wrzeszczących staruszków”.

Kiedy zaczęło się ślązakowskie szaleństwo Kazimierza Kutza ? Może w 1985 r. gdy wraz z grupą osób wystosował list do gen. Jaruzelskiego że za mało Ślązaków w rządzie? Jeszcze w 1981 r. jako lider Związku Niezależnych Stowarzyszeń Twórczych w Katowicach postulował uhonorowanie Wojciecha Korfantego, czyli jaki pisał młody Jerzy Gorzelik w 1995 r. „polskiego nacjonalisty”. Namówiony przez aktywistów Unii Wolności do kandydowania do Senatu w 1997 r. i pisania felietonów do „Dziennika Zachodniego” zgłosił kuriozalną tezę, że Ślązacy na Górnym Śląsku nie rządzą. Był to kompletny absurd ponieważ w latach dwóch pierwszych kadencji w śląskich samorządach dominowali jako prezydenci czy radni członkowie Związku Górnośląskiego, regionalnej organizacji cieszącej się nieformalnym poparciem hierarchii Kościoła. Później były niezliczone ataki na fundamenty polskości na Śląsku (np.felieton kwestionujący obronę wieży spadochronowej w „DZ”) czy apel do zwolenników narodowości śląskiej o startowanie z listy mniejszości niemieckiej. Po latach ten pomysł Kutza właśnie realizuje komitet Zjednoczeni dla Śląska czyli RAŚ z przybudówkami i mniejszość niemiecka. Zresztą przez Kutza popierany.

Kazimierz Kutz gdy opuszczał Górny Śląsk w 1985 r. i przenosił się do załatwionego przez gen. Kiszczaka mieszkania w tzw. Zatoce Czerwonych Świń udzielił wywiadu dla „Katolika” pt.”Śląsk wielka boleść”. Porzucał Śląsk pełen rozczarowania i ze świadomością porażki projektu stworzenia prężnego środowiska kulturalnego.

Niezałatwione śląskie tematy to m.in. brak poważnego filmu fabularnego o Wojciechu Korfantym czy z nowszych postaci historycznych o Henryku Sławiku. Dotacji na film o Henryku Sławika niedawno odmówiła komisja filmowa PISM, co wywołało protest rady programowej TVP Katowice. Kutz w felietonie dla katowickiej GW pisał, że przymierzał się w latach 90-tych do filmu o Sławiku ale postać była obrzydliwie pozytywna i przez to nudna. W latach PRL zrealizowanie poważnego filmu o Wojciechu Korfantym nie było możliwe. Dominująca w naszym regionie w latach 30-tych postać Michała Grażyńskiego także czeka na poważne zaistnienie w bieżących realizacjach filmowych.

12
następna strona »

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych