Jak będziemy dobierać uchodźców przeznaczonych do Polski? Będziemy chodzić po obozach i brać tych, których nie potrzebują koncerny niemieckie?

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych.

CZYTAJ WIĘCEJ: UE podjęła decyzję ws. imigrantów. Węgry, Czechy, Słowacja i Rumunia - przeciw. Polska wsparła Berlin… A „psiapsiółka” Piotrowska po poradę dzwoniła do Warszawy…

wPolityce.pl: Zawarty w Brukseli kompromis w sprawie „kwot uchodźców” jest bardziej, czy mniej zgniły?

Witold Waszczykowski: Bardziej. A to dlatego, że Grupa Wyszehradzka została podzielona. Jeszcze rano przecież minister Schetyna mówił, że Polska nie chce dopuścić do ustalanie kwot i do głosowania w tej sprawie. No i stało się dokładnie na odwrót.

Przegraliśmy wszystko. Przegraliśmy jedność Grupy Wyszehradzkiej, przegraliśmy głosowanie w sprawie kwot, wprowadzamy je. No i wprowadzamy je poprzez głosowanie większościowe. To oznacza precedens, który w przyszłości może doprowadzić w następnych przypadkach Bruksela będzie odbierała prerogatywy państwom narodowym. To bardzo niebezpieczny aspekt.

Chciałbym też zwrócić uwagę na to, że Polska dzieli kwotami ludzi! To nie są ryby, czy mleko, co można dzielić na kwoty. Jak będziemy dobierać uchodźców przeznaczonych do Polski? Będziemy chodzić po obozach i brać tych, których nie potrzebują koncerny niemieckie?

Czy zgodzi się pan z tezą, że powstał fatalny obraz Polski?. Zwrócił pan uwagę na słowa Schetyny, ale przecież jeszcze kilka dni temu premier Kopacz stała ramię w ramię z całą Grupą Wyszehradzką!

No tak. Przecież pamiętamy, że była nawet krytykowana, bo dała się sfotografować obok Viktora Orbana. Były szanse na rozszerzenie grupy państwa sprzeciwiających się przymusowemu kwotowaniu uchodźców. Była szansa na porozumienie z Bałtami…

Finlandia wstrzymała się od głosu…

Tak, była szansa na porozumienie się też z Danią. Była więc przestrzeń dla działań polskiej dyplomacji, aby powiększyć grupę sprzeciwu.

Tak naprawdę nie wiadomo, kto podjął dziś decyzję w sprawie głosowania. Czy to cały rząd - w kontekście słów szefa MSZ, czy tylko to decyzja pani premier, która uwikłana jest w kampanię wyborczą. Chce się pewnie pokazać jako proeuropejski polityk w mediach zachodnich, niemieckich, które to artykuły przedrukuje natychmiast prorządowa prasa w Polsce. Na dodatek zgodziła się na wszystko mając świadomość, że kto inny będzie to wykonywał. Zresztą i tak chwała, że zgodziła się pani premier na 5 tysięcy. Rzecznik rządu mówił niedawno, że „wszystkich możemy przyjąć”.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki