Premier tego kraju stoi na czele przemysłu pogardy wobec prezydenta Andrzeja Dudy

Fot. PAP/Radek Pietruszka
Fot. PAP/Radek Pietruszka

Nie ma w zasadzie dnia, aby premier Ewa Kopacz „nie zaczepiła” w jakiś sposób prezydenta Andrzeja Dudy. Robiła to już w okresie kiedy był jeszcze prezydentem-elektem, a kiedy został zaprzysiężony tego rodzaju zaczepki mają miejsce na każdej konferencji prasowej.

Najpierw domagała się od prezydenta zwołania Rady Gabinetowej, później Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Zarówno zwołanie Rady Gabinetowej (czyli obrad Rady Ministrów pod przewodnictwem prezydenta), jak i powołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego (organu doradczego prezydenta w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa), to wyłącznie kompetencje Prezydenta RP i aż dziw bierze, że premier polskiego rządu ciągle domaga się ich realizacji.

Współpracownicy prezydenta Andrzeja Dudy wyjaśniali, że zwoła on posiedzenie Rady Gabinetowej, ale wtedy kiedy uzna, że mamy do czynienia z problemami szczególnej wagi, bo tak opisuje to Konstytucja RP, podobnie zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego, ale wtedy kiedy nową koncepcję jej funkcjonowania opracuje niedawno powołany szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nic to nie pomogło premier Kopacz, która wróciła znowu do tych kwestii na wczorajszej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów, które tym razem miało miejsce w Białymstoku.

Premier Kopacz używa coraz „barwniejszych” określeń opisujących jej zdaniem zachowania i działania prezydenta Andrzeja Dudy. Niedawno w wywiadzie w programie I PR stwierdziła, że projekty ustaw zapowiedziane przez prezydenta Dudę „to nie jest sprawa pomocy dla obywateli ale gry politycznej”, specjalnie się nie wysilając aby przedstawić jakieś rzeczowe argumenty przemawiające za taką ocenę.

I prawie na jednym oddechu znowu zażądała od prezydenta, zwołania Rady Gabinetowej podczas której miałaby go zapoznać z zamierzeniami poszczególnych ministrów na najbliższe tygodnie, które pozostały do wyborów.

Z kolei w wywiadzie dla Polsatu News była jeszcze bardziej dosadna twierdząc, że propozycje ustawowe prezydenta Dudy przypominają „taką sytuację, że ktoś wchodzi do supermarketu, zbiera z półek, a trzeba podejść do kasy i zapłacić” (nie wiadomo czy miała na myśli jej ulubioną Biedronkę, którą tak zawzięcie reklamowała jakiś czas temu).

12
następna strona »

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych