Ewa Kopacz w roli ratlerka. Ujadanie na prezydenta za to, że mówi Polakom prawdę to szczyt politycznego prymitywizmu

Fot. PAP/EPA / PAP/Pietruszka
Fot. PAP/EPA / PAP/Pietruszka

8 lat uprawiania propagandy zrobiło swoje. Platforma nabawiła się bolesnej alergii na prawdę i nie dopuszcza w debacie publicznej miejsca na szczerość. Atak na Andrzeja Dudę za to, że w szczerej rozmowie z Polakami w Londynie nie nakarmił ich kłamstwami, stawia Platformę poniżej norm infantylności.

Nie mam dzisiaj odwagi powiedzieć Polakom, którzy wyjechali: wracajcie do kraju. Czy jest więcej miejsc pracy w ich miejscowościach, czy łatwiej prowadzić działalność gospodarczą, czy obciążenia są mniejsze? Ja tych zmian nie widzę. Polski rozwój jest głównie w statystykach

powiedział wczoraj prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z polskimi emigrantami w Wielkiej Brytanii. Szczerze, bez lukrowania, odpowiedzialnie. Właśnie tak, jak oczekują tego obywatele. Nie robił z nikogo idioty, nie mamił tanimi obietniczkami, potraktował swoich rozmówców po partnersku.

Ewa Kopacz podniosła larum. Partyjno-medialna świta pobiegła za nią i toczą wspólny atak na prezydenta. Jakim to prawem ośmielił się powiedzieć rodakom prawdę. I to jeszcze za granicą.

Jego obowiązkiem jest budowanie dobrego wizerunku naszego kraju na zewnątrz

alarmowała Kopacz, twierdząc że wizerunek ten „trzeba budować mozolnie i długo, a można go zniszczyć jednym zdaniem czy słowem”.

Cóż za nieokrzesaniec z tego Dudy! Nie to, co jego poprzednik. Tamten by się ubawił, zaprosił na bigos, opowiedział o polowaniu i żonie czekającej w domu na ustrzeloną zwierzynę. Ho, ho, ho! Cóż za piękny obraz Polski mieliby na Zachodzie, gdyby wszystkiego nie zniszczył ten niesforny Duda. Przecież tylko Platforma potrafi dbać o nasze dobre imię za granicą. Wprawdzie czasem ktoś wejdzie na krzesło w japońskim parlamencie, posadzi tyłek na fotelu zanim usiądą kobiety, zabierze kieliszek królowej, albo zamiast sztandarowi odda hołd fotoreporterom, ale to przecież tylko drobiazgi. To nic, że zachodnie media nadal będą pisać o polskich obozach koncentracyjnych, a ulubieniec polityczno-medialnego salonu Jan T. Gross będzie nam pluł w twarze depcząc heroiczne dokonania polskich bohaterów. Toż to szczegóły. Przecież Platforma mozolnie buduje nasz wizerunek od 8 lat!

Jestem emocjonalnie związana z tym krajem, ja go po prostu kocham. Obowiązkiem, każdego, kto w tym kraju żyje jest mówienie tylko i wyłącznie dobrze. (…) Pan prezydent na pewno wróci, bo posadę ma całkiem niezłą!

— wyrzuciła z siebie urażona Kopacz, komentując wczorajsze wystąpienie prezydenta.

Miło, że pani premier jest związana „z TYM krajem” emocjonalnie. Byłoby jednak dobrze, gdyby pojawił się także związek intelektualny, a nade wszystko decyzyjny. Warto by było rzeczywiście zacząć „słuchać” i „rozumieć”, bo na „pomoc” Platformy wielu przestało już liczyć.

A co do obowiązków… że niby „każdy, kto w TYM kraju żyje” ma o nim „mówić tylko i wyłącznie dobrze”? Chyba się komuś pomyliły systemy. Na szczęście Zjednoczona Partia Robotnicza, której wydawało się że może obywateli takim obowiązkiem obarczyć, jest już nieboszczką. Nie ma co powielać jej postulatów. Niech się pani premier nie martwi. Większość Polaków kocha Polskę. I właśnie dlatego trzeźwo ocenia stan państwa. Dla nich słowa prezydenta, który z odpowiedzialną troską o wspólne dobro, mówi jak jest, są wsparciem i nadzieją.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...