„Wyborcza” w roli rzecznika Wałęsy: „Nie wspomnieć Wałęsy w Gdańsku w rocznicę "S" to tak, jak pod Racławicami nie wspomnieć o Kościuszce"

Fot. wPolityce.pl/lechwalesa.blog.pl
Fot. wPolityce.pl/lechwalesa.blog.pl

Nie wspomnieć Wałęsy w Gdańsku w rocznicę „S” to tak, jak pod Racławicami nie wspomnieć o Tadeuszu Kościuszce, to jak świętować zwycięską wojnę 1920 r. bez wymieniania Józefa Piłsudskiego, jak mówić o pielgrzymce papieża do ojczyzny w 1979 r. i zapomnieć, że był to Karol Wojtyła - Jan Paweł II

— oświadcza Jarosław Kurski, który najwyraźniej przypomniał sobie o swojej roli sprzed lat – rzecznika Lecha Wałęsy.

Proszę wybaczyć osobisty ton, ale swoim przemilczeniem zmusił mnie Pan do wejścia w rolę sprzed 25 lat, w rolę rzecznika Lecha Wałęsy, którym byłem w latach 1989-90

— wyjaśnia były i – jak widać – obecny rzecznik Wałęsy, w liście skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy, który dopuścił się „wygumkowania” byłego przywódcy „Solidarności”.

Niestety, podczas trzydniowych obchodów 35. rocznicy Porozumień Sierpniowych i powstania „Solidarności” ani razu nie wspomniał Pan nazwiska Lecha Wałęsy. Praktyka gumkowania Lecha Wałęsy z historii sięga czasów PRL. Gumkowali komuniści, ale nawet oni wiedzieli, że Wałęsy, legendarnego przywódcy „Solidarności”, laureata Pokojowej Nagrody Nobla, nie da się wymazać

— czytamy w liście opublikowanym na łamach gazety Michnika.

Czy jednak Wałęsa potrzebuje rzecznika, skoro sam wybrał zamiast udziału w uroczystościach podróż do Afryki?

To chyba jednak bez znaczenia. Bo skoro można upomnieć obecnego prezydenta, to okazja zawsze się znajdzie.

W roku 1980 był Pan, Panie Prezydencie, bardzo młodym człowiekiem, ale czy może Pan nie znać roli, jaką Lech Wałęsa odegrał w polskich przemianach lat 1970-89? Nie wspomnieć Wałęsy w Gdańsku w rocznicę „S” to tak, jak pod Racławicami nie wspomnieć o Tadeuszu Kościuszce, to jak świętować zwycięską wojnę 1920 r. bez wymieniania Józefa Piłsudskiego, czcić bitwę pod Monte Cassino, nie wymieniając gen. Władysława Andersa, mówić o pielgrzymce papieża do ojczyzny w 1979 r. i zapomnieć, że był to Karol Wojtyła - Jan Paweł II

— odwołuje się Kurski i upomina głowę państwa:

Tak, Panie Prezydencie, po prostu się nie godzi. Wałęsa to nasz symbol znany na całym świecie. (…) Pan wie, gdzie leży Polska, nie jest recepcjonistą w Tanzanii, tylko naszym prezydentem, a mimo to nie wymienił Pan nazwiska przywódcy największego bezkrwawego zrywu Polaków w II połowie XX w. Czy to jest przejaw ignorancji, co byłoby najmniejszym przewinieniem? Małostkowości? Czy też celowym fryzowaniem historii pod PiS-owski strychulec? Tylko po co wówczas opowiadać o wspólnocie Polaków, skoro dzieli się ich na lepszych i gorszych, pisząc historię na nowo?

— drwi Jarosław Kurski i dodaje:

„Proszę wybaczyć, Panie Prezydencie, ale Pan nie pokazał się jako człowiek „Solidarności” w najlepszym sensie tego słowa.”

CZYTAJ TAKŻE: Monika Olejnik upomina się o Wałęsę i kpi z prezydenta Dudy: „Może o nim nie słyszał? Jest taki młody…”

mmil/wyborcza.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych