Jednak odnalazła się część zapisków Bronisława Komorowskiego. Leżała w porzuconym futerale po fuzji. Na fuzję nie natrafiono

fot. YouTube
fot. YouTube

Nie w pełni potwierdzają się słowa prof. Szczerskiego odnośnie prezydenckiego dorobku Bronisława Komorowskiego. Jednak część, zapewne drobną, osobistych zapisków byłego prezydenta odnaleziono. W końcowej strefie prezydenckiego ogrodu służby odpowiedzialne za ich schludność znalazły wysłużony futerał na myśliwską strzelbę, ale poszukiwania fuzji skończyły się fiaskiem. Za to w kieszeni przeznaczonej na naboje odkryto kilkanaście kartek zapisanych nerwowym drukiem. Nie wszystkie dają się odczytać, niektóre pokryte są wieloma poprawkami, niektóre są wręcz przetarte gumką na wylot. Dwie pełne stronice zapisane są powtarzanymi wprawkami: idziesz do Japończyka, pisz ból, jak ze słownika wynika, idziesz do Japończyka, pisz ból… I tak przez kilkadziesiąt rytmicznych linijek. Ten fragment intelektualnego wysiłku prezydenta Komorowskiego, ktoś jeszcze bardziej wykształcony z jego otoczenia poddał fachowej ocenie. Werdykt był bardzo pomyślny, ponieważ na każdej stronie napisano – „bardzo dobrze”. Czerwonym długopisem.

Inne kartki zawierają jeszcze bardziej osobiste notatki, fragmentarycznie nawiązujące do trudnej kampanii prezydenckiej – „Tylko ja zapewniam stabilność i pokój. Duda nie zapewnia niczego. Ja mam 70. proc. poparcia. I to tych najmądrzejszych, którzy są ze mną. Dudy nie popierają nawet wszyscy jego znajomi. Sam o tym mówił. Też mi znajomi. Niechby się taki u mnie trafił. Michałowski wie, co trzeba robić w podobnym przypadku!

A potem jeszcze dyspozycja – zadzwonić do rektora UJ i wyjaśnić mu, co ma czynić. Żadne tam urlopy, nie chodził Duda do pracy – wywalić bez skrupułów. Odpłacić pięknym za nadobne. Jeśli on, z tym marnym poparciem, chce wyrzucić mnie, to wcześniej jego trzeba usunąć. I opowiedzieć, na cały kraj, że przez wszystkie te lata uczelnię oszukiwał. Nie to, co ja człowiek prawa i prawy.

Ostatnie kartki nawiązują już do czasu pomiędzy pierwszą turą a drugą. Są notatkami sporządzonymi po rozmowach z najlepszymi fachowcami PO i PSL od liczenia głosów. Przecież podczas wyborów samorządowych sprawdzili się wyśmienicie. Pełno tam kreśleń, podkreśleń, liczb i sum. Także światłych przepowiedni – nie, to niemożliwe. Tamten nawet nie ma sygnetu. Nie mówiąc o poparciu Tuska.

Końcowe fragmenty odnoszą się chyba już do dni przedostatnich. Z pojedynczych wyrazów wywnioskować tylko można intencje – biur przy Krakowskim Przedmieściu nie ruszać, niech sobie je porządkują i przerabiają na mieszkanie choćby i pół roku. Dla mnie wynająć apartament w centrum. Niech Duda wie, jak jego poprzednik jest cenny. Kasy i sejfy opróżnić całkowicie! Na Dudę nich się złożą ci, którzy go wybrali. Popaprańcy.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...