Janusz Wojciechowski: Andrzej Duda nie będzie politycznym agitatorem. W kampanii można mówić o sprawach, które dotyczą wszystkich Polaków. NASZ WYWIAD

fot. ansa
fot. ansa

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Andrzej Duda jest nastawiony, że od pierwszego do ostatniego dnia prezydentury będzie to prezydentura dla wszystkich Polaków

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Janusz Wojciechowski, eurodeputowany PiS, szef Dudapomocy przy Kancelarii Prezydenta.

wPolityce.pl: Wszystko już dopięte na ostatni guzik przed jutrzejszymi uroczystościami?

Janusz Wojciechowski: Nie jestem bezpośrednim uczestnikiem tych przygotowań, ale z tego co i wiadomo tak. Zespół prezydenta Dudy zrobił co do niego należało i zapewne będziemy świadkami godnej i pięknej uroczystości. Na miarę znaczenia tej uroczystości.

Uroczystość to jednak jeden dzień. Potem zaczynają się schody… Zwłaszcza jeśli chodzi o pierwsze trzy miesiące. Czy pan wierzy, że jest możliwa w miarę łagodna kohabitacja z obecnym rządem? Czy Andrzej Duda od pierwszych dni prezydentury będzie realizował  te swoje zapowiedzi łączenia Polaków, czy jednak ze względu na kampanię wyborczą będzie podkreślił swoje polityczne korzenie?

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Andrzej Duda jest nastawiony, że od pierwszego do ostatniego dnia prezydentury będzie to prezydentura dla wszystkich Polaków. To bardzo głęboko wynika z jego osobowości, z doświadczenia politycznego. Zresztą kampania prezydencka Andrzeja Dudy wcale nie była kampanią partyjną. Andrzej Duda mówił własnym głosem.

Jednak jego przeciwnicy zarzucają mu, że ten zapowiedziany objazd kraju będzie włączeniem się w kampanię parlamentarną PiSu, co zaprzecza tezom o apolityczności…

Jeśli prezydent będzie jeździł po Polsce, będzie mówił o ważnych sprawach, które wynikają z doświadczeń tej Dudapomocy, którą zainicjował, i która trafiła w potrzeby Polaków, bo pokazuje ogrom opresyjności i arogancji państwa polskiego, takie nieliczenie się  z obywatelem. Jeśli prezydent Duda będzie o tym mówił, przed wyborami to będzie to głos w interesie wszystkich Polaków, nie jakiejś jednej partii. Ludzie będą to oczywiście oceniać i wyciągną z tego wnioski. Ale na pewno Andrzej Duda nie będzie politycznym agitatorem.

Wierzy pan, że w dzisiejszej Polsce można być prezydentem łączącym potrzeby wyborców Stefana Niesiołowskiego, Janusza Palikota i Jarosława Kaczyńskiego? Czy to nie jest tylko taka ładnie brzmiąca utopia?

Mogę powiedzieć o swoim własnym doświadczeniu. Jeśli przychodzą do nie ludzie, którym odebrano dzieci, którym zniszczono absurdalnie nałożonymi podatkami, których zrujnowano jakimiś zmianami na mapach geodezyjnych, to ja nigdy nie pytam kto go przysłał, na kogo on głosował, czy na kogo zamierza głosować. Takich pytań się nie zadaje. Są problemy, które mają wymiar państwowy i społeczny. Można i w kampanii politycznej mówić o sprawach, które dotyczą wszystkich, pogodzić sprawy państwowe, społeczne ze sprawami politycznymi.

Prezydent zapowiada złożenie ustaw podnoszącej kwotę wolną od podatku i obniżającą wiek emerytalny jeszcze w tej kadencji. Czy to nie jest gest czysto symboliczny? Bo przecież one nie mają szans na uchwalenie przez obecny Sejm…

Mieliśmy przykłady, że ustawy składane jednego dnia przechodziły cała procedurę legislacyjną dnia następnego. Więc to nie jest niemożliwe. Mamy jeszcze kilka posiedzeń sejmu. To nie jest nic nadzwyczajnego, że pan prezydent spełniając dwoje zapowiedzi programowe taki projekt przedstawia i daje szanse uchwalenia go jeszcze tej koalicji. Jeśli koalicja tego nie zrobi, to oczywiście ponowi go w kolejnej kadencji. Ale to jest właśnie taki przykład, że te kwestie maja dotyczyć wszystkich Polaków, a nie tylko tych którzy głosowali na PiS. To tylko pan prezydent Komorowski tak nieładnie podziękował, kończąc swoją kadencję tylko tym którzy  na niego głosowali.

To zaskoczenie kadencji odbywa się chyba w nie najlepszym stylu. Rzeczpospolita donosi dziś, że pan prezydent niezwykle hojnie szafował kancelaryjnym budżetem ,tak, że jego następcy może zabraknąć środków.

Jeśli to by się potwierdziło, że budżet został tak pospiesznie skonsumowany, zeny utrudnić funkcjonowanie Andrzejowi Dudzie , to byłoby to jeszcze jedno złe świadectwo o prezydenturze Bronisława Komorowskiego, Trochę się martwię o Dudapomoc, bo ona jednak wymaga pewnej organizacji, biura i budżetu. Ale na pewno jakoś sobie poradzimy.

Z drugiej strony minister Schetyna po spotkaniu z prezydentem elektem jest dobrej myśli o koordynowaniu polityki zagranicznej. Ne będzie nowej wojny o krzesła? Nie będzie zgrzytów.

Jestem przekonany, że Andrzej Duda będzie znakomicie reprezentował Polskę za granicą. Świetnie sobie radzi w kontaktach zagranicznych Zam go z działalności w parlamencie europejskim. Zresztą jest duże zainteresowanie nowym prezydentem Polski w świecie. Młody prężny prezydent budzi jest po prostu ciekawym partnerem

Trochę jednak nie znanym…

Ale to będzie jego atut. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że sprawy zagraniczne będą dla Andrzeja Dudy obok wrażliwości społecznej w kwestiach wewnętrznych – priorytetem. Andrzej Duda na pewno będzie prowadził mocno niezależna politykę zagraniczną.

To będzie takie podnoszenie Polski z kolan, jak powiedział Andrzej Urbański?

Na pewno podniesie Polskę z kolan. Co do tego nie ma wątpliwości.

Wiadomo już dokąd pojedzie z pierwszą wizyta zagraniczną?

Planowanych jest wiele ważnych wizyt, ale nie znam iich kolejności.

Anna Sarzyńska


Nowy numer „wSieci” już w kioskach! Temat tygodnia - „Ochronić Andrzeja Dudę”.

Największy konserwatywny tygodnik opinii w Polsce w sprzedaży także w formie e-wydania. Szczegóły na:http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...