W porannym czwartkowym wywiadzie dla Janiny Paradowskiej w TOK FM premier Ewa Kopacz w ramach codziennej porcji antypisowskiego hejtu roztoczyła czarną wizję, że po dojściu do władzy ta partia będzie narzucać na jakie filmy chodzić, jakie książki czytać i w co się ubierać.
Ciary przeszły pewnie po plecach co bardziej zmęczonych nerwowo lemingów, przed którymi i tak trauma 6 sierpnia, kiedy to niezastąpiony i wspaniały prezydent Komorowski, pożegna się z Belwederem, a wredna pisowska gawiedź będzie się radować i podśpiewywać „Pakuj się Bronek”.
Analizując wypowiedź bądź co bądź premier rządu, zwraca uwagę ten fragment o ubieraniu się. Skąd nagle taka troska o ubiór? Czyżby zdarzyło się podobnie jak niegdyś z jej fryzurą kiedy to stała się obiektem kpin?
W 2007 roku koledzy i koleżanki z PO rozsyłali sobie SMS – y. „Dołącz do akcji dobrych serc! Cała Polska zbiera na szampon dla min. Kopacz! Fundacja Samson”. Był to nie wyszukany żart z przetłuszczonych włosów pani minister. „Samson” to szampon znany z „Misia” Stanisława Barei. Powodował wypadanie włosów.
Konotacje z „Misiem” ciągną się za panią premier, obecnie towarzyszy jej Michał Kamiński zwany „Misiem”, który sam wygląda jak by używał szamponu Samson.
Najprawdopodobniej u podłoża tego odzieżowego strachu stoi tweet Rafała Ziemkiewicza „To źle zabrzmi, ale to przecież fakt, odkąd „Misiu” zbliżył się z panią premier, ubiera się jak alfons. Dlaczego?”
Ta dosadnie sformułowana myśl, a żeby się przebić w natłoku internetowych informacji trzeba być wyraźnym, zwraca uwagę na dosyć istotną sprawę ubioru władzy.
Ostatecznie każda kasta zawodowa ma swoje uniformy. W takich fikuśnych wdziankach Michał Kamiński, nie mógłby nawet usiąść na kasie w ulubionej sieci sklepów pani premier, bo tam obowiązują zunifikowane stroje.
Polityków reprezentujących naród także dotyczą różne ograniczenia i różowe gacie nie wszędzie uchodzą. Poza tym dziwnie to wygląda, gdy najbliższa osoba premier rządu stylizuje się na podrzędnego mafioza Dziuńka udającego się służbowo po haracz do obuwniczego w Grójcu.
Niepokój pani premier o styl ubierania się może również wynikać z tego, że pod jej adresem są ostatnio wysuwane liczne przytyki.
A to że ubiera się tak gustownie jak ekspedientka z czasów Gierka, a to, że jej się pomyliły kostiumy i na plażę wzięła kostium typu garsonka, zamiast kostiumu kąpielowego. Do tego brnęła w piachu w pantoflach.
Odwiedzając policjantów w Legionowie, gdzie między innymi zrobiło furorę w internecie jej dygowanie ruchem, miała przy żakiecie różnokolorowe guziki. To bardzo fajny patent na dyskotekę, ale nie na oficjalną wizytę szefa rządu.
Sytuacja ubraniowa premier Kopacz jest nie do pozazdroszczenia. Nie dość dużo lepiej od niej wypada wizerunkowo Beata Szydło, to jest jeszcze ktoś kto wyraźnie wysoko stawia poprzeczkę jeśli chodzi o elegancję. I nie trzeba szukać po europejskich dworach, mamy takiego kogoś na miejscu.
To pani Agata Duda żona prezydenta elekta. Nie trzeba być wielkim znawcą mody by dostrzec różnice pomiędzy dostojeństwem a przaśnym ciucholandem nie licującym z powagą urzędu.
Na przedwyborczym spocie mającym wyłagodzić zacięty wyraz twarzy pani premier pada kwestia: „Czasem jak stała, tak wybiegała z domu”. Niestety wyraźnie tak jej zostało.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/260386-rewii-mody-prezentowanej-przez-premier-kopacz-i-jej-przybocznego-michala-kaminskiego-zagraza-nadciagajaca-polarna-pisowska-noc
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.