Kolejny, gigantyczny skandal w Sejmie. Ze złamaniem regulaminu i plując na demokratyczne obyczaje, zdominowana przez Platformę Obywatelską komisja finansów publicznych przyjęła kuriozalne sprawozdanie na temat SKOK-ów, „wysmażone” przez posła z komunistyczną przeszłością - Marcina Święcickiego (PO).

W kapturowym sądzie nad spółdzielczymi kasami Święcickiemu towarzyszyli przewodnicząca komisji (prywatnie „psiapsiółka” Ewy Kopacz, a w cywilu prezes konkurującego ze SKOK-ami banku) Krystyna Skowrońska, Mateusz Szczurek (pracownik zagranicznych korporacji bankowych), chwilowo minister finansów oraz Andrzej Jakubiak (znany obrońca banksterów i patologii sektora bankowego), pełniący funkcję przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

Tak oto polityczna nagonka na SKOK-i weszła w kolejną fazę. Tym razem jaczejka Platformy Obywatelskiej wypuściła do boju sprawdzonego bojownika z niezwykle bogatym doświadczeniem, towarzysza pełnego zasług w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Marcin Święcicki od 20 marca dwoił się i troił, aby prowadzona przez niego podkomisja nadzwyczajna do spraw spółdzielczych kas niczego nie wyjaśniła, ale narobiła wystarczająco dużo szumu wokół „pisowskich” SKOK-ów. Ukoronowaniem tych starań jest przygotowane przez Święcickiego sprawozdanie. Publicystyczny tekst budzi zażenowanie każdego, kto choć pobieżnie orientuje się w problematyce sektora SKOK. Mnóstwo tam błędów, kompletnie bezsensownych stwierdzeń i topornych tez.

Nie ma wątpliwości, że raport został skrojony w ten sposób, by dostarczyć „smacznych” cytatów zaprzyjaźnionym z władzą mediom oraz stać się źródłem „przekazów dnia”, które na sejmowych korytarzach powtarzają jak roboty posłanki i posłowie Platformy. Udało się! Zaprzyjaźnione media cytują, posłanki i posłowie powtarzają, prezesi banków i macherzy od lichwiarskich firm pożyczkowych zacierają ręce…

Święcicki zaprezentował swój raport podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Finansów Publicznych. W ataku na SKOK-i wsparli go przewodniczący KNF (człowiek Hanny Gronkiewicz-Waltz, wiceszefowej PO) Andrzej Jakubiak i minister finansów Mateusz Szczurek. Jakubiak, który ostatnie tygodnie spędził na rozpaczliwych próbach wytłumaczenia się z podejrzanej próby odkupienia od miasta komunalnej kawalerki w Warszawie (sprawą zajmuje się Centralne Biuro Antykorupcyjne), jak zwykle żonglował liczbami i ironizował na temat SKOK-ów, które zwalcza już od blisko trzech lat.

Szczurek poszedł jeszcze dalej, porównując działające legalnie i pod nadzorem państwa spółdzielcze kasy do piramidy finansowej. Pieczę nad całością operacji dzierżyła dzielnie Skowrońska, nie dopuszczając do omawiania poprawek opozycji. Kiedy zrobiło się naprawdę gorąco, a posłowie PiS domagali się głośno podania podstawy prawnej decyzji pani przewodniczącej, ta po prostu zakończyła posiedzenie, wzięła torebkę i wyszła…

Rozgorączkowani politycy Platformy puścili mimo uszu wystąpienie Rafała Matusiaka, prezesa Krajowej SKOK. Trochę szkoda, bo Matusiak zreferował po prostu wszystkie kłamstwa zawarte w sprawozdaniu Święcickiego. Powoływanie się na nieistniejące zalecenia Światowej Rady Związków Kredytowych, zapraszanie na posiedzenia jedynie wyznaczonych przez KNF – a więc całkowicie „bezstronnych” - zarządców komisarycznych kas, mylenie faktów, dat i przepisów prawa – to tylko niektóre z „przypadkowych” błędów, które znalazły się w sprawozdaniu.

O co w tym wszystkim chodzi? Oczywiście o kampanię wyborczą, na którą platforma najwyraźniej nie ma pomysłu. SKOK-i były mocno „grzane” wiosną, gdy o prezydenturę walczyli Bronisław Komorowski i Andrzej Duda. Prasa donosiła, że za operacją, w którą zaangażowane były instytucje państwa, służby specjalne i media stał Michał Kamiński, główny spindoktor Ewy Kopacz, wybitny specjalista w zakresie czarnego pijaru, czyli obrzucania błotem konkurentów politycznych. Z Dudą się nie udało, bo rzekoma afera SKOK mocniej uderzyła w Komorowskiego: prezydent i jego otoczenie musieli tłumaczyć się ze związków ze środowiskiem dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych, które bezczelnie okradło SKOK Wołomin.

Kto ma skorzystać na nowej odsłonie sprawy SKOK? Przede wszystkim tonąca Platforma Obywatelska, która obarczając PiS winą za wydumane nieprawidłowości będzie chciała zburzyć wizerunek tej partii jako siły walczącej z patologiami gospodarczymi. Nie można jednak zapomnieć, że wielkimi beneficjentami nagonki na kasy mogą być wysysające z Polaków ostatnie grosze banki i firmy pożyczkowe. To one wejdą bowiem na miejsce, które rzutem na taśmę, jeszcze przed wyborami chce im zapewnić na rynku Platforma. Niekorzystną ustawę o SKOK przygotowali posłowie-bankowcy.

Wczoraj kasy zaatakował minister-bankowiec i przewodnicząca komisji finansów-prezes banku. Od trzech lat atakuje je szef KNF, który jak niepodległości broni pozycji banków. A podstawą do zrobienia gigantycznej „zadymy”w spółdzielczych kasach staną się pewnie raporty firmy Deloitte, przygotowane przez „fachowca”, który tuż po zakończeniu roboty nad sprawozdaniami spółdzielczych kas dostał nową, świetną fuchę. Oczywiście, że w banku. Przypadek? Nie sądzę.