Ks. Isakowicz-Zaleski wspiera Pawła Kukiza: "Liczę, że powstanie nowa siła, która przedstawi nowy program społeczny"

fot. Blogpress.pl
fot. Blogpress.pl

Nie zostałem kapelanem Pawła Kukiza, natomiast biorę udział w tworzeniu grupy roboczej ds. społecznych, która działa przy tworzącym się ruchu. Pawła Kukiza znam od wielu lat, współpracuję z nim w sprawach osób niepełnosprawnych, dlatego zgodziłem się mu pomóc - wyznaje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w rozmowie z „Super Expressem”.

Krakowski kapłan mówi, że na jego przyłączeniu się nowej inicjatywy zaważyło zaangażowanie się Kukiza w pomoc niepełnosprawnym.

Paweł został za nią nawet kawalerem Medalu św. Brata Alberta, który w 2008 r. otrzymał z rąk kardynała Franciszka Macharskiego. Znałem też śp. Tadeusza Kukiza, ojca Pawła. Kresowianina, autora wielu publikacji na temat Kresów Wschodnich RP

— opowiada.

Kapłan przyznaje, że jest zrażony do dotychczasowych partii politycznych: Platformy Obywatelskiej - bo nie chce zajmować się sprawami osób niepełnosprawnych, a PiS - ze względu na , jak to określa, „bardzo dziwną politykę” w sprawie Wschodu i Kresów.

Z tymi ugrupowaniami jest mi nie po drodze. Jeśli chodzi o Ruch Kukiza liczę, że powstanie nowa siła, która przedstawi nowy program społeczny

— mówi ks. Isakowicz-Zaleski. Podkreśla, że podoba mu się także podejście Kukiza ws. Polonii.

Paweł mianował osiemnastu reprezentantów swojego ruchu. 16 na każde z polskich województw. I po jednym dla Polaków ze Wschodu oraz dla emigracji polskiej na Zachodzie. Pokazuje to, że łączność z tymi, którzy wyrokiem historii pozostali za Bugiem, na dawnych Kresach, a także z tymi, którzy zostali zmuszeni do wyjazdu z Polski, na przykład do Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, jest dla Pawła priorytetem. Można temu jedynie przyklasnąć

— mówi kapłan.

Przyznaje, że wcześniej między nim a Pawłem Kukizem był jednak konflikt dotyczący stosunku do Ukrainy. (Kukiz wspierał gorąco protesty na Majdanie.)

Prywatnie nawet się wtedy pokłóciliśmy, przestaliśmy ze sobą korespondować

— przyznaje ks. Isakowicz-Zaleski.

Kontakt wznowiliśmy dopiero wtedy, gdy Paweł napisał list do mojej siostry, przyznając, że się pomylił. Pojechał na Majdan w dobrej wierze, podobnie jak wielu Polaków. Jak zobaczył, jak to naprawdę wygląda, zmienił zdanie. Uważam, że każdy ma prawo się pomylić. Jego podejście do Ukrainy jest takie, jak jego śp. ojca. Trzeba odróżnić Ukraińców od banderowców.

— podkreśla. I dodaje:

Ja nie widzę zła w narodzie. Polacy mają z Ukraińcami wiele wspólnych cech. Mój pradziadek nawet był Ukraińcem. Oba narody są chrześcijańskie, bliskie kulturowo. To, co zniszczyło wspólne relacje, to nacjonalistyczna ideologia. Dopuszczała mordowanie cudzoziemców, co było zaprzeczeniem wspaniałej idei Jagiellonów, przewidującej, że na naszych ziemiach mieszkają różne narody

— tłumaczy krakowski kapłan.

ansa/SE

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych