"Śledztwo" ws. afery taśmowej? "Newsweek": ABW i CBA wiedziały o podsłuchach, ale oczywiście winny może być Kaczyński

newsweek/wsieci
newsweek/wsieci

Kto stał za nagraniami” - w ten oto sposób pismo „Newsweek” promuje na swojej okładce „śledztwo”, w którym pojawiają się rozmaite hipotezy i plotki dotyczące tego kulisów afery taśmowej.

Tygodnik opisuje zeznania i dokumenty, jakie pojawiły się w śledztwie dotyczącym Marka Falenty. W możliwych scenariuszach, które nasuwają się po lekturze akt, pismo pisze o oficerze ABW, który miał wprowadzić Marka Falentę w środowisko służb specjalnych, a następnie interesować się samymi nagraniami.

Przyczyny i tło całej afery nie są jednak - przynajmniej według tej wersji - pisane „innym alfabetem”, jak sugerował to Donald Tusk tuż po wybuchu całej sprawy. Z teorii „Newsweeka” wyłania się obraz, w którym aferę kontrolowali - a przynajmniej nadzorowali i dużo o niej wiedzieli - dwaj oficerowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Podsłuchiwanie miało się zacząć w lipcu 2013 roku, a pismo opisuje między innymi zeznania jednego z biznesowych partnerów Falenty, którego obciąża odpowiedzialnością i sugeruje, że ten był dogadany z jednym z dziennikarzy ujawniających taśmy (Piotrem Nisztorem).

Po co te podsłuchy? To jest głębsze pytanie. Marek podsłuchiwał 300 osób łącznie ze mną. Zbierał informacje na wszystkich i o wszystkich, m.in. o słabości firm, które chciał przejąć

— czytamy.

Z drugiej zaś strony nie zabrakło zwykłego domniemywania i zastanawiania się na podstawie złożonych zeznań - stąd teoria o tym, że za aferą stoją ludzie Pawła Wojtunika (byli oficerowie CBŚ), Marek Dukaczewski z środowiskiem dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych, a wreszcie - co najbardziej ekscytuje pismo Tomasza Lisa - wersja, w której za podsłuchami stoi IV RP. Dowodem na kontakty Falenty z PiS ma być… jego obecność na promocji książki poświęconej Lechowi Kaczyńskiemu.

Z obrazu, jaki przedstawia „Newsweek” nie wyłania się żaden konkretny obraz, ani nawet nadzieja, że z rozsypanych puzzli da się ułożyć całość. Pismo dorzuciło kilka kolejnych elementów tej układanki - a to plotkując, a to powołując się na zeznania, a to domniemując.

To zresztą od razu ucieszyło „Gazetę Wyborczą”, na której łamach niezmordowany Wojciech Czuchnowski pisze:

Czy PiS miał coś wspólnego z procederem podsłuchiwania (…)? Dowodów nie ma, ale jest kilka interesujących poszlak

— czytamy.

svl, „Newsweek”


Książka, którą trzeba przeczytać!

Afery czasów Donalda Tuska”. Pozycja dostępna wSklepiku.pl. Polecamy!

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych