Dzień dobry, wilkomen end gudmorning, serdecznie witamy państwa na naszym statku, który wyrusza właśnie w wielką podróż dookoła świata, takiego świata, jaki znamy od ośmiu lat. Na początek jesteśmy państwu winni kilka podstawowych informacji o tej jednostce pływającej, która stanowi jednocześnie zbiór jednostek płynących w głównym nurcie. Najpierw może o nazwie statku, która - jak przeczytaliście zapewne podczas wchodzenia na pokład – brzmi „Tusktanic”. Otóż wzięła się ona z połączenia nazwiska naszego duchowego patrona z nazwą najsłynniejszego statku w historii. To spotkanie dwóch wielkości było oczywiście zamierzone i pozwoliło na ten wielki sukces, o którym za chwilę, a który najkrócej zawrzeć można w jednym słowie: płyniemy, kochani.

Bo przecież płyniemy, szanowni państwo, a te widoki, które przesuwają się za oknem, są tego najlepszym dowodem. Że nie ma żadnych widoków? No, nie, pani chyba żartuje, przecież to jest woda, a w wodzie widok jest utrudniony, nie wszędzie, proszę pani, mogą być rafy koralowe. Zresztą lepiej nawet, by ich nie było, bo o rafy łatwo się rozbić, a tego byśmy chyba nie chcieli. Odpowiadam od razu na pytanie, które często państwo zadajecie, czy to podczas dzisiejszego śniadania, czy w trakcie spontanicznych spotkań, jakie mają miejsce na dolnych terenach naszego statku. Otóż informuję państwa raz jeszcze – na pokład nie można wejść z powodów bezpieczeństwa. Dostaliśmy komunikat, by pozostać tam, gdzie jesteśmy, czyli pod pokładem i absolutnie nie ma to żadnego związku z obiektywną sytuacją statku. Chcę także państwu powiedzieć, że osoby, które rozpowszechniają wśród pasażerów, także przecież osób starszych, kobiet i dzieci, plotki lub pogłoski, jakoby – rzekomo – nasz okręt uderzył w górę lodową społecznego gniewu i nabiera wody jak pan Tusk w usta, będą karane z całą stanowczością, bezwzględnością i brakiem jakiejkolwiek wyrozumiałości.

Nie może być tak, że przejmą nasz statek osoby nieodpowiedzialne, mało tego – bez żadnych doświadczeń w dziedzinie walki z krami lodowymi, gdybyśmy – jak chcą malkontenci – z krą taką rzeczywiście się spotkali. Proszę pamiętać, że nie jesteście państwo sami. Płyną przecież z nami i Tomasz Lis, znany dziennikarz, autor licznych wywiadów z załogą, odpowiedzialny za gazetkę pokładową i kapitański radiowęzeł. Jest z nami także redaktor Andrzej Morozowski, który miał odwagę prosto z mostu, choć jednocześnie dziennikarsko raczej „pod mostem”, wezwać całą załogę do jedności wobec zdarzeń, które nie miały miejsca, a które jednoznacznie wiążą się ze spiskową teorią lodowcową. „Trzeba zrobić tak, by po dwóch latach rządów tych, którzy będą rządzić po obecnym kapitanie, ludzie prosili o jego powrót” – wezwał bosman Morozowski, zgodnie z ustawą o bosmanach całkowicie apolityczny i obiektywny, ustawowo także zatroskany losem pasażerów.

Są z nami także cwelebryci… Pardon, a co ja powiedziałem? Nie cwele, a cele? Cele to są w więzieniu, szanowni państwo, że pozwolę sobie rozluźnić tę coraz duszniejszą atmosferę. A więc są z nami celebryci: Kuba Wojewódzki, którego tatuś kazał ostatnio rozmówcy „sp…alać ze swoją Dudą i swoją Hostią”, co uczyniło z pana Kubusia posiadacza najśmieszniejszego tatusia w Polsce. Jest Tomasz Karolak, wielki, coraz większy aktor, człowiek wielu talentów, bo i gra, i robi dobrze – to, co robi oczywiście, i śpiewa w zespole Pączki w Tłuszczu, choć z czym te pączki, pasażerowie mieli okazję już się kilka razy przekonać. Są z nami wysokiej klasy eksperci, nawet jeśli nie od budowy statków, meteorologii i gospodarki wodnej czy psychologii lodowców i lodziarzy, to jednak – spokojna głowa – niejedno potrafiący wyjaśnić zgodnie z najnowszymi wytycznymi. Jak nasz gość, człowiek, który płynie z nami od samego początku – profesor Janusz Czapiński. Kiedyś potrafił wytłumaczyć Polakom, że 10-letnie auto z Zachodu to szczyt ich aspiracji, dzisiaj zaś - afery korupcyjne, w które zaplątana jest koalicja rządząca, nazywa jedynie „stylem sprawowania władzy”. Piękne słowa, prawda?

Są z nami wreszcie, oczywista oczywistość, członkowie załogi każdego szczebla. Od majtków, którzy na cześć kanału Animal Planet zostali nazwani gatunkami zwierząt, więc mamy Konia, Misia, Świnię, kolejną Świnię itd. Są oficerowie jak Tomasz Nałęcz, który słyszy więcej niż inni, więc twierdzi, iż prezydent-elekt zażądał dymisji rządu, choć nie słyszała tego nawet kucharka Kolenda-Zaleska, co to zawsze usłyszy więcej niż inni.

Drodzy państwo, czas chyba rozpocząć naszą codzienną, lecz jakże piękną i wzruszającą uroczystość, zwaną rekonstrukcją załogi na „Tusktanicu”. Dziś – w związku z wyciekiem z ładowni, wyciekiem, za który – dodajmy – nikt z załogi naszego statku nie ponosi odpowiedzialności – do oceanu zostały wrzucone następujące osoby. Na ich miejsce kapitan powołał osoby nowe, świeże, bez żadnych doświadczeń w dziedzinie walki z krami lodowymi, gdybyśmy – jak chcą malkontenci – z krą taką rzeczywiście się spotkali. Ja już państwu dziękuję, kolejne spotkanie o tradycyjnej porze, a teraz proszę sobie zorganizować jakieś zajęcia, bo przecież kotłownia także może być miejscem fascynujących spotkań i znajomości, które zapamiętamy do końca życia. Obiecujemy w imieniu całej załogi, że natychmiast po otwarciu górnego pokładu podamy także państwu drobne przekąski oraz wodę. Na razie musi wystarczyć ta za oknami. Kochani, niech te brawa będą oznaką naszego niezmiennego optymizmu! Orkiestra, zaczynamy!