Stanisław Żelichowski: „Koalicja działa bez sensu, biegamy jak szaleni i się tłumaczymy. A PiS rozbawiony, filuterny, szczęśliwy”. NASZ WYWIAD

fot. YouTube
fot. YouTube

wPolityce.pl: Czy te nerwowe dymisje to znak, że nadchodzi koniec Ewy Kopacz?

Stanisław Żelichowski, poseł PSL: Znaczy… Wie pan… Był taki okres takiego załamania lekkiego, natomiast ja myślę, że w tej chwili, i życie to pokaże, pani premier się wzmocniła, a nie osłabiła. I wzmocniła Platformę. Jak rozmawiam z posłami PO, to przyznają, że był taki okres czasu, kiedy oni byli jak dobry bokser po dobrym ciosie po ty co się stało w wyborach, no ale…

Pozbycie się kilku ministrów i wiceministrów nazywa pan wzmocnieniem?

Znaczy… Wie pan… Na pewno wzmocnienie w takim zakresie, że ci ludzie zostali z jednej strony pokrzywdzonymi, bo ich nielegalnie podsłuchiwano, a z drugiej strony uprawiali politykę tam, gdzie nie powinni jej uprawiać. I za to zostali ukarani.

Jeszcze niedawno pani premier ich powoływała do rządu, mówiła, że to właśnie ci wybrani…

W tym czasie nie było pełnej wiedzy…

Z całym szacunkiem, ale raczej była.

No, nawet jeżeli była, to proszę zwrócić uwagę, że prokurator wówczas mówił, że w krótkim okresie czasu prokuratura zbada wszelkie niuanse tej sprawy i ja to tak zrozumiałem, że chodziło o to, aby nie robić jakiegoś linczu politycznego. A jeżeli prokurator w ciągu dwóch, trzech miesięcy przedstawi wyniki śledztwa, to wtedy się zmierzymy z tematem. Natomiast teraz się okazuje, że prokuratura może i sprawiedliwa ale nierychliwa i dalej śledztwo będzie odkładane. W tym stanie rzeczy już pani premier nie miała wyjścia. Zegar wybił, musiała to zrobić. No i dylemat jest taki, jeżeli następcy, których wskaże będą dobrzy, mocni i znani i przychodzą do resortu od razu do pracy, a nie po to, żeby się tłumaczyć czy uczyć, to na tym Platforma może dobrze wyjść.

A są w Platformie jeszcze tacy „dobrzy, mocni i znani”?

Wie pan… Ja nie jestem w Platformie…

Ale patrzy pan przecież na koalicjanta, prawda?

Wie pan… poradzą sobie, to jest duży klub z dużymi ambicjami… Tylko, wie pan… problem tkwi gdzie indziej. Te cięcia były konieczne, muszą się pojawić osoby, które nie będą się musiały ciągle tłumaczyć z tej afery. A jeszcze dodatkowo my działamy nieprofesjonalnie. Ja jestem w parlamencie długo i pewne rzeczy mnie rażą. Mówię o całej koalicji PO-PSL, biegamy jak szaleni od telewizji do telewizji i się tłumaczymy. Przychodzi PiS, rozbawiony, filuterny, szczęśliwy po wygranych wyborach, a my się ciągle tłumaczymy. No to przecież bez sensu. Obywatel patrzy na te migawki między kawą i herbatą, no przecież nie patrzy na treść tych rozmów, tylko widzi „ten się tłumaczy, znaczy, że winny”. Powinniśmy sobie wziąć na powstrzymanie, zahamować to powiedzmy na miesiąc i Platforma od razu skoczy w górę.

Niepokoi mnie trochę to, co pan mówi o tych podsłuchanych urzędnikach. Czy naprawdę uważa pan, że problemem jest to, gdzie oni tę politykę uprawiali, a nie to, w jaki sposób oni ją uprawiali?

Wie pan… Ja byłem przez wiele lat ministrem. W wielu krajach politykę się tak uprawia, tylko nie w restauracjach. Natomiast różne rzeczy się mówi. Oficjalnie, nieoficjalnie. No tak ta polityka działa.

Naprawdę tak to wygląda na świecie?

Ten język taki wulgarny, no nie powinien mieć miejsca, bo jak naród to czyta to jakie ma mieć zdanie o swoich przedstawicielach? No przecież większość z tych panów była posłami i ministrami.

To może na koniec pytanie rozluźniające: będzie PSL w przyszłym sejmie?

A ma pan jakieś wątpliwości? Bo ja nie mam!

Rozmawiał Marcin Wikło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych